-

pink-panther

Mężowie pani Mosbacher, Faberge i Armand Hammer czyli sukces a la USA.

Pan minister Szczerski był łaskaw poinformować, że pan Prezydent RP przyjmie listy uwierzytelniające pani Georgette Moschacher ambasador USA w Polsce, więc już czytamy wiele artykułów o „dynamicznej biznes woman”, co to może dużo a nawet jeszcze więcej.

Zjeżdża do nas siedemdziesięciojednolatka zrobiona na „gorącą czterdziestkę piątkę” i „kobieta sukcesu”, której sukces, jak głoszą złośliwe pisemka kobiece w USA, sprowadzał się do hojnych odpraw w nieruchomościach i gotówce, których nie żałowali trzej bardzo dojrzali i obrzydliwie bogaci ex-mężowie podczas trzech kolejnych rozwodów.

A ponieważ po rozwodzie z panią Georgette wszyscy trzej zaraz się ożenili mimo zaawansowanego wieku z jakimiś innymi paniami, istnieje podejrzenie graniczące z pewnością, że wcale po pani Georgette nie rozpaczali. Co oznacza, że sukces pani Mosbacher wg kryteriów rynku matrymonialnego był taki raczej częściowy.

W ostatniej umowie rozwodowej Pani Georgette zawarowała sobie prawo używania nazwiska męża – Mosbacher, co wskazuje na czerpanie garściami z doświadczeń innej „poszukiwaczki skarbów” w układach matrymonialnych – pani Pameli Churchill Harriman, zmarłej jako ambasador USA w Paryżu po opublikowaniu przez rozgoryczonego ghost writera Christofera Ogdena jej bardzo soczystej biografii pt. „Życie jak bankiet”.

Oczywiście dla dziewczęcia z przedmieść Chicago pozycja i kariera pięknej Pameli to niedościgły wzorzec, ale jak to mówią „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma”.

W USA nie ma stosunkowo młodych i obrzydliwie bogatych koneserów damskich wdzięków jak w swoim czasie Agha Khan czy ten cały Agnelli od Fiata ale są za to starsi i obrzydliwie bogaci rozwodnicy po dwóch żonach poszukujący rozkosznej dziewuszki, która umili jesień życia.

Trzeba się tylko zakręcić koło tematu czyli znaleźć się w miejscu, które nawiedza namierzony rozwiedziony i wyselekcjonowany starannie pod względem dochodów, pozycji towarzyskiej i hojności przy poprzednich rozwodach. .

Wszystko zaczęło się w roku 1969, kiedy po ukończeniu Indiana University i krótkim postoju w Detroit, gdzie pracowała w agencji reklamowej, panna Georgette Paulsin pożeglowała do Los Angeles, gdzie jej brat George Paulsin w wieku lat 16 w roku 1965 załapał się do jednego odcinka serialu kryminalnego „FBI”. Następna szansa filmowa miała mu się trafić w roku 1971, kiedy zagrał w filmie „Simon, King of the Witches” (Simon, król czarownic). A potem został przykładnym prawnikiem.

Panna Georgette zainstalowała się w mieszkaniu brata i wdrożyła projekt upolowania bogatego męża, dzięki któremu została opisana na 181 stronie dzieła pani Charlotte Hays pt. „The Fortune Hunters: Dazzling Women and The Men They Married”. ( Łowczynie Fortun: Błyskotliwe Kobiety i Mężczyźni, Których One Poślubiły).

Otóż dzieweczka lat 22 udała się do domu aukcyjnego Sotheby’s, gdzie akurat odbywała się aukcja memorabiliów słynnego filmu wojennego „Tora, Tora, Tora”. Tam zwrócił jej uwagę pewien koneser, który dokonał zakupu makiet kilku okrętów wojennych. Wysłała brata do recepcjonistki czy innej sekretarki, żeby dowiedział się o nazwisko kupującego. Ta odmówiła. Wówczas panna Paulsin oznajmiła, że jest dziennikarką Time Magazine i chce przeprowadzić wywiad z kupującym owe okręty.


Był to pan Robert C. Muir właściciel dużej agencji nieruchomości, lat 40, rozwiedziony, mormon.

Panna Paulsin zadzwoniła do sekretariatu firmy i przedstawiła się jako dziennikarka Time Magazine i że chce przeprowadzić wywiad. Pan Robert C. Muir zaprosił ją do ekstrawaganckiej restauracji a wtedy „dziennikarka” wyznała, iż nie ma żadnych związków z gazetą Time.

Pan Robert C. Muir miał się roześmiać wesoło i znajomość potoczyła się sympatycznie: rok randek i w 1972 ślub i pierwsze luksusowe gniazdko: dom w Beverly Hills. Było też dla młodej żony luksusowe auto podarowane przez zauroczonego małżonka, który przejeżdżając obok salonu Rolls Royce’a na Wildshire Boulevard usłyszał od żonki świeżej jak wiosenny poranek wyznanie sentymentalne, że „jako dziecko wyobrażała sobie siebie jadącą Rollsem tam i tu”. Kochający mąż cofnął samochód, wszedł do salonu Rollsa i kupił Żorżetce błękitny dwudrzwiowy kabriolet Corniche. Właśnie zaczęli produkcję w 1971 r.
Sielanka trwała do roku 1975, kiedy pani Georgette Muir namierzyła znacznie bogatszego (i znacznie starszego) kandydata na męża. Był to urodzony w 1912 r. w Brooklynie muzyk samouk i handlowiec w branży kosmetycznej a z czasem właściciel firmy kosmetycznej Faberge Inc. , projektant linii kosmetycznych dla panów Brut, producent filmowy i kompozytor muzyki filmowej nominowany do Oscara i właściciel prywatnego samolotu: pan George Barrie z rodziny żydowskich emigrantów z Rosji.

Pan Barrie był już dwukrotnie żonaty: w latach 1936-1959 z panią Lucille Schlussel Barrie ( 2 dzieci) a od roku 1960 z panią Glorią Barrie (1 dziecko).

Był majątkowo bardzo spełniony bowiem kiedy w latach 30-tych rzucił muzykę zawodową i zaczął pracować w fabryce kosmetyków do włosów Rayette, uznał, że to jest bardzo ciekawe i z czasem założył własną firmę a ostatecznie wykupił Rayette.

W roku 1964 wykupił za 26 mln USD od pana Samuela Rubina, urodzonego w Białymstoku (Rosja) w roku 1901, przyjaciela Armanda Hammera firmę kosmetyczną o nazwie Faberge Inc.

Nieprzypadkowo kojarzy się ona z legendarną firmą jubilerską Faberge, albowiem nazwę tę w roku 1937 wykorzystał bez wiedzy rodziny Faberge, po ucieczce z Rosji Sowieckiej żyjącej więcej niż skromnie we Francji – pan Samuel Rubin za poradą pana Armanda Hammera, który zdążył już zakupić po cenach oszałamiająco niskich aż 15 jajek Faberge spośród 71 wyprodukowanych ogółem a spośród 54 należących do rodziny carskiej. Kupował oczywiście w Rosji Sowieckiej dzięki wielkiej zażyłości z Lwem Trockim, kiedy rodzina carska spoczywała w anonimowej studni gdzieś w na Syberii.

Tymczasem w 1937 r. wybuchła wojna domowa w Hiszpanii, na którą już się szykował pan Sam Rubin ze swoją firmą handlową Spanish Trading Corporation. Jak można się domyślać, liczył na zwycięstwo rewolucji i jumę taką jak w Rosji w 1918 r., dzięki której będzie mógł skupować różne cenne drobiazgi i większe fanty z rabowanych pałaców, klasztorów i zamków. Tak jak pan Armand Hammer w sowieckiej Rosji w latach 20-tych. Aby sprzedać potem fanty z dużą przebitką w Stanach.
Jak wiadomo, rewolucja poległa w 1939 r. i pan Sam Rubin porzucił marzenia o fortunie miliardowej na miarę Armanda Hammera i skupił się na handlu kosmetykami. Kiedy II WW się zakończyła, rodzina Faberge dowiedziała się o „samowolnym przywłaszczeniu marki Faberge” przez błyskotliwego pana Rubina i próbowała wytaczać procesy.
Ale rodzina Faberge była wtedy biedna, USA daleko, prawnicy drodzy a rodzina Faberge ledwie wiązała koniec z końcem. Kto kupuje luksusową biżuterię wg faktycznej wartości w zdemolowanym dwiema wojnami kraju.


Więc w 1951 r. zgodzili się w sądzie na zbójecką cenę 25.000 USD za prawo pana Rubina do używania nazwy „Faberge” w odniesieniu  WYŁĄCZNIE DO PERFUM. Tymczasem zdolny pan Rubin z Białegostoku dodał do listy produktów Faberge kosmetyki i przybory toaletowe. Tego w umowie nie było, ale co mogli mu zrobić biedni jubilerzy? Może nawet o tym nie wiedzieli i cieszyli się kwotą 25 tysięcy USD, która po II WW była całkiem poważnym majątkiem we Francji aby żyć skromnie ale bez kłopotów.
 

W 1964 r. pan Rubin sprzedał za 26 mln USD firmę Faberge Inc panu Barrie i został „filantropem’.

Tymczasem pan Barrie miał mnóstwo pomysłów na nowe formy marketingu wyrobów kosmetycznych, które sam wymyślał, w tym słynną linię kosmetyków męskich „Brut”. Jeden z pomysłów polegał na kojarzeniu kosmetyku ze słynnym i prestiżowym nazwiskiem aktora/aktorki Hollywood. I takim sposobem jako „konsultant” w Faberge USA u pana Barrie zasiadł np. Cary Grant.

A pan Barrie pożeglował do Hollywood, żeby połączyć przyjemne z pożytecznym: komponował muzykę do filmów, produkował filmy i zatrudniał aktorów do kampanii reklamowych. M.in. Rogera Moore, Muriel Hemingway, Jima Browna.

No i tak się składa, że w roku 1976 pani Georgette Muir, dotąd przykładnie pomagająca mężowi w handlu nieruchomościami w Beverly Hills , nagle pojawia się na liście płac jednego odcinka serialu „Hunters” a następnie w roku 1978 w filmie fabularnym o włoskiej mafii pt. „Fingers” (Palce), w którym główną rolę zagrał Harvey Keitel a grał też Jim Brown a producentem był pan George Barrie.
 

Wcześniej, bo w roku 1973 pan George Barrie skomponował muzykę do docenionej przez Akademię komedii „A Touch of Class” , u nas znany pod dziwacznym tytułem „Miłość w godzinach nadliczbowych” z Glendą Jackson i Georgem Segalem. A film wyprodukowała jego firma „Brut Productions”. Glenda Jackson zdobyła Oscara a pan Barrie był nominowany za muzykę.
 

Jak podaje pani Jill Gerston 22 września 1993 r. w Los Angeles Times w artykule pt. „Hurricane Georgette : Books: The Divine Mrs. M (Mosbacher) has a few tips for women who want to tap their 'feminine force.' Let's start with neutral nail polish.” ( Huragan Georgette: Książki: Boska Pani M. (Mosbacher) ma kilka wskazówek dla kobiet, które chcą odblokować ich „kobiecą siłę”), w roku 1980 kiedy w wieku 33 lat wychodziła za mąż za 67 letniego Barrie była „marketing executive” w Faberge Inc. Owej firmie z wyłudzoną za grosze od legendarnych jubilerów – nazwą.
 


Z panem Muirem rozwiodła się w 1977 r. W roku 1980 r. wyszła za mąż za pana Barrie i poczuła jak to jest być multimilionerową i latać prywatnym samolotem zwłaszcza na safari w Afryce.

A w roku 1981 doszło do separacji z panem Barrie a w 1982 do rozwodu. Jak utrzymuje pani Mosbacher z powodu skłonności pana Barrie do alkoholi oraz z powodu jednego uderzenia w twarz.
Z tym, że warto zwrócić uwagę, że pan Barrie był niższy od pani Georgette o głowę i lżejszy o jakieś 15 kg.

W roku 1982 miała dopiero i już 35 lat. Trzeba było ruszyć na następne „polowanie na milionera”. Tym razem miała już przyjaciół w interesującej ją sferze i podpowiedziano jej, że akurat wolny jest pan Robert Mosbacher lat 55, szczęśliwie ożeniony z pierwszą żoną, która zmarła w 1970 r. po 24 latach małżeństwa a po rozwodzie z drugą żoną w 1982, z rodziny prominentnych Żydów niemieckich ze Wschodniego Wybrzeża, którzy reprezentowali wielkie pieniądze a także wielkie wpływy polityczne na poziomie Białego Domu a konkretnie bliską znajomość z rodziną Bushów „po linii ropy naftowej i gazu”.

Do USA przypłynął pod koniec XIX w. dziadek Louis Mosbacher urodzony w 1867 w Eschau w Bawarii. A w 1896 r. urodził się w Nowym Jorku jego syn Emil Mosbacher Sr. , który został bardzo utalentowanym spekulantem giełdowym. Tak utalentowanym, że tuż przed krachem na giełdzie w 1929 r. wyprzedał się z akcji. Jak to mówią: sprzedał drogo a potem kupił tanio.

Emil Mosbacher gracz na giełdzie od początku celował towarzysko w najwyższe sfery amerykańskie, czego symbolem miała być przynależność do Knickerbocker Yacht Club, założony w 1874 r. Synów Emila juniora (ur. 1922) i Roberta (ur. 1927) posłał do najlepszych szkół jakie były dostępne dla dzieci ambitnych imigrantów w drugim pokoleniu. Konsekwentnie obaj synowie, również zapaleni żeglarze, w czasie II WW zaciągnęli się ochotniczo do marynarki i służyli gdzieś na Pacyfiku.
Starszy syn Emil junior osiągał już w szkole niezwykłe sukcesy w żeglarstwie a w latach 50-tych zbierał wszystkie nagrody w lokalnych zawodach aby wylądować w zawodach America Cup, gdzie pojawiali się miliarderzy i prezydenci USA oraz piękne kobiety.

W efekcie Emil Junior, prywatnie zdolny przedsiębiorca został w 1969 r. Chief of Protocol of the United States przy prezydencie Nixonie.

Roberta ojciec Emil Sr. rzucił w ramach dywersyfikacji portfela kapitałowego na odcinek wydobycia ropy i gazu, z czego wynikło osiedlenie się na stałe w Houston Teksas. Pan Robert Mosbacher ożenił się przykładnie w 1946 r. z panną Jane Pennybacker z bardzo dobrego towarzystwa i przy tej okazji konwertował na prezbiterianizm.

Jako przykładny protestant, milioner i syn milionera oraz żeglarz i właściciel pól naftowych w Teksasie jak również weteran II WW na Pacyfiku pan Robert Mosbacher był niemal skazany na znajomość z Georgem Bushem seniorem. Trzykrotnie był odpowiedzialny za zbieranie funduszy na kampanie wyborcze Busha Seniora odpowiednio w roku 1970 w kampanii do Senatu oraz w roku 1980 i 1988 w kampaniach Busha na Prezydenta USA.

Bush odwdzięczył się Robertowi Mosbacherowi stanowiskiem Sekretarza ds. Handlu, na którym ten zasiadał od 31 stycznia 1989 r. do 15 stycznia 1992 r. Podobno jest autorem projektu układu NAFTA.

Pani Georgette doprowadziła pana Roberta Mosbachera do ołtarza czy raczej do sędziego w 1985 r. i dzięki temu została sekretarzową ds. handlu. Było to apogeum jej kariery: spotykała prezydentów, premierów, wydawała przyjęcia i była zapraszana jako bardzo ważny gość na wiele bardzo prestiżowych imprez. I miała wstęp do Białego Domu głównym wejściem. Ale wyłącznie jako ŻONA SWOJEGO MĘŻA.
 

Zanim mąż objął stanowisko publiczne pani Georgette postanowiła sprawdzić się w biznesie i dokonała zakupu szwajcarskiej spółki La Prairie AG, produkującej od kilkudziesięciu lat najdroższe kosmetyki dla starzejących się desperatek z użyciem różnych tajemniczych składników, jak to w Szwajcarii. Kosztowało to podobno 31 mln USD, co by wskazywało na zakup za pieniądze pana męża Mosbachera. Pani Georgette była szefem tej firmy około 3 lat i sprzedała ją do niemieckiej firmy Beiersdorrf AG (krem Nivea). Brak danych za ile.
 

Kiedy mąż odszedł ze stanowiska i powrócił do Houston pani Georgette była niepocieszona, bowiem życie w Nowym Jorku w apartmą w starych dekoracjach z kamerdynerem, kucharzem i pokojówkami było absolutnie fascynujące.
 

Pani Georgette popełniła wtedy drugi w swoim życiu fundamentalny błąd, którego nie popełniają tzw. zwykłe żony. Nie chciała starzeć się u boku męża w spokoju i luksusie „na prowincji” w Houston. Czarę goryczy przelała działalność literacko memuarystyczna naszej bohaterki, uwzględniająca w treści wątki związane z poradnictwem matrymonialnym na bazie własnych doświadczeń.

Jak wiadomo naprawdę wielkie pieniądze i wielka polityka potrzebują ciszy i wielkiej dyskrecji oraz unikania śmieszności. A pani Georgette napisała i wydała aż dwie książki wspomnieniowe, podobno bardzo szczere: w 1993 r. „Feminine Force: Release The Power Within To Create The Life You Deserve” ( w luźnym tłumaczeniu: “Kobieca Siła: Uwolnij Moc aby wykreować życie, na jakie zasługujesz”) a w 1998 roku dzieło „It Takes Money, Honey: A Get-Smart Guide to Total Financial Freedom”.( To Daje Kasę Kochanie: Inteligentny Przewodnik do Totalnej Finansowej Wolności).
 

Drugie dzieło okazało się, jak wszystkie tego rodzaju „poradniki” sukcesem wydawniczym, ale słodycz sukcesu wydawniczego przykryła gorycz porażki małżeńskiej. Chociaż może nie do końca.

Pan Robert zażyczył sobie rozwodu, ale nie robił trudności. Pani Georgette wyszła z tego małżeństwa z luksusowym apartamentem w Nowym Jorku (jakieś 20 -30 mln USD), domem w Hamptons i chyba trzecim na Florydzie. Oraz alimentami w wysokości 32 tysięcy USD miesięcznie. Zapewne aby utrzymać kamerdynera i pokojówki bo dzieci w związku nie było. No i najważniejsze: w umowie rozwodowej zachowała nazwisko Mosbacher. Jak jej idolka Pamela Churchill.
 

Pani Georgette oskarżała pana Mosbachera co prawda o „Inną Kobietę” ale oficjalnym powodem rozwodu było jakoby to, że „on mieszkał w Houston a ona nie chciała powrócić z Nowego Jorku i Waszyngtonu”.

Aby pozostać w kręgu towarzyskim, który tak panią Georgette zachwycił, rzuciła się do kampanii politycznych Partii Republikańskiej.

A pan Robert Mosbacher ożenił się w 2000 roku z uroczą damą z wyższych sfer panią Michele „Micą” McChuchen, z którą pozostał do swojej śmierci w roku 2010.
 

Na co pani Georgette odpowiedziała zatrudnieniem się w charakterze szefowej firmy kosmetycznej Borghese Inc.

Było to dobre posunięcie, bowiem pan Robert Mosbacher zmarł był w 2010 r. i alimenta się skończyły. Plotka głosi, ze wcześniej zostały obcięte znacznie, bo pan Robert się wściekł, że pani Georgette zbierała fundusze na kampanię wyborczą McCaina, którego on nie znosił.

Biorąc wszystkie powyższe informacje pod uwagę, mam podejrzenie graniczące z pewnością, iż pani Mosbacher III dosłownie stanęła na głowie, aby pan prezydent Trump dał jej posadę ambasadora USA gdziekolwiek na świecie, albowiem pani Mosbacher IV czyli wdowa po Robercie Mosbacherze już od roku 2010 pełni funkcję Honorowego Konsula Islandii. To pani Michele „Mica” McCuchen Duncan Mosbacher blondynka młodsza o 6 lat.

Druga możliwość jest taka, że jest to skutek działań pani Georgette Mosbacher jako szefowej firmy kosmetycznej Borghese Inc.

Frima „Borghese Inc.” , założona została w latach 50-tych XX w. przez małżonkę księcia z jakiejś bocznej linii włoskiego rodu Borghese (Papież Paweł V i kilku kardynałów) księżnę Marcellę Borghese z domu Fazi, primo voto Maurizio, pod światłym kierownictwem właściciela i szefa firmy Revlon pana Charlesa Haskella Revsona Żyda rodem z Litwy i działała w segmencie bogatych dam z towarzystwa ratujących resztki urody za duże pieniądze.

W roku 2010 r. szefowa firmy Georgette Mosbacher skierowała przeciwko potomkom księżnej Marcelli, żyjącym w USA i prowadzącym na małą skalę jakiś kosmetyczny biznes internetowy – bardzo niezręczny pozew z żądaniem, aby rodzina Borghese zaprzestała w akcjach promocyjnych swoich produktów odwoływać się czy też zwyczajnie – przedstawiać historię swojej rodziny, bo ta jest zawarowana wyłącznie dla „marki Borghese” czyli dla szminek i innych pachnideł sprzedawanych przez Borghese Inc.

Sprawa zakończyła się umową pozasądową ale niesmak pozostał, bo książęta to książęta i długofalowy skutek marketingowy może być negatywny. I pani Georgette Mosbacher jakoś tak niedawno przestała być szefową firmy Borghese Inc.

Więc nie ma „to tamto” . Trzeba było szukać posady rządowej. I niestety, padło na Polskę. Taka jest moja osobista teoria spiskowa w gorący czerwcowy wieczór.

Ponieważ Polska i tak jest „zarządzana bezpośrednio” z Waszyngtonu przez poważnych facetów o zimnych oczach i zimnych sercach, więc bez ryzyka większego nieszczęścia można było powierzyć tę posadę damie z towarzystwa nowojorskiego, mającej doświadczenie głównie w sprzedaży kremów „z kawioru” i podobnych cudów. Oraz doświadczenie w zbieraniu funduszy na kampanie i wydawaniu dużych przyjęć. No i doświadczenie w negocjacjach handlowych, jak dotąd głównie matrymonialnych i kosmetycznych.

Nie wydaje mi się, aby pani Mosbacher miała jakąś wiedzę na temat Polski, chociaż odwiedzała nas z Małżonkiem tuż przed „wielką jumą” kiedy był Sekretarzem ds. Handlu. Ma zapewne długą na cztery metry ściągę, co ma mówić i czego żądać a czego unikać.

Natomiast niewątpliwie dama, która każe sobie TATUOWAĆ brewki w kolorze toffi i ma zupełnie: nowy nosek, nową bródkę, nowe czółko, nowe policzki , co czyni ją siostrą bliźniaczą legendy Hollywood Ann- Margaret (grała z Elvisem w filmie „Viva Las Vegas”) w wieku lat 71, dostarczy nam wiele radości. Zwłaszcza kiedy będzie żądała od nas fantów w naturze „za Holocaust”.

A my wtedy  zapytamy o sprawę praw do nazwy Faberge Inc. i o okoliczności zakupu jajek Faberge przez Armanda Hammera obywatela USA. Z ciekawości. Nie będziemy przecież pytać, dlaczego przywódca państwa –sojusznika Polski w czasie II WW – zaoferował 51% naszego terytorium innemu państwu w formie prezentu w Jałcie w 1945 r. Wartość tego prezentu można szacować na parę bilionów złotych a może i dolarów.

https://www.nytimes.com/2013/06/16/business/borghese-v-borghese-battle-for-a-royal-name.html

https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Mosbacher

https://web.archive.org/web/20040805183205/http://www.harpersbazaar.com/etoc/articles/2004/070104_3.html

https://books.google.pl/books?id=eCoEAAAAMBAJ&pg=PA164&dq=Dorothy+Bell+Paulsin&hl=en&sa=X&ei=MIqnVLb_CYS9yQTcwYKgAw&redir_esc=y#v=onepage&q=Dorothy%20Bell%20Paulsin&f=false

http://www.houstonpress.com/news/how-to-divorce-a-millionaire-6569355

https://alchetron.com/Georgette-Mosbacher

https://people.com/archive/eyes-on-the-prize-vol-40-no-16/

https://books.google.pl/books?id=WEjRKZ1nxSgC&pg=PA181&lpg=PA181&dq=robert+muir+georgette&source=bl&ots=CGddjuLOJy&sig=8ufexvrjEprH3wKBGvNh07qQT9o&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwj6-KbFw7_bAhVJDSwKHfPjDLkQ6AEILzAB#v=onepage&q=robert%20muir%20georgette&f=false

https://www.telegraph.co.uk/news/obituaries/1413910/George-Barrie.html

http://articles.latimes.com/1993-09-22/news/vw-37834_1_georgette-mosbacher

https://www.nytimes.com/2010/01/25/business/25mosbacher.html

 



tagi: dyplomacja  poradnictwo matrymonialne 

pink-panther
9 czerwca 2018 21:49
198     6077    25 zaloguj sie by polubić
komentarze:
tadman @pink-panther
9 czerwca 2018 21:58

PP wychynął zza hortensji Pinky Winky z nowym tekstem, a ja myślałem, że jest na urlopie, a tu odchodziło pisanie.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @tadman 9 czerwca 2018 21:58
9 czerwca 2018 22:02

A kto podleje Pinky Winky w ten potworny upał. I jeszcze w dodatku trzeba usmażyć chociaż trochę truskawek. Pozdrowienia.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther
9 czerwca 2018 22:04

Dziękuję za świetny tekst. A. Hammer dostał pierwszą w ZSRR zagraniczną koncesję na wydobycie azbestu na Ualu w 1922 roku. No i handlował z Sowietami przez prawie cały okres istnienia ZSRR. Był pośrednikiem między Leninem i Trockim a kapitalistami z zachodu.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 9 czerwca 2018 22:04
9 czerwca 2018 22:08

Dzięki za pochwałę i za informacje. Nie wiedziałam, że zaczął od azbestu. Ten Armand Hammer to wyjątkowo szemrana postać. Pod koniec życia pozował na arystokratę w stylu księcia Radziwiłła: bywał na polowaniach na ptaszki.

zaloguj się by móc komentować

tadman @pink-panther 9 czerwca 2018 22:02
9 czerwca 2018 22:23

Ciekawi mnie z jakich materiałów pochodzi to zdjęcie p. Mosbacher. Wydaje mi się, że pochodzi z okresu polowania na kolejnego mężą, bo ta buduarowa atmosferka wybitnie nie pasuje do zdjęć reprezentacyjnych wysokiego urzędnika naszego szczerego przyjaciela.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @pink-panther
9 czerwca 2018 22:28

No tak. Nie ma nowego serialu w TVPN i innych. Jest Tu (a to nawet nie słuchowisko).

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @tadman 9 czerwca 2018 22:23
9 czerwca 2018 22:31

Najprawdopodobniej z okresu małżeństwa z panem Mosbacherem w czasie jego sekretarzowania albo tuż po rozwodzie. Apartament został sprzedany za kwotę 20-30 mln USD. To przykład gustu pań miliarderowych w USA. Pani Iwana Trump pokazała jeszcze lepsze możliwości w stylu czarno-złotym. Miała większy budżet. PS. Czyż te kryształowe drobiazgi na parapecie nie są słodkie.
PS2. Takie wnętrza podobno projektują u nich profesjonalni dekoratorzy.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @MarekBielany 9 czerwca 2018 22:28
9 czerwca 2018 22:33

Też mnie rozbawiła ta biografia "ambasadora USA w III RP". I jeszcze książki o tym pisała. Z tym, że ona zwłaszcza na początku małżeństwa z panem Mosbacherem bardzo skutecznie czyściła dane o poprzednich małżeństwach, więc tylko dociekliwości złośliwych amerykańskich dziennikarek i pisarek zdobywamy trochę wiedzy o "logice dziejów".

zaloguj się by móc komentować

tadman @pink-panther
9 czerwca 2018 22:42

Teraz sobie przypomniałem, że podczas przesłuchania w amerykańskim senacie zapytano ja o wzrost nastrojów antysemickich w Europie i wtedy odpowiedziała, że za wzrost takich nastrojów odpowiada prawo dotyczące Holocaustu, które uchwaliła niedawno Polska. W ramach deklaracji zapowiedziała, że "że będzie w taki sposób współpracować z Polską, by żadne ustawy nie wywołały uprzedzeń". I dodała, że "Nietolerancja w jakiejkolwiek formie jest nie do zaakceptowania".

Panowie o stalowych oczach nie działają w sferze pop i tu widać zadanie dla p. Mosbacher. Już p. ambasador Izraela pokazała, że sfera pop ma duży potencjał i może stanowić swoiste otwarcie dla działań polityczno-finansowych.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @pink-panther 9 czerwca 2018 22:33
9 czerwca 2018 22:46

Gdyby to było słuchowisko, to nawet w odbiornikach detektorowych wysiadłyby wszystkie korki - t.j. bezpieczniki.

zaloguj się by móc komentować

tadman @pink-panther 9 czerwca 2018 22:33
9 czerwca 2018 22:46

Skoro tak sprawnie czyściła swoje CV to i nam ustawy, zgodnie z zapowiedzią, wyczyści tak, że nikt już się nie do nich nie przyczepi, no może poza ludźmi z SN.

zaloguj się by móc komentować

malwina @pink-panther
9 czerwca 2018 22:53

kiedy dokladnie rok temu przemawial do nas Donald Trump, bardzo sie cieszylam, ze wreszcie wybrzmialy na caly swiat pewne rzeczy o Polsce.

zapomnialam, ze "prawdziwa polityka wymaga dyskrecji" -  w jakze innym nastroju jestem dzisiaj...

i ma Pani racje w jeszcze jednym: obecny "zwiazek" tej pani nie bedzie rozgrywany przez nia. bedzie wierna jak desen jej sukienki.

i tylko Polski szkoda...

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @tadman 9 czerwca 2018 22:42
9 czerwca 2018 22:57

Ona by się nadawała na zjazdy Komsomołu albo ZMP. Też ma opanowaną nowomowę. Jak widać, w USA panuje przekonanie, że ambasador USA w RP to taka odmiana "gubernatora podbitej prowincji". Rodzaj Repnina Nikołaja.
 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @MarekBielany 9 czerwca 2018 22:46
9 czerwca 2018 22:59

Rzeczywiście, materiał jest lekko "wybuchowy":))) Też mnie zafascynowało życie towarzyskie i polityczne USA.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @malwina 9 czerwca 2018 22:53
9 czerwca 2018 23:02

Donald Trump zrobił nam trochę pozytywnego pijaru za darmo. Ale wiadomo, że za darmo nic nie ma i że jakaś faktura przyjdzie. Nie sądzę aby planował to, co wystrugał Netanyahu, który walczy o to, żeby go nie "zamkli w kazamatach". Mleko się rozlało i dowiedzieliśmy się, co kto miał na myśli. A wiedza jest warta każde pieniądze.  PS. Polska ma problemy nie z powodu jakiejś damy w sukni w pieski ale z powodu tzw. elit politycznych i sposobu dokonania tzw. transformacji ustrojowej.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @tadman 9 czerwca 2018 22:46
9 czerwca 2018 23:04

Mnie zastanawia jedno - skąd ona zna biegle język polski - musi go znać, skoro wiedzę o Polsce czerpie jedynie z Gazety Wyborczej - a ta chyba angielskiego czy innego wydania nie ma. Kto im przygotowuje "gotowce" - prasówki na temat tego, jak w Polsce jest - Kijowski? Sikorski z żoną? A może Ambasada? Przecież ona "jedzie kodem" aż ciarki po plecach idą.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @pink-panther 9 czerwca 2018 22:59
9 czerwca 2018 23:08

Dla mnie to jest "lekko" wybuchowy. To znaczy: czyści nie przerywając snu.

...

:)

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @tadman 9 czerwca 2018 22:46
9 czerwca 2018 23:09

Ustawy może nam "wyczyścić" pod warunkiem, że niezawisły parlament, premier, prezydent i inne najwyższe urzędy RP - wyrażą zgodę i wykonają jej polecenie. Będziemy mieli naprawdę wiele rozrywki tego lata i jesieni. A potem jeszcze większą.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @MarekBielany 9 czerwca 2018 23:08
9 czerwca 2018 23:10

To Pan czyta we śnie??????????? Co za talent.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @pink-panther 9 czerwca 2018 23:10
9 czerwca 2018 23:18

Ani najmniej, ani bynajmniej. Co najwyżej żelazny grosz.

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @malwina 9 czerwca 2018 22:53
9 czerwca 2018 23:53

Donald Trump w przemowieniu  kilkakrotnie mowił barykadzie barykadzie w Alejach JEROZOLIMSKICH. W podtekście przemówienia brzmiało, jesteście mężni, dzielni, ofiarni, NA POLAKÓW ZAWSZE MOŻNA LICZYĆ. 

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @pink-panther
9 czerwca 2018 23:55

Swoją drogą żyjemy chyba na Łysej Górze. Wszystkie czarownice się do nas zlatują.

zaloguj się by móc komentować