-

pink-panther

Julia Kristeva czyli sado-marksizm, Mao i Papież Franciszek.

Watykan jak Pałac Zimowy. Albo Watykan i Polska jest Pałacem Zimowym naszych czasów, które muszą być zdobyte przez siły postępu tego świata. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Takie skojarzenie mnie naszło, kiedy dotarłam do informacji, że w samym środku Imperium Osmańskiego w roku 1876 założony został Robert College, który wykształcił kilkudziesięciu wybitnych Bułgarów, wówczas poddanych tureckich, a którzy niemal bez wyjątku okazali się wybitnymi politykami nowego państwa Bułgaria jeszcze w XX w. Robert College był drugą zagraniczną instytucją edukacyjną założoną poza granicami USA. Pierwszy amerykański college założony został w XIX w Sofii, wówczas Imperium Ottomańskie.

Jednym z wybitnych absolwentów amerykańskiego Robert College był Ivan Peev-Płaczkow, ur. 1864 r. polityk Partii Ludowej i dwukrotnie minister edukacji w rządach Bułgarii: 1900-1901 i 1912-1913 oraz wieloletni członek Bułgarskiej Akademii Nauk. Bułgarski patriota miał córkę Charitinę Ivanownę , która wyszła za mąż za aspirującego młodzieńca z klasy średniej z portowego naddunajskiego miasta Łom – pana Todora Tzvatanowa Borowa. Naprawdę pan Todor nazywał się Todorov nie Borow. Lub Teodor Pine, jak w bułgarskiej biografii jednego z jego synów. Ta ciekawa żonglerka nazwiskami ojca jest zupełnie nieznana zachodnim wielbicielom jego młodszego syna, słynnego filozofa.

No więc pan Todor Tzvetanow-Borow-Pine był wybitnym pracownikiem nauki bułgarskiej w zakresie badań literackich zarówno przed II WW jak i w czasach komunizmu i to nawet prominentnym. Oraz szczęśliwym ojcem (dzięki małżonce Charitinie córce ministra w burżuazyjnej monarchii bułgarskiej) dwóch bardzo uzdolnionych synków: starszego -Ivana Todorova – uczonego bułgarskiego w zakresie badań atomowych i uczestnika radzieckiego programu nuklearnego u akademików radzieckich: Nikołaja Nikołajewicza Bogoliubowa, Anatolija Łogunowa i Wiktora Gerszowicza Kaca/Katza. Oraz młodszego ur. w 1939 r. Tzvetana Todorova , który miał studiować język bułgarski i literaturę w Sofii. No a w roku 1963 otrzymał stypendium rządu francuskiego i wyjechał do Paryża aby zrobić doktorat.

Sprawa tego stypendium rządu francuskiego dla członka bułgarskiej najwyższej nomenklatury z bardzo „wrażliwymi” koneksjami z sowieckim programem atomowym jest konsekwentnie przemilczana przez zachodnich biografów pana Todorova. We francuskiej wiki jest info, że „musiał uciekać z komunistycznej Bułgarii”.

Pan Tzvetan „musiał uciec” i rząd francuski to docenił, dając mu jeszcze przed zrobieniem doktoratu i uzyskaniem obywatelstwa francuskiego – posadę dyrektora jakiegoś działu w molochu o nazwie Centrum Narodowym Badań Naukowych. W wieku lat 28. Pan Todorov zrobił rzeczywiście oszałamiającą karierę naukową we Francji , zapewne dzięki temu, że na początku lat 60-tych nauką o nazwie semiologia zajmował się sławny profesor Roland Barthes, wnuczek słynnego oficera armii francuskiej, podróżnika i gubernatora kolonii francuskiej Wybrzeże Kości Słoniowej, wielki marksista, wielbiciel Sartre,a Stalina, Simone de Beauvoir, Mao Zedonga i semiologii a prywatnie homoseksualista.
Pierwszym dziełem pana Todorova opublikowanym we Francji było „Théorie de la littérature, textes des formalistes russes” ( Teoria literatury, teksty formalistów rosyjskich) wydane w prestiżowym wydawnictwie Le Seuil w 1965 r. Chłopak miał wtedy lat 26. Od roku 1965 regularnie wydawano mu książkę, głównie w wydawnictwie Le Seuil. W 1981 r. była to książka pt. „Mikhaïl Bakhtine, Le principe dialogique”.

Michaił Bachtin , bardzo skromny uczony radziecki, zupełnie nieznany na Zachodzie do lat 60-tych urodził się w 1895 r. w mieście Orzeł w rodzinie pracownika banku z aspiracjami ziemiańskimi. Znaczną część życia spędził z rodzicami w Wilnie i Odessie a zaczął studiować na Uniwersytecie w Petersburgu w 1913 najprawdopodobniej literaturę i filozofię. M.in. u słynnego profesora Tadeusza Stefana Zielińskiego, który był od 1884 miał tam katedrę a w latach 1907-1908 był dziekanem. Bachtin studiów nie ukończył więc długi czas funkcjonował ze swoimi przemyśleniami na obrzeżach nauki radzieckiej. W latach 1930-1961 mimo, iż cały czas pracował naukowo, wydrukowano mu zaledwie 3 artykuły. Ale za to zaliczył 5 lat zsyłki w Kazachstanie za uczestniczenie w jakichś spotkaniach dyskusyjnych w Leningradzie w roku 1928. I tak mu się upiekło, bo wyrok opiewał na 5 lat łagru, którego by nie przeżył z uwagi na chorobę, która w 1937 r. zakończyła się amputacją nogi.

Do czasów aresztowania dzielił się swoimi przemyśleniami w kółku podobnych entuzjastów z pogranicza filozofii, teorii literatury, estetyki, religii etc, wśród których były znane nazwiska: Walentyn Wołoszynow czy Paweł Miedwiediew. Tuż po odbyciu zsyłki zaczepił się na Wyższej Szkole Pedagogicznej Republiki Mordowii, ale go wyrzucili i wylądował gdzieś pod Twerem jako nauczyciel w szkole. Jeszcze przed wojną nauka radziecka dała mu szansę w Sekcji Teorii Literatury w Instytucie Literatury Światowej im. Gorkiego w Moskwie a stopień naukowy kandydata nauk uzyskał w 1946 na podstawie pracy „Rabelais w historii realizmu". Oraz etat w katedrze literatury ogólnej w Wyższym Instytucie Pedagogicznym Mordowii.

W roku 1961 r. nastąpiła rzecz dziwna, bowiem pięciu prominentnych uczonych radzieckich z Instytutu Literatury Światowej im. Gorkiego w Moskwie napisało pismo, w którym oświadczają, iż uważają się za naukowych uczniów Michaiła Bachtina z tej Mordowii. Aby przenieść się do Moskwy i opublikować w formie książkowej swoje 2 dzieła: o Rabelais i o Dostojewskim musiał biedak czekać do roku 1969. Warto zapamiętać tę datę: rok 1969 pierwszy druk dawno napisanych książek Bachtina.

A tymczasem do Paryża w ślad za niezwykle uzdolnionym „uciekinierem Todorovem” przyjechała w 1965 r. panna Julia Kristeva z Bułgarii. Ona również otrzymała stypendium rządu francuskiego. Pani Julia Kristeva urodziła się w 1941 r. w miasteczku Sliven wg jej biografów w rodzinie chrześcijańskiej i chodziła początkowo do szkoły Sióstr Dominikanek. Ale z jej wywiadu dla jakiejś bułgarskiej dziennikarki wynika, że to ojciec miał być wierzącym chrześcijaninem i w dodatku jakimś „kościelnym księgowym” a matka miała być ateistką i darwinistką. I tatuś miał pani Julii powiedzieć, żeby nie chodziła do kościoła. Bo w Bułgarii od 1944 zainstalował się komunizm.

W życiorysie pani Kristevej jest sporo białych plam bowiem nie wiadomo, czy rodzina wyprowadziła się z miasteczka Sliven, gdzie była katedra prawosławna ale nic nie wiadomo o choćby kaplicy katolickiej a co dopiero o szkole sióstr dominikanek.

Po zainstalowaniu komunistów w Bułgarii wszystkie Kościoły chrześcijańskie miały bardzo ciężko, ale Kościół Rzymsko Katolicki miał najciężej, ponieważ w oczach komunistów był „agentem Watykanu i faszyzmu”. Na początek w roku 1949 zostali wyrzuceni wszyscy księża i zakonnicy –cudzoziemcy. A następnie podobnie jak w PRL czy w Chorwacji, komuniści bułgarscy zmontowali co najmniej 3 duże procesy przeciwko księżom, zakonnikom i wybitnym działaczom katolickim zwłaszcza na początku lat 50-tych. Lista osób biskupów, księży, zakonników i świeckich aresztowanych tylko w 1952 r. obejmuje 56 osób.
Wyroki śmierci zostały wydane na 6 osób w tym:

- skazani 3 października 1952 r. , rozstrzelani 11 listopada 1952 r. : biskup ordynariusz nikopolski Eugeniusz Bosilkow, ur. 1900, ojciec Kamen Wiczew Jonkow przełożony seminarium duchownego, ur. 1883 r. ojciec Jozafat Sziszkow asumpcjonista ur. 1884 r., ojciec Paweł Dżidżow r. 1919 r. przełożony seminarium duchownego w Płowdiw,

- ojciec Józef Tonczew skazany 6 czerwca 1952 , wyrok wykonany 23 stycznia 1953,

- dr Petko Momchilow, lekarz ortopeda i położnik, wyrok wydany 4 grudnia 1952, wyrok wykonany 23 stycznia 1953 r,.

Ponadto w śledztwie został zamordowany tuż po aresztowaniu 1 września 1952 r. ojciec Fortunat Bakalski, ur. 1916 , redaktor katolickiej gazety „Prawda”. Natomiast skazany w dniu 29 października 1952 r. na 12 lat więzienia biskup Iwan Romanow ur. 1878 r - zmarł w więzieniu w dniu 8 stycznia 1953 r.

Wyroki na lat 20 więzienia wydano w stosunku do 5 księży, wyroki na lat 15 – 9 skazanych a na 12 lat do 14 lat więzienia – 17 osób, w tym zmarły Biskup Romanow.
Należy pamiętać, że Kościół Rzymsko Katolicki liczył sobie zaledwie kilkadziesiąt tysięcy wiernych (obecnie liczy sobie 74 tysiące – 1% społeczeństwa). Taka ilość wyroków śmierci na księży była relatywnie najwyższa w stosunku do liczby wiernych w krajach komunistycznych. Wg polskiego misjonarza o. Krzysztofa Kurzoka bułgarska spólnota katolicka poniosła największe straty ludzkie i materialne od dyktaturą komunistów i wyszła z komunizmu jako – NAJBIEDNIEJSZA wspólnota.

Tak więc skoro zdolnej pannie Julii udało się dostać pod koniec lat 50-tych na sofijski uniwersytet, to raczej nie mogła być z rodziny katolika a mało też prawdopodobne, że z rodziny wierzącego prawosławnego. A źli ludzie w samej Bułgarii, w tym niejaki pan Nikołaj Frołow pozwolił sobie nawet na sugerowanie, że w tak policyjnej komunistycznej dyktaturze opowiadanie, że taka sobie zwyczajna Bułgarka z ulicy (jak się przedstawia na Zachodzie pani Julia ), mogłaby otrzymać pozwolenie na wyjazd za granicę bez szczególnych rodzinnych powiązań z komunistyczną wierchuszką lub szczególnymi powiązaniami z tajnymi służbami/wywiadem – to jest żart. W stolicy państwa Sofii w latach 60-tych był 5 (słownie: pięć) kawiarń a połowa gości to byli tajniacy.
 

Do tego dochodzi inna ciekawostka. Oto w angielskiej wiki ktoś napisał, że pani Julia Kristeva „była zaznajomiona z dziełem Mikołaja Bachtina przed swoim wyjazdem z Bułgarii”. Czyli przed grudniem 1965 r. A tymczasem dwa dzieła Bachtina zostały wydane w formie książkowej dopiero w 1969 r. Wcześniejsze zaś artykuły, jak napisano w jego biografii , „wszystkie trzy artykuły” zostały wydrukowane na przestrzeni 31 lat między latami 1930-1961. Mikołaj Bachtin był nieznany nawet w świecie naukowym ZSRR do roku 1961.
A tymczasem naukowiec niemiecki dr Hans Harder z Martin –Luther Universitat Halle Wirtenberg pisze, że „sława Bachtina powstała głównie dzięki poznaniu go przez takich postmodernistycznych teoretyków jak naukowiec bułgarska Julia Kristeva, która podobno przedstawiła jego pisma na seminarium Rolanda Barthes’a w Paryżu..”.

Pani Julia lubi opowiadać, jak to wyrwała się do Francji głównie dzięki temu, że nieżyczliwy jej dziekan był nieobecny na uczelni tego dnia, gdy miała zgłosić się do ambasady francuskiej po wizę i kwity na stypendium. Ale na szczęście życzliwy jej zastępca dziekana potajemnie zaprowadził ją do ambasady.

Od siebie mogę dodać, że zapewne oboje z tym „zastępcą dziekana” – przedzierali się do ambasady francuskiej – kanałami. Dla każdego, kto żył w tym ustroju takie opowieści to zwykłe bajki, żeby nie powiedzieć- grube kłamstwa. Aplikacja na zagraniczne stypendium rządowe była z pewnością rozpatrywana przez parę komisji partyjnych i służby specjalne. I nie zainteresowanie komunistów bułgarskich semiologią i psychoanalizą zadecydowały o pozwoleniu czy raczej – zleceniu magister Kristevej – wyjazdu do Paryża. Podobnie jak wyjazdu brata faceta, który siedział po uszy w programie atomowym Bułgarii a nawet ZSRR 2 lata wcześniej. No ale.

No a jak już wylądowała w grudniu 1965 r. w Paryżu, to jakoś tak weszła w posiadanie prac naukowych radzieckiego uczonego, którego nikt we Francji a i w Bułgarii a co ciekawsze, również w samym ZSRR nikt z oficjalnego świata naukowego – nie znał.
 

Magister Kristeva zaczęła szybko się wybijać na seminariach Rolanda Barthesa, który już opiekował się innym „uciekinierem z Bułgarii” panem Tzvetanem Todorowem . I trafia na miłego naukowca francuskiego, towarzysza Jacquesa Sollersa, który wydał książkę i założył pisemko poświęcone literaturze awangardowej o nazwie „Tel Quel’.

No i pani Julia, kobieta naukowiec z dalekiej komunistycznej Bułgarii – wchodzi do komitetu redakcyjnego pisemka i szczęśliwie wychodzi za mąż za pana Sollersa. A następnie oboje zaczynają wielbić Mao Zedonga legendarnego pierwszego sekretarza Komunistycznej Partii Chin. Poza tym zajmowała się zgłębianiem psychoanalizy, krytyką poststrukturalistyczną (serio) a zatem i strukturalizmem oraz semiotyką. Oraz feminizmem. Przede wszystkim femizmem. Który w latach 60-tych miał twarz np. Susan Sontag z USA, która podziwiała sztuki teatralne Grotowskiego a szczególnie jego zaciętą nienawiść do Kościoła, którą na jakichś szkockich warsztatach teatralnych – objawiał raczej publicznie. Feministka i , jak mówią towarzysze radzieccy, „lesbianka” Susan Sontag ogłosiła wówczas śmierć białego człowieka. Że jest on odpowiedzialny za wszelkie zło na planecie.

Akurat w tych latach a dokładnie w 1966 małżonka Mao Zedonga towarzyszka Jiang Qing oraz trzech innych towarzyszy nazywanych pieszczotliwie „Bandą Czworga” zachęciła komunistyczną młodzież chińską do zwalczenia pozostałości burżuazyjnych przeżytków, w ramach czego wszystkich z wyższym wykształceniem albo wywieźli na wieś do prac rolnych, albo zaszczuli na miejscu a poza tym zajmowali się demolowaniem muzeów, świątyń, kościołów katolickich i bibliotek. Również prywatnych mieszkań. W ramach tych rozrywek rozgrzana rewolucyjna młodzież wyrzuciła z okna 4 piętra Denga Pufanga,najstarszego syna samego Deng Xiaopinga, doprowadzając ofiarę do urazu kręgosłupa i paraliżu.

Te zabawy trwały do roku 1976 a wzbudziły zachwyt w pewnych kręgach lewicy francuskiej. Na przykład w pisemku Tel Quel, którego część redakcji a konkretnie tow. Jacques Sollers, tow. Julia Kristeva, tow. Roland Barthes udali się z oficjalną wizytą do ChRL. Można powiedzieć, że poszli w ślady „cesarzy lewicy” Sartre’a i Simone de Beauvoir, którzy w 1955 r. odwiedzili Chiny i zrobili wielką furorę.

Po powrocie delegacji pisemko wydało dwa numery specjalne poświęcone Chinom. Pełne zachwytów. Towarzyszka Kristeva miała napisać, że „Mao wyzwolił kobiety” i że „odwieczny problem płci został rozwiązany”. Na pytania o „przemoc” miała odpowiadać, że „nie zauważyła”. Entuzjazm towarzystwa sięgnął takich wyżyn, że sobie zażyczyli takiej samej „rewolucji kulturalnej we Francji”. Trudno się dziwić, skoro, jak pisze zgryźliwie po latach w Le Figaro Guy Sorman 15 października 2007 r. w artykule pod tytułem: „Mao albo dziwna fascynacja francuska sado-marksizmem”, dwaj naprawdę nawiedzeni maoiści Christian Jambet i Guy Ladreau mieli publicznie ogłosić, że:”…Mao jest zmartwychwstałym Chrystusem” a „Czerwona Książeczka napisanymi na nowo Ewangeliami”.
Pozostając w takiej właśnie konwencji myślenia towarzyszka Kristeva broniła starego chińskiego obyczaju bandażowania stóp kobiecych aby były jak najmniejsze – jako wyrazu WŁADZY kobiet a nie ich – zniewolenia.
Tego typu poglądy i w sumie mętny życiorys z czasów bułgarskich nie tylko nie powstrzymały kariery młodej Bułgarki we Francji ale wręcz je przyspieszyły. I rozszerzyły na USA a potem na inne kraje. Już we wczesnych latach 70-tych była visiting profesorem na Columbia University.

We Francji zdobyła, tak jak Tzvetan Todorow – bardzo prestiżowe posady naukowe – rządowe i w 1997 order Legii Honorowej. Czy za popularyzowanie badań nieznanego wcześniej „uczonego radzieckiego” Bachtina, który w ramach swoich zainteresowań dziełami Franciszka Rabelais zajmował się np. średniowiecznym obyczajem zwanym Świętem Głupca? I który ludziom radzieckim uświadomił w ramach edukacji o religiach, że Święto Głupca polegało m.in. na tym, że „…szczególnie nieokiełznane były owe zabawy niższego kleru na Nowy Rok i w święto Bożego Ciała..”?? Tego się chyba nie dowiemy. Zapewne za „całokształt”.

W ZSRR mamy apogeum walki władzy komunistycznej z Cerkwią Prawosławną i Kościołem Rzymsko Katolickim a gdzieś tam w Mordowii jakiś niedobity syn bankiera „uwypukla” specyficzne obyczaje średniowieczej katolickiej Francji i jej kleru. Nikt się tym przez kilkadziesiąt lat nie interesuje, bo walka z cerkwią i kościołem jest prowadzona przy użyciu towarzysza Nagana i gułagu. Ale jak przyszły nowe czasy, czasy „konwergencji” i „zbliżenia ustrojów”, to trzeba było tak jakoś subtelniej.

Przydały się bardzo te wszystkie post-nauki, post-filozofie, dekonstrukcje. Minęły lata. Pani Kristeva w najbardziej mieszczański i burżuazyjny sposób prowadzi praktykę prywatną w zakresie psychoanalizy, jak setki innych pań prowadzi interesy wróżbiarskie i horoskopowe w Paryżu.
I nadal jest ikoną lewicy, wspierającą w potrzebie towarzyszy z dawnych lat. W 2007 ufundowała nagrodę imienia Simone de Beauvoir, co bardzo spodobało się przybranej córce Simone i jej staremu kochankowi Claude’owi Lanzmannowi. Są w jury.
No i w grudniu 2016 laureatkami tej raczej bardzo skromnej nagrody (kwota 10 tysięcy Euro) został tzw. ruch „Ratujmy Kobiety” z Polski, który zorganizował w październiku w kilkunastu miastach Polski tzw. czarny marsz polegający na manifestacjach kobiet żądających liberalizacji ustawy o aborcji a
„tak wogle” „walczących z dyktaturą PiS”. Co wyrażały w różny , czasem obsceniczny i wulgarny sposób, głównie przeciwko PiS i Kościołowi Katolickiemu.

No i dostały nagrodę „za walkę o wolność i prawa kobiet” od kobitki, która uważała, że prawdziwa wolność kobiet jest w Chinach, gdzie kobiety były przez lata zmuszane do aborcji w przypadku już drugiego dziecka, chyba że pierwsze było dziewczyną. Czyli gorszym dzieckiem.

I ta maoistka i wojująca lewaczka została przyjęta w 2011 r. na audiencji przez Papieża Benedykta XVI jako „intelektualistka” w czasie słynnych spotkań w Asyżu. Jak niezapomniany intelektualista Bauman u Papa Francesco. Watykan jak Pałac Zimowy.

 



tagi: uczeni bułgarscy  święto glupca  maoizm 

pink-panther
16 maja 2017 18:09
28     1984    16 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @pink-panther
16 maja 2017 18:15



Czekałem na to bardzo, proszę mi wierzyć, że Pani teksty na blogspocie nie dość docenione zagrzewały mnie do pracy.

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @pink-panther
16 maja 2017 18:22

A mnie się zdawało, że Bułgaria to strefa wpływów niemieckich

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @parasolnikov 16 maja 2017 18:15
16 maja 2017 18:37

Dzięki za miłe słowa. Uwielbiam innych zagrzewać do pracy:)))

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @pink-panther
16 maja 2017 19:13

Co prawda książęta/carowie Bułgarii (nie było ich wielu - od 1886 książę Bułgarii Aleksander I Battenberg do przymusowej abdykacji 1879,potem trzech książąt/carów Bułgarii z dynastii Koburgów) byli pochodzenia niemieckiego, to musieli się konfrontować z bardzo silnym stronnictwem prorosyjskim, zwłaszcza w wojsku i "żyli dobrze" jeśli "żyli dobrze z Rosją".  Pierwszy Koburg na tronie-  Ferdynand  I Koburg ojciec cara Borysa i dziadek Symeona - aby nie mieć problemów poprzednika, który został zmieciony przez armię i musiał "emigrować do Lwowa", "nawrócił się na prawosławie" a jego ojcem chrzestnym był sam car Mikołaj II. Kiedy jednak wyszły na jaw jego potajemne konszachty z koalicją Niemiec i Austrowęgier - musiał abdykować w 1918 r. na rzecz syna Borysa. Ten też miał skłonności do sojuszy z Niemcami (w 1934 r.) ale miał za plecami miejscowych komunistów struganych w ZSRR i kiedy alianci zaczęli zwyciężać, usiłował się "nie wywiązać" z sojuszu wojskowego z Hitlerem, co skończyło się przedwczesną śmiercią po powrocie z "Wilczego Szańca". Bułgaria była prawosławna i wątek bliskości religijnej  z Rosją zawsze był silny. Natomiast w roku 1945 ostatecznie sprawa się "wyjaśniła" kiedy Armia Czerwona weszła do Sofii. Rosja była bardzo aktywna na Bałkanach przed I WW ale także w roku 1848 (pomoc wojskowa dla Habsburgów).

No i pozostaje do analizy "inwestycja w inteligencję bułgarską" USA - w formie aż dwóch college'ów amerykańskich dla młodzieży bułgarskiej - z których jeden był w Stambule a drugi założony nieśmiało w 1888 r. w Tarsie. Te "inwestycje" zwróciły się chyba w samej Turcji po roku 1945 a w Bułgarii - po roku 1990.

zaloguj się by móc komentować

Czytelnik @pink-panther
16 maja 2017 19:58

Komentarz próbny :)  - ale niezależnie od tego wyrazy uznania

zaloguj się by móc komentować

chlor @pink-panther
16 maja 2017 20:01

W dodatku inteligencja bułgarska była zapamiętale profrancuska (podobnie jak turecka i rumuńska). Zachód dla niej to była Francja. Tak samo było początkowo w Polsce. Gdy stalinięta zaczęły w latach 60 podróżować, to zaczynały od Francji. Michnik się chwalił że tam "wszystkie drzwi są przede mną  otwarte". Rzeczywiście dziwne, że kariera bolszewika we Francji w niczym nie przeszkadzała późniejszej karierze na uczelniach USA. Widocznie walka z religią jest tak ważna że żadne między imperialne niesnaski w tym nie przeszkadzają.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Czytelnik 16 maja 2017 19:58
16 maja 2017 20:19

Dzięki. Próbny komentarz pod próbną notką:)) Serdeczne dzięki za wyrazy uznania.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @chlor 16 maja 2017 20:01
16 maja 2017 21:02

Bułgarska i rumuńska klasa średnia była francuska a Francja miała świetne stosunki z Rosją a później ZSRR, więc koło się zamykało. Po rewolucji bolszewickiej tabuny bolszewików pojawiły się we Francji i tam opanowały nauki humanistyczne i kulturę. Co do "walki z religią" to chodzi konkretnie o "walkę z katolicyzmem". W tym względzie pojawiało się w ostatnich wiekach sporo zadziwiających sojuszy:))

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther
16 maja 2017 21:07

"A źli ludzie w samej Bułgarii, w tym niejaki pan Nikołaj Frołow pozwolił sobie nawet na sugerowanie, że w tak policyjnej komunistycznej dyktaturze opowiadanie, że taka sobie zwyczajna Bułgarka z ulicy (jak się przedstawia na Zachodzie pani Julia ), mogłaby otrzymać pozwolenie na wyjazd za granicę bez szczególnych rodzinnych powiązań z komunistyczną wierchuszką lub szczególnymi powiązaniami z tajnymi służbami/wywiadem – to jest żart.

Bardzo trafne. Jeszcze w latach 80tych w Bułgarii działały regularne obozy koncentracyjne.

zaloguj się by móc komentować

emi @pink-panther
16 maja 2017 21:09

Daleko już zaszli, różnymi środkami i sposobami. Może trzeba wrócić do Kościoła wojującego i nieustannej ewangelizacji.

Słowa Benedykta XVI z 2012 roku:

„Pojęcie Ecclesia militans – Kościoła wojującego – nie jest dziś modne – stwierdził Papież. – W rzeczywistości jednak coraz lepiej rozumiemy, że jest prawdziwe, oddaje coś z prawdy. Widzimy, że zło chce opanować świat i konieczne jest podjęcie walki ze złem. Widzimy, że zło posługuje się w tym wieloma sposobami: okrutnymi, uciekając się do różnych form przemocy, ale też udaje dobro i w ten sposób narusza moralne fundamenty społeczeństwa. Św. Augustyn powiedział, że cała historia jest walką dwóch miłości: miłości własnej, aż do pogardzania Bogiem, i miłości Boga, aż do pogardzania sobą w męczeństwie. My uczestniczymy w tej walce, a w walce ważne jest mieć przyjaciół. Ja mam wokół siebie przyjaciół z Kolegium Kardynalskiego. To są moi przyjaciele, z nimi czuję się jak w domu, czuję się pewnie w tym towarzystwie wielkich przyjaciół, którzy są ze mną i są, wszyscy razem, z Panem Bogiem. Dziękuję wam za tę jedność w radościach i bólach. Idziemy naprzód. Pan powiedział: «Odwagi, Jam zwyciężył świat». Jesteśmy w «drużynie» Pana, a zatem w drużynie zwycięskiej”.

Pozdrawiam przyjaciół.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 16 maja 2017 21:07
16 maja 2017 21:28

Szydercza wypowiedź pana Frołowa to info wykopane z internetu bułgarskiego, którego nikt na Zachodzie nie czyta. Sytuacja Bułgarów "pod komunizmem" była naprawdę bardzo ciężka. W latach 80-tych późnych w trakcie jazdy do Grecji tranzytem przez jakąś wieś pegieerowską widzieliśmy bloki mieszkalne, w których okna były bardzo fantazyjnie zaklejone gazetami od parteru po ostatnie piętro. Słońce tam ostre a jak widać, firanek i zwykłego materiału na zasłonki - nie było. I rzeczywiście "dyscyplina" była ostra: w Rumunii można było zahandlować pod przyjaznym okiem miejscowej bezpieki a to papierosami, a to kawą czy "kosmetykami" zaczynając od mydła ale też zupełnie podstawowymi lekarstwami - a w Bułgarii -  nie było mowy o żadnych "nieformalnych transakcjach".
No i  w tych okolicznościach jak oceniać wiarygodność tych wszystkich "zachodnich analiz komunizmu". Oczywiście rządy takie jak francuski, niemiecki czy brytyjski doskonale wiedziały, co się tam wyprawia, włącznie z obozami koncentracyjnymi, ale mieli to w nosie. To "tylko Bałkany" albo "to tylko Mitteleuropa".

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @emi 16 maja 2017 21:09
16 maja 2017 21:33

Myślę, że Światowe Dni Młodzieży w Krakowie były bardzo pozytywne pod tym względem: tzn ewangelizacyjnym. Młodzież francuska i nie tylko, zobaczyła kościoły otwarte, w których w niedzielę odprawia się co najmniej 6 Mszy  św. (robili zdjęcia tablic z Porządkiem nabożeństw) i katolicy nie muszą się bać noszenia krzyżyka publicznie a zakonnice chodzą w habitach. Nie mówiąc o tym, że państwo nie jest co do zasady - wrogie katolikom. Polska jest w tej chwili bardzo obserwowana przez katolików na świecie - bo informacje , jakie zawieźli do domu młodzi pielgrzymi musiały być - wstrząsające.

PS. Dzięki za przypomnienie odważnego Papieża Benedykta XVI. Papież pelen poświęcenia i stojący twardo "przy doktrynie".

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther
16 maja 2017 21:33

Okna zaklejone gazetami albo tekturą znam dobrze z dzisiejszych Bałkanów i Ukrainy. Przebywałem w Bułgarii trochę czasu w związku ze studiami i pracą i sam już nie wiem co im bardziej zaszkodziło: komunizm czy 500 lat niewoli tureckiej. Generalnie zauważyłem, że bułgarscy katolicy to prężna społeczność, mimo lat prześladowań i marginalizacji. Do kościoła katolickiego w miejscowości, w której pracowałem chodziło więcej ludzi, niż do cerkwi. Generalnie nawet wygląd zewnętrzny katolików był lepszy niż reszty ludności.

zaloguj się by móc komentować

Nova @pink-panther
17 maja 2017 00:05

 Jak zwykle Pani wymiata. Cieszę się, że będę mógł czytać i komentować Pani notki na portalu Coryllusa. Jak widać postępwej Ewropie my ze swoim zdrowym rozsądkiem i tradycją w gardle stajemy. Poszły jakieś duuuuże budżety na sprwadzenie nowych rewolucjonistów a tu mały kraj fika i mówi wała. Chyba trzeba się będzie wypisać z klubu EU tylko alternatywy nie widać. Pozdrawiam.

Stanisław Klepczyk, wcześniej Arystoteles.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 16 maja 2017 21:33
17 maja 2017 00:48

Komunizm przyjęli łatwiej, bo 500 lat niewoli tureckiej to była długa tresura do bycia niewolnikiem. A komunizm to w zasadzie niewolnictwo, tylko z elektrycznością i fabrykami. Poza tym prawosławie podporządkujące się władzy cywilnej, obojętnie jakiej, też nie pomagało. Natomiast katolicy to zupełnie inna historia: odpowiedzialność jednostki przed Bogiem za jej myśli, czyny, zaniechania - indywidualnie. Bułgaria to piękny kraj i ludzie bardzo sympatyczni, ale uderzenie roku 1989 to chyba było trochę za dużo eksperymentów w zaledwie 40 lat po rozpoczęciu "eksperymentu" komunistycznego.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Nova 17 maja 2017 00:05
17 maja 2017 00:51

Wielkie dzięki za miłe słowa. Cieszę się, że znowu można spotkać "starych znajomych". PS. Rzeczywiście nie pasujemy do układanki albo może za bardzo wierzgamy, kiedy nas solą i pieprzą "do konsumpcji". "Kraj fika" i nie sam ale w towarzystwie a te ich lepsze narody zaczynają się przyglądać i zastanawiać, czy te ich scenariusze z uchodźcami były absolutnie koniczne.

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @pink-panther
17 maja 2017 01:12

Ogromnie ważna notka. Mam skłonność do omijania historii takich społeczeństw jak bułgarska, czy rumuńska, tymczasem są one co najmniej tak samo istotne, jak amerykańska, czy - no właśnie - francuska. Dziękuję pięknie za rozpracowanie maoistów-internacjonalistów.

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @Nova 17 maja 2017 00:05
17 maja 2017 01:15

Witaj tutaj! Serdeczności i do zobaczenia, może na targach książki w Bytomiu?

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @A-Tem 17 maja 2017 01:12
17 maja 2017 09:26

Dzięki za miłe słowa. Bardzo ciekawa ta Francja, która od I WW przytulała bolszewików a po II WW "dysydentów i uciekinierów" na oficjalnych paszportach. Warto pamiętać, że Czou Enlai czyli Człowiek Nr 2 w nowych komunistyczych Chinach wykształcił się w Paryżu. Przez całe dekady był szefem MSZ. Jest jeszcze Cho Hi Min towarzysz z Indochin w Komunistycznej Partii Francji. Nie mówiąc o drogim towarzyszu Pol Pocie. Nawet ZSRR nie ma takich osiągnięć w kreowaniu "nowego wspaniałego świata". A kraje bałkańskie nie są przypadkiem - separowane od Polski. Jeszcze byśmy wspólnie coś wyrychtowali i drogi Zachód nie mógłby już tak łatwo nas eksploatować.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @A-Tem 17 maja 2017 01:15
17 maja 2017 09:27

Ja też się cieszę, że udało mi się zalogować, co nie było łatwe:))) Miejmy nadzieję, że będzie okazja -oczywiście.

zaloguj się by móc komentować

witold @pink-panther
17 maja 2017 14:00

   W ostatnich latach  wsrod francuskojezycznych rusycystow toczyla sie "ożarta" dyskusja na temat autorstwa tekstow Bachtina i jego biografii( wiekszosc tekstow dostepna na platformie fabula. org). Niektorzy badacze uwazaja, ze jego ksiazka  "Problemy poetyki Dostojewskiego" to kompilacja, zrobiona przez wymienionych przez Pania wspolpracownikow Bachtina : Walentyna Wołoszynowa i Pawła Miedwiediewa. Ksiazka ta ukazala sie jednak w Sowietach w 1929 roku. Bachin siedzial wtedy w wiezieniu i ta publikacja miala na celu wydobycie go z tego wiezienia. Akcja sie udala : zamiast powedrowac do lagru na 5 lat, znalazl sie na zeslaniu, chyba dosc lekkim, bo zostal tam po uwolnieniu go z tej zsylki. Wyrok dostal, podobno, nie za nieprawomyslny marksizm, ale za uczestnictwo w grupie religijnej, ktora krytykowala  wiernopoddancza postawe cerkwi prawoslawnej. W ostatnich wywiadach z 1971 roku, Bachtin opowiadal, ze w sumie u Dostojewskiego interesowaly go glownie koncepcje teologiczne. Jak tam bylo, tak tam bylo...

Pamietam, ze jeden z badaczy szwajcarskich dowodzil, ze jezykoznawcze koncepcje Bachtina idealnie odpowiadaly ligwistycznym teoriom Stalina, tego wybitnego jezykoznawcy. 

Co do Julii Kristevej, to twierdzi ona dzisiaj, ze podroz do Chin wyleczyla ja z maoizmu,ktory przyjela od meza Philippe'a Sollersa ( nie Jacques'a). Przy okazji zajrze do jej opublikowanych w 2016 memuarow "Je me voyage", zeby zobaczyc, co opowiada o przyjezdzie do Francji. Moze tez bedzie o tym, skad znala teksty Bachtina. 

 

 

zaloguj się by móc komentować

witold @pink-panther
17 maja 2017 18:51

. Pozwolę sobie jeszcze na kilka słów o Sollers'ie. Znowu będę adwokatem diabła, może dlatego, ze Sollers jest z "moich" stron, no i dlatego, ze Sollers bywa dobrym  pisarzem. Bystry, żywy, interesujący, czujny po prostu, znakomicie panujący nad językiem, ma koleś swój własny głos. Wiem, ze dla Pani i Sz. Gospodarza, to nie są żadne argumenty. Pan Gabriel nie zna jednak monolitu, który tworzy dzisiejsza literatura francuska i media tutejsze, a w tych dwóch okolicach  funkcjonuje Sollers. Chętnie bym się dowiedział jaka ma funkcje, bo jest dość nieuchwytny. Potrafi w gownianej masie kawałków o Wenecji, o libertynizmie, o XVIII wieku, o seksie i czasami o bardzo kiepskim malarstwie, rzucić jakaś perełkę. To już coś - mam wrażenie, ze we Francji zadawalamy się literackimi ochłapami, dobrze przynajmniej, ze, niektóre są dobrze napisane, tak jak niekiedy u Sollersa.

Sollers po ohydnym epizodzie maoistowskim, stał się "enfant terrible" paryskiego pejzażu literackiego. Ironia, parodia, prowokacja. Afiszowany "papizm" i katolicyzm. Chwali się, ze został przyjęty na prywatnej audiencji przez Jana Pawła II. 

W powieści "Femmes" ( 1981) atakuje wszystkie paryskie świętości lat siedemdziesiątych : feminizm, lewactwo, homoseksualistów ( bardzo celne uwagi o tym środowisku ). W pewnym momencie, zostaje uznany za antysemitę, bo przychylnie, chociaż ironicznie wyraża się o "Pasji" Gibsona. Przy okazji mówi coś takiego : wszyscy Żydzi " sublimes" ( wspaniali, szlachetni, wzniosli) marzą o tym, żeby zostać katolikami. Jaki się podniósł klangor!

Tak, jest prawdopodobnie wentylem, nie groźnym dla systemu klaunem. Ale czasami mam wrażenie, ze tu jest gorzej z wolnością niż za komuny, a taki ktoś jak Sollers rozwala, troszeczkę, ten straszny monolit. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @pink-panther
18 maja 2017 06:33

Naszła mnie wczoraj wieczorem refleksja, że przecież Franciszek mówi całkowicie otwartym tekstem o przyszłości Kościoła. A Europa głucha. Szuka Bachtinów.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Nova 17 maja 2017 00:05
18 maja 2017 06:34

Ten mały kraj nie fika sam. W tym cały sekret. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @witold 17 maja 2017 18:51
18 maja 2017 06:34

Fajny ten ostatni cytat.

zaloguj się by móc komentować

witold @pink-panther
18 maja 2017 16:02

Zajrzalem do memuarow Kristevej, ktore w istocie sa wywiadem-rzeka.  Juz na poczatek wpadka : Kristeva mowi, ze nauczyla sie francuskiego w Alliance Française w Sofii. Alliance Française w Bulgarii zamknieto w 1947 roku (do roku 1990). J. K. miala wtedy 6 lat.  Jest tez o tym, ze dla niej II wojna swiatowa zaczela sie 22/06/1941 roku, ze jej nauczyciel francuskiego Cyryl Bogojawlenski byl "bialym arystokrata rosyjskim, ktory schronil sie w Sofii...", a tak naprawde byl m.in tlumaczem roznych komunistycznych bulgarskich rzeczy na francuski, itd. Swoja pierwsza praca naukowa w Paryzu pisala u Lucien Goldmanna, komunistycznego literturoznawcy. No i potem Todorov - klucz calej sprawy, sado-maoizm i inne historie. Dalej nie chce mi sie w to brnac.

 

zaloguj się by móc komentować


Czepiak1966 @pink-panther
20 maja 2017 02:34

Szanowna Pani, chciałem się odnieść do fragmentu Pani artykułu: 

"Michaił Bachtin , bardzo skromny uczony radziecki, zupełnie nieznany na Zachodzie do lat 60-tych urodził się w 1895 r. w mieście Orzeł w rodzinie pracownika banku z aspiracjami ziemiańskimi. Znaczną część życia spędził z rodzicami w Wilnie i Odessie a zaczął studiować na Uniwersytecie w Petersburgu w 1913 najprawdopodobniej literaturę i filozofię."

Chciałem napisać w odpowiedzi na ten tekst, że jest cudowny, ale później się okazało, iż takich perełek jest więcej i musiałbym cytowć wszystko.

Dziękuję Pani.

Cholera, na tym portalu się klocki układają dzięki takim publikacjom.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować