-

pink-panther

Irena Sendler, Kościół, uczennice z Kansas, Bikont i dziewczyna Kasmana.

W gazowni tuż przed Świętem Zmarłych ukazał się wywiad pt. „Bikont o Sendlerowej: Ateistka i socjalistka stała się idolką prawicy i Kościoła” przeprowadzony z autorką książki „Sendlerowa. W ukryciu” Anną Bikont przez niejakiego pana Mike’a Urbaniaka w związku z promocją tej książki wydanej 25 października 2017 r. przez Wydawnictwo Czarne państwa Moniki Sznajderman Pasierskiej i Andrzeja Stasiuka.

W tym wywiadzie pan Mike Urbaniak „wywiadowca” Wysokich Obcasów powiedział m.in. co następuje: „… I co teraz poczną z Sendlerową rządząca Polską i przewrażliwiona na punkcie oskarżeń o antysemityzm prawica wraz ze wspierającym ją Kościołem katolickim? Sejm ustanowił rok 2018 Rokiem Ireny Sendlerowej. Są szkoły jej imienia, ulice, skwery, a ona nie tylko miała jasne poglądy w sprawie polskiego antysemityzmu, ale była też wysokiej rangi funkcjonariuszką komunistyczną i członkinią PZPR. IPN, chcąc być konsekwentnym, musi teraz te wszystkie szkoły i skwery pozbawić jej imienia. Jak dekomunizacja, to dekomunizacja….”.

Pani Anna Bikont szczęśliwa autorka książki „My z Jedwabnego” (II i III wydanie w Wydawnictwie Czarne) grzecznie nie zaprzeczyła, natomiast w dalszej części wywiadu dorzuciła od siebie ocenę sp. Ireny Sendler następującej treści: „..Irena Sendlerowa bardzo pilnowała swojej biografii, którą – o czym mówiliśmy- tu i ówdzie podkoloryzowała. Na ile to było konfabulowanie z premedytacją, a na ile takie, a nie inne dziełanie pamięci? Wiadomo przecież, że pamięć potrafi płatać figle, że często ludzie, którzy przeżyli Zagładę, mieszają to, co widzieli z tym, co później przeczytali. I wreszcie, Sendlerowa musiała cały czas zmyślać, bo na tym polegała jej praca- ukrywanym dzieciom trzeba było wymyślać ciągle nowe tożsamości, nowe historie rodzinne…”.

Po tych rewelacjach pan Mike brawurowo finiszuje stwierdzając co następuje :”…Weźmy na przykład tak zwaną listę Sendlerowej z mityczną liczbą dwóch i pół tysiąca uratowanych dzieci. Tej listy po prostu nie ma, choć z kilku świadectw wiemy, że miała być przekazana do archiwum Kibucu Bohaterów Getta”.

Pani Bikont po wtręcie o swoich przygodach z zeznaniem „ Szmula Wassersztajna głównego świadka zbrodni” ( w Jedwabnem) postawiła kropkę nad i :”… Trudno więc powiedzieć na pewno, że czegoś nie ma, ale po latach pracy nad książką chyba mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak lista Sendlerowej”.

Czy te słowa mogą dziwić?? Nie. Nie mogą. Anna Bikont jest, jak widać, nieodrodną córką czołowej propagandystki czołowej komunistycznej gadzinówki PRL w latach stalinizmu „dziennikarki śledczej” piszącej pod pseudonimem Wilhelmina Skulska w czasach, gdy Trybuną Ludu zarządzał sam towarzysz Leon Kasman w latach 1948-1956.

Czerwona Wilhelmina Skulska była znana za Stalina w całym PRL bowiem nakład Trybuny Ludu wynosił grubo ponad 1 mln sztuk nakładu dziennie a jednym z jej ważniejszych zadań miało być tropienie „niedociągnięć” różnych dyrekcji i załóg zakładów przemysłowych w realizacji Planu Sześcioletniego, co niejednokrotnie skutkowało natychmiastowym wyrzuceniem dyrekcji a może i wiktem więziennym dla tejże dyrekcji. Sterował tym „podgrzewaniem entuzjazmu” oczywiście towarzysz Leon Kasman, poza Romanem Zambrowskim najbardziej prominentny lider frakcji „Puławian” w PZPR. Człowiek ten od najmłodszych lat był w różnych „komunistycznych egzekutywach” a w latach 1934-1936 wykładał w Moskwie na kursach Kominternu dla sekcji polskiej (m.in. dla towarzysza Gomułki). W 1936 r. Sowieci zrobili go członkiem Komitetu Centralnego KPP. Dostałby w czapę już w 1937 r. w Moskwie ale w 1936 r. poszedł odsiadywać zaległą karę w więzieniu w Nowym Sączu, Tarnowie, więc go ominęło.

  1. szczęścia w 1937 r. nie miała nieznanego imienia i nazwiska siostra Wilhelminy Skulskiej, o czym pisze siostrzenica Anna Bikont na 11 stronie swego dzieła pt. „The Crime and the Silence. Confronting the Massacre of Jews in Wartime Jedwabne”.

Można jedynie domyślać się, że zmarła pod nazwiskiem Wołyńska albowiem, jak informuje amerykańskiego czytelnika pani Bikont :”… Kiedy zdałam maturę (ukończyłam studia?), spotkałam mężczyznę w wieku lat pięćdziesięciu kilku na naszej daczy pod Warszawą, którego moja matka przedstawiła jako syna jej ukochanej siostry zamordowanej w 1937 r. w czasie Wielkiej Czystki (..) Powiedziałam mu, że jest jedynym krewnym , jakiego znam ze strony mojej matki (..) Nasz dziadek Hirsch Horowicz, zaczął mój kuzyn Ołeś Wołyński…”. „Ołeś” czyli Aleksander, inaczej Sasza.

W latach 70-tych ojciec Anny Bikont pan Zdzisław Andrzej Kruczkowski, przed wojną współzałożyciel wraz z Karolem Kurylukiem bardzo lewicowego miesięcznika “Sygnały” – pełnił jakieś tajemnicze funkcje w różnych ambasadach PRL, w tym w ambasadzie PRL w Bernie, Szwajcaria. A towarzyszyła mu małżonka Wilhelmina Skulska –Kruczkowska de domo Lea Horowicz/Horowitz. Na pamiątkę czego państwo Kruczkowscy popełnili w Wydawnictwie Iskry w 1978 r. dzieło „Berneńskie ABC” a wcześniej bo w 1976 r. w Krajowej Agencji Wydawniczej „Szwajcaria. Mały Przewodnik Turystyczny”.

Po czym tatko udał się do pracy w Ministerstwie Handlu Zagranicznego (znał się na handlu zagranicznym zapewne tak samo, jak Wilhelmina Skulska na Planie Sześcioletnim) a małżonka Skulska napisała 3 kryminały (podobno kiepskie) oraz scenariusz do popularnego serialu telewizyjnego „Dr Ewa”. Wcześniej, bo w roku 1954 r. popełniła scenariusz filmowy wraz z Janem Rybkowskim o tym, jak Aleksandra Śląska jedzie do huty do Bytomia aby się przekwalifikować z krawcowej na spawacza. Tytuł dzieła „Autobus odjeżdża 6.20”. Ostatnio, kiedy bywałam w „przemyśle ciężkim” to I zmiana zaczynała się o godzinie 6.00 i „autobus musiał wyjechać o 5.20”. Ale może w czasach Planu Sześcioletniego robotnicy mieli lepiej. Finałem zaangażowań towarzyszki Skulskiej była funkcja członka Komisji Interwencyjnej SDP w kadencji 1989-1990.

Jeśli się do tych wszystkich zajęć mamusi i tatusia doda kuzyna Aleksandra Wołyńskiego z ZSRR, (przyjeżdżającego na daczę pod Warszawą), w którym to państwie paszporty na wyjazd zagraniczny były wyłącznie dla ścisłej nomenklatury, to mamy pełny obraz tego, z jakiej pozycji Anna Bikont milcząco przy pomocy Mike’a Urbaniaka oskarża Irenę Sendler o „bycie funkcjonariuszą komunistyczną”.

A teraz troszkę o „zawłaszczaniu przez Kościół Ireny Sendler”.

Na początek uwaga techniczna. Nie byłoby Anny Bikont na świecie, gdyby anonimowy Polak w roku 1942 r. nie załatwił pannie Lei Horowitz ur. 1918 – świadectwa chrztu w Kościele Katolickim i nie ożenił się z nią również w Kościele Katolickim w 1942 r. we Lwowie lub gdzieś za Bugiem. A te świadectwa akurat musiały mieć potwierdzenie w księgach kościelnych, bowiem perfidne władze niemieckie wydały parafiom nakaz ujawnienia wszystkich świadectw chrztów w stosunku np. do Polaków będących na robotach i w obozach koncentracyjnych. Żeby im się jakiś „fałszywy katolik” nie zaplątał w systemie selekcji i zagłady. Więc ślub musiał być prawdziwy.

Aby mieć już absolutnie pełny kontekst „ideowo –historyczny” książkowego ataku Wydawnictwa Czarne państwa Stasiuk – Sznajderman na Irenę Sendler, warto może wspomnieć o zaangażowaniu pani Moniki Sznajderman Pasierskiej w radzie Fundacji „Zakopiańczycy. W Poszukiwaniu Tożsamości” z siedzibą w Kościelisku ul. Nędzy –Kubińca 161, której celem jest wg akt KRS (nr KRS 0000427200, zarejestrowano 26 lipca 2012 r.) :”…Działalność kulturalna, naukowa, promocyjna i oświatowa związana z historią, dziedzictwem, współczesnością miasta Zakopanego, Podtatrza i Tatr…”.
 

  1. pani Moniki Sznajderman (której udziały w Wydawnictwie Czarne są wyceniane na 4.201.000 zł) w tej radzie fundacji „Zakopiańczycy” jest sam pan Stefan Krajewski zasadniczo matematyk, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów oraz w latach 1992-2009 konsultant Amerykańskiego Komitetu Żydów ale co najciekawsze, wnuk tow. Władysława Stein-Krajewskiego (ur. 1886), działacza SDKPiL i współpracownika Lenina oraz od roku 1930 regularnego obywatela ZSRR (wraz z małżonką córką Adolfa Warskiego i synem Władysławem, który do Polski zjechał w 1946 r.) i wysokiej rangi funkcjonariusza Kominternu w komisji kontroli i kierownika sekcji prasy. Zarówno towarzysz Władysław Stein Krajewski jak i Adolf Warski jego teść, podobnie jak jego brat Henryk Stein- Domski – dostali w 1937 r. 9 gramów w politycę w ramach „Great Purge”.

Podobnie jak nieznanego imienia i nazwiska towarzyszka komunistka ciocia Anny Bikont siostra Wilhelminy Skulskiej de domo Horowicz.

To jest jak widać, środowisko dość jasno sprecyzowane ideowo i narodowo a rozrzut zainteresowań i „front misji dziejowej” tego towarzystwa jest bardzo szeroki: od „skorygowania życiorysu i dokonań Ireny Sendler” do – „zaopiekowania się dziedzictwem Zakopanego i Tatr ze szczególnym uwzględnieniem Kościeliska”.

No to wróćmy do dzieła pani Anny Bikont o „ateistce i socjalistce zawłaszczonej przez Kościół i prawicowe państwo, która NIE uratowała 2500 żydowskich dzieci”.

Pani Bikont twierdzi, że sama Irena Sendler „podkoloryzowywała swoją biografię i konfabulowała” a państwo polskie z kolei pompowało jej „mit” w celu „przykrycia” brzydkich sprawek polskich antysemitów za niemieckiej, sorry, nazistowskiej okupacji a zwłaszcza – powszechnej obojętności Polaków na sprawę zagłady Żydów.

To może małe kalendarium.

Do roku 1999 o Irenie Sendler w Polsce i na świecie w przestrzeni publicznej nie wypowiadał się nikt. W tym roku w miejscowości Uniontown w hrabstwie Bourbon w Kansas USA (liczba mieszkańców ok.300) w miejscowej szkole cztery uczennice w wieku lat 13-14 zostały wyznaczone/poproszone przez skromnego prowincjonalnego nauczyciela Normana Conarda do uczestniczenia w ogólnonarodowym konkursie szkół amerykańskich pod nazwą „National History Day”. Miała to być forma ich „socjalizowania” albowiem dziewczynki miały różne problemy: matka jednej z nich chorowała na raka, inna zbyt często przenosiła się ze szkoły do szkoły z powodu zawodu ojca (wojskowy) i była w klasie wyobcowana, inna miała matkę narkomankę i wychowywali ją dziadkowie.
 

Nauczyciel przyniósł do szkoły numer gazety News and World Report z marca 1994 r. (premiera filmu Lista Schindlera) z artykułem o „innych Schindlerach” i informacją o tym, iż Irena Sendler „uratowała z Getta w Warszawie wiele dzieci i dorosłych w 1942 r.”. Uratowanych dzieci miało być „ponad 2000”. Czyli ponad 2 razy więcej niż Niemiec Schindler i w dodatku, o zgrozo, za darmo.

Nauczyciel stwierdził, że to jest najprawdopodobniej błąd drukarski czyli dodane omyłkowo jedno zero i żeby to zweryfikowały w ramach zajęć historii.
Dziewczynki Megan Stewart, Elisabeth Cambers i Sabrina Coons i Janice Underwood a później kilkoro innych dzieci zgodziły się przystąpić do konkursu National History Day ale w całym dystrykcie szkolnym nie było ani jednego Żyda, w związku z czym poszukiwały informacji na swoją rękę w różnych źródłach, m.in. starając się ustalić miejsce pochówku Ireny Sendler, która wg nich nie miała prawa żyć w roku 1999. Napisały do ambasady RP w Waszyngtonie DC i otrzymały informację, iż Irena Sendler żyje w domu opieki Braci Bonifratrów na Sapieżyńskiej w Warszawie. Napisały do niej list i otrzymały odpowiedź po polsku. Znalazły polską studentkę, która im przetłumaczyła ten list.
Zaczęła się korespondencja. Uczennice przesłały Irenie Sendler scenariusz swojej „sztuki o Irenie Sendler”, która miała być ich pracą konkursową w National History Day. Było to kilka scenek pokazujących m.in. jak Irena Sendler próbuje namówić żydowską matkę w Getcie aby oddała jej pod opiekę dziecko, bo wszyscy w Getcie przeznaczeni są do eksterminacji. Matka chce mieć jakąś gwarancję, że dziecko za murami przeżyje ale Irena Sendler może jedynie powiedzieć, że takiej gwarancji dać nie może.
Głównym „aktorem” sztuki jest słoik, w którym Irena Sendler wraz z koleżanką chowają bibułki papierosowe, na których są napisane dane osobowe żydowskich dzieci i ich nowe imiona i nazwiska, aby mogły być oddane rodzicom po wojnie. Słoik/słoiki są zakopywane pod jabłonką w ogródku przyjaciółki. Jabłonka rośnie do dzisiaj. Dzieci same wykonały dekoracje, same zaprojektowały kostiumy i same zagrały w sztuce. Pieniędzy nie było, ale był entuzjazm i kreatywność.
Od tego słoika wziął się tytuł projektu :”Life in a jar”. (Życie w słoiku). Dzieci nie wygrały konkursu ale sztuka zajęła miejsce w ścisłej czołówce w skali całych USA, co dla szkółki z Uniontown było wydarzeniem historycznym.
Dzieci zostały zaproszone do „zagrania sztuki” w różnych organizacjach żydowskich w stanie Kansas a nawet dalej. Sztuka została bardzo dobrze przyjęta, publiczność była wzruszona do łez.

Najbardziej chwytliwe były „hollywoodzkie” scenariusze wyprowadzania dzieci z Getta, które to dzieło początkowo zupełnie błędnie przypisywano wyłącznie Irenie Sendler. Czyli wywożenie w paczce uśpionego niemowlęcia pod fotelem w tramwaju jadącym przez Getto, niemowlę w paczce pod siedzeniem ciężarówki wożącej środki dezynfekcyjne do Getta z groźnym wilczurem na siedzeniu odstraszającej strażników, wyprowadzanie przez Sądy i podziemne korytarze pod kamienicami – dzieci starszych.
Ona wprowadzała poprawki, wyjaśniała kontekst, stanowczo zaprzeczając, iż robiła to sama. I wprowadzając masowej świadomości USA mimo wszelkich dotychczasowych barier - informację o „organizacji Żegota”.

W chwili gdy zaczął się projekt miała już 89 lat i zaskakująco bystry umysł. I poczucie humoru oraz wygląd „babci jak z bajki dla dzieci”.

Była idealną postacią medialną dla masowej publiczności USA ukształtowanej przez telewizję i Hollywood. Pieniądze, które jej przywiozły (bo jest biedna), kazała im wziąć, „żeby poszły sobie zahulać”. Oczarowała je i zakochały się w niej. Była mądra, miała poczucie humoru, wielką wiedzę i była Żyjącą Legendą, która robiła rzeczy sto razy straszniejsze niż wszyscy bohaterowi Hollywood.

Sława „Life in a Jar” rosła, rosła też legenda Ireny Sendler w USA. Dzieci udzielały wywiady dla ogólnokrajowych telewizji (CNN) i ogólnokrajowych gazet. I też stawały się sławne a ich życie ulegało zmianie na lepsze. Wszystkie „wyszły na ludzi”: pokończyły studia, założyły rodziny i są szanowane.

W ramach projektu „Life in a Jar” uczniowie sami opracowali stronę internetową projektu, jeden zajął się robieniem zdjęć i dokumentowaniem przedstawień a wszystko było wrzucane do sieci. W ciągu 6 lat stronę odwiedziło 2 miliony osób i zaliczono 55 milionów odsłon.

Przez stronę internetową sprzedano do 4000 szkół amerykańskich - DVD „Life in a Jar’, co wyszacowano na dotarcie do 1 miliona uczniów.

Bardzo popularna jest też książka autorstwa Jacka Meyera „Life in a Jar: The Irena Sendler Project” – od roku wydania 2011 – 7 nagród czytelniczo edukacyjnych w tym w 2014 r. „Reader’s Favorite Book Award- Gold Medal –Education. ( Najbardziej ulubiona przez czytelników książka edukacyjna – złoty medal).
W 2016 r. wyszła książka pani Tilar J. Mazzeo pt. Irena’s Childern: The Extraordinary Story of the Woman Who Saved 2,500 Children form the Warsaw Ghetto”.

„Marka” Irena Sendler i hasło „Life in a Jar’ zaczęły rozprzestrzeniać się po świecie jak pożar włącznie z Indiami i Taiwanem. Z wyjątkiem Francji, która bardzo długo opierała się przed Ireną Sendler.
 

Od razu trzeba zaznaczyć, że pierwsze zdanie prezentujące projekt „Life in a jar” na stronie internetowej brzmiało (i brzmi) następująco: „…Students from rural Kansas discover a Polish Catholic woman who saved Jewish children…”.(Uczniowie z rolniczego Kansas odkryli Polkę katoliczkę, która ratowała dzieci żydowskie).

Dla małych amerykańskich protestantów było rzeczą oczywistą, że skoro żydowskie dzieci były kierowane przez organizację Żegota do rzymsko katolickich klasztorów oraz do organizacji charytatywnych katolickich a sama Żegota została założona przez katolicką pisarkę Zofię Kossak Szczucką no a Irena Sendler mieszka w zakonnym domu o nazwie: Dom Geriatryczno-Rehabilitacyjny przy Zakonie Szpitalnym Św. Jana Bożego Bonifratów, to sprawa jest jednoznaczna.

Ja tę stronę internetową odwiedzałam przez ładnych parę lat przynajmniej raz w tygodniu począwszy od roku 2005 albo i wcześniej. W tym czasie w Polsce panowało absolutne milczenie mediów na temat tego fenomenu, jakże korzystnego dla wizerunku Polski.

Za to, niby przypadkiem zaczęły pojawiać się na rynku i to od razu tłumaczone na język angielski takie „bomby historyczne” jak :

2001- Jan Tomasz Gross – “Neighbors: The Destruction of the Jewish Community in Jedwabne Poland “Princeton University Press Już w tytule jest kłamstwo: w 1941 r. – Jedwabne nie leżało w “Poland” tylko na terenach okupowanych przez Niemców, resztę rozłożyli na czynniki pierwsze tej „prawy” – prof. Chodakiewicz i w wykładach Leszek Żebrowski.

2004- Anna Bikont – „My z Jedwabnego” w Pruszyński i S-ka

2006 – Jan Tomasz Gross – Fear: Anti-Semitism in Poland After Auschwitz, Random House. Tak się przypadkiem złożyło, że gdzieś tak koło 2005 r. zaczęło się mówić o Pokojowej Nagrodzie Nobla dla Ireny Sendler a w 2006 zorganizowano kampanię poparcia. Taki traf. Irena Sendler lat 97 „przegrała” z Alem Gorem – „papieżem ocieplenia globalnego”.

No a teraz mamy personalny atak na osobę śp. Ireny Sendler.

No to jak tam było z tą „funkcjonariuszką komunistyczną, członkinią PZPR”.

Irena Sendler była córką socjalisty. Ale z pewnością była ochrzczona w Kościele Rzymsko Katolickim.

W PZPR znalazła się w ramach połączenia w 1948 r. PPS z PPR. Czyli jak tysiące Polaków katolików, którzy wiedzieli doskonale, czym grozi im „wypisanie się” z PZPR w 1948. W 1968 r. rzuciła legitymację partyjną czyli 4 lata wcześniej niż tow. II sekretarz POP UW niejaki Geremek.

Pod wojnie otrzymała propozycję stanowiska zastępcy naczelnika Wydziału Opieki Społecznej Miasta Stołecznego Warszawy. Czyli była to naturalna kontynuacja tego, co robiła już od roku 1932, kiedy to po ślubie z młodszym asystentem na Wydziale Filologii Klasycznej UW Mieczysławem Sendlerem (1931) otrzymała pracę w Obywatelskim Komitecie Pomocy Społecznej Wolnej Wszechnicy Polskiej w Sekcji Opieki nad Matką i Dzieckiem , która to Sekcja w 1935 r. weszła do struktur zarządu Miasta Stołecznego Warszawy. Awansowała kolejno ze stanowiska opiekunki terenowej, referentki społecznej do Kierowniczki Referatu do Walki z Włóczęgostwem, Żebractwem i Prostytucją.
W czasie wojny w okresie likwidacji Getta oficjalnie pracowała w Referacie Opieki Zamkniętej nad Dziećmi i Młodzieżą Wydziału Opieki i Zdrowia. Kierownikiem Referatu był Jan Dobraczyński pisarz katolicki. To on wystawiał te wszystkie lewe dokumenty dla zbiegłych z obozów polskich żołnierzy, ukrywających się konspiratorów i ukrywających się Żydów.

Opisała to szczegółowo dr Teresa Prekerowa w opracowaniu naukowym „Konspiracyjna Rada Pomocy Żydom 1939-1945”.

Jeśli chodzi o to, jakoby Irena Sendlerowa miała jakieś wydumane pretensje o „prześladowania” w czasach komunizmu, to pomijając słynne „przesłuchania na UB” – kiedy była w 7 miesiącu ciąży, co skończyło się przedwczesnym porodem i śmiercią Syna dwutygodniowego w 1949 r. była jeszcze delikatna sprawa wyjazdu do Izraela w 1965 r. W Dzienniku Bałtyckim z 16 września 2009 r. pan Leszek Szymański pisze w artykule pt. „Irena Sendlerowa – bohaterka zapomniana”, że „partia, w którą wierzyła” 3 lata wcześniej odmówiła jej paszportu na wyjazd do Izraela na zaproszenie Instytutu Yad Vashem w związku z przyznaniem tytułu „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Miała posadzić swoje drzewko.


„Komunistyczna funkcjonariusza” Irena Sendler dostaje odmowę paszportu w tak oczywistej sprawie w 1965 r. a tymczasem totalny antykomunista Władzio Bartoszewski jak najbardziej otrzymał paszport w 1963 r. i wedle docenta wiki – „od września do listopada 1963 r. przebywał w Izraelu na zaproszenie Instytutu Yad Vashem, gdzie w imieniu Rady Pomocy Żydom „Żegota” odebrał odznaczenie Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Indywidualne odznaczenie Sprawiedliwy wśród Narodów Świata otrzymał w 1966…”.
„Wogle” w roku 1963 r. zaczął „obalać komunę całościowo”: „…od listopada do grudnia 1963 r. przebywał w Austrii, gdzie nawiązał liczne kontakty z austriackimi środowiskami intelektualnymi i politycznymi. W listopadzie rozpoczął współpracę z Radiem Wolna Europa. W kolejnych latach podróżował także do RFN, Wielkiej Brytanii, Włoch, Izraela, a także USA, gdzie kontaktował się zwłaszcza z przedstawicielami polskiej emigracji…”.
 

Ciekawe, że Władzio został wysłany do Izraela po odbiór tytułu dla ŻEGOTA – „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”, gdy tymczasem Zofia Kossak – Szczucka, współzałożycielka z Wandą Krahelską Filipowicz – w 1942 r. Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom, przekształconego w Radę Pomocy Żydom – już w 1957 r. powróciła z emigracji do Polski i osiedliła się w domku ogrodnika w swojej byłej posiadłości w Górkach Wielkich k.Cieszyna, którą to posiadłość władze komunistyczne z Bermanem na czele – skonfiskowały Jej, jak należy rozumieć , z „wdzięczności za uratowanie kilkudziesięciu tysięcy Żydów”. Podobnie żyła Wanda Krahelska. Obie: Kossak Szczucka i Krahelska miały umrzeć w 1968 r.
Ale sadzić drzewko w imieniu ŻEGOTA pojechał do Izraela w 1963 r. Władzio Bartoszewski. Ho, ho, tak , tak.

To może jeszcze na koniec o „ateizmie Sendlerowej”. Kiedy jej drugi syn Adam ur. 1951 bardzo delikatny od urodzenia, mając kilka lat ciężko zachorował, wedle tego samego artykułu w Dzienniku Bałtyckim z 2009 r. :”…. Raz popadł nawet w śmierć kliniczną. Zrozpaczona kobieta klęczała nad jego łóżkiem, nie wiedząc, co robić. – I wtedy Mama zaczęła się modlić- wspomina jej córka Janina Zgrzembska. – Po prostu uklękła i zaczęła się modlić. – I wkrótce Jej Syn odzyskał całkowicie zdrowie…”.

Reasumując: przez cały okres medialnej sławy i chwały Ireny Sendler, która rosła od roku 1999 aż do 2008 i później – Kościół Rzymsko Katolicki milczał i nie wypowiadał się na jej temat. Zapewne znalazła się wśród Polaków ratujących Żydów w kaplicy ufundowanej przez Ojca Dyrektora w Toruniu.

Natomiast jak tylko ruszył projekt „Life in a Jar” w 1999, w pokoiku ze słonecznikami w domu pomocy przy Zakonie Bonifratrów na Sapieżyńskiej pojawiła się sama pani prezydentowa Kwaśniewska Jolanta, aby wyściskać Wielką Bohaterkę i – zrobić sobie z nią zdjęcie, które poszło w świat. Nie był gorszy Rabin Szudrich i pani Ficowska Elżbieta. Nie mówiąc o profesorze Głowińskim.

Niedaleko „padła” Ania Bikont od mamci Wilhelminy Skulskiej, co była czerwieńsza niż litery w Trybunie Ludu. Ta książka uderza nie tylko w dobrą pamięć o Irenie Sendler, torturowanej na Gestapo i skazanej na śmierć ale i w dobra osobiste jej Dzieci i Wnuków.

Kimże jest Anna Bikont aby recenzować życie Ireny Sendler? No kim?

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22557413,bikont-o-sendlerowej-to-dzisiaj-najwiekszy-paradoks-ze-ta.html

https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/sendlerowa

https://www.amazon.com/Crime-Silence-Confronting-Massacre-Jedwabne/dp/0374178798/ref=la_B00R0S2VU2_1_1?s=books&ie=UTF8&qid=1509715300&sr=1-1#reader_0374178798

https://mojepanstwo.pl/wydawnictwo-czarne

https://mojepanstwo.pl/fundacja-zakopianczycy-w-poszukiwaniu-tozsamosci

https://pl.wikipedia.org/wiki/Leon_Kasman

http://sdp.pl/pws/dodatkowe/kadencje_wladz.html

https://mojepanstwo.pl/fundacja-zakopianczycy-w-poszukiwaniu-tozsamosci

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Krajewski_(filozof)

https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Stein-Krajewski

http://nagrodairenysendlerowej.pl/o-irenie-sendlerowej

http://www.irenasendler.org/about-the-project/

http://www.irenasendler.org/family-cast/

https://www.kshs.org/p/kansas-history-day-holocaust-and-life-in-a-jar/14874

https://www.theguardian.com/world/2007/mar/15/secondworldwar.poland

https://www.amazon.com/Life-Jar-Irena-Sendler-Project/dp/098411131X

https://bonifratrzy.pl/dom-geriatryczno-rehabilitacyjny-warszawa/

https://www.youtube.com/watch?v=8mYi149YA4o

http://marginesy.com.pl/uploads/attachments/132967/Mieszkowska_Sendlerowa_16-37.pdf.pdf

http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/162690,irena-sendlerowa-bohaterka-zapomniana,id,t.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Bartoszewski



tagi: antypolonizm  irena sendler  stalinięta 

pink-panther
3 listopada 2017 21:12
177     6123    22 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Rozalia @pink-panther
3 listopada 2017 21:52

Pan Bóg pisze prosto po krzywych liniach. Trzy dziewczynki za górami za lasami, za siedmioma morzami, obalają hagade budowaną przez dziesiątki lat. Później chcieli czy nie chcieli, Gross&Company musieli zwiększyć wysiłek. 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Rozalia 3 listopada 2017 21:52
3 listopada 2017 22:01

Dokładnie tak było. Zupełny przypadek i jakaś seria zbiegów okoliczności.Było to zabawne. I bardzo zastanawiające, jak ta historia była zamilczana w III RP. O ile wiem,  żadna z tych uczennic nie otrzymała za swój wielki wkład w poprawę wizerunku Polski - żadnego podziekowania oficjalnego. Przyjeżdżały do Polski kilka razy jeszcze za życia Ireny Sendler - ale szybko zostały "przejęte" przez amerykańskie organizacje żydowskie, zwłaszcza fundację Milkena. Miliardera. Oczywiście w USA widać dalej zainteresowanie i pozytywny odzew, ale żeby jakieś przyjęcie czy inny bankiet w ambasadzie RP w Washington DC czy wycieczka po Polscena koszt RP - to  by chyba "ich zabiło". Zwłaszcza za życia Władzia. A on żył do 2015 i "pilnował interesu".

zaloguj się by móc komentować

betacool @pink-panther 3 listopada 2017 22:01
3 listopada 2017 22:11

Ale mamy 2017, a tu ani dudu ani widu, ani słychu...

Dobrze, że Coryllus założył tę szkołę.

Na Pani lekcjach siedzę najciszej.

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @betacool 3 listopada 2017 22:11
3 listopada 2017 22:21

Ależ:))) Kokietek z Pana.

PS. Dobrze że kształcimy się wszyscy wzajemnie. Wartość dodana rośnie:))) Nigdy nie byłam optymistką w kwestii tego, czego można oczekiwać od III RP, więc małe rzeczy też cieszą. Choćby taki żart, że dzieci usunęły parę cegieł z tej piramidy kłamstwa na temat Polski.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @valser 3 listopada 2017 22:18
3 listopada 2017 22:21

Też mi się same brzydkie słowa cisną na usta, kiedy czytam te jej wymysły. Bardzo brzydkie:)))

zaloguj się by móc komentować

betacool @pink-panther 3 listopada 2017 22:21
3 listopada 2017 22:51

Po Fatimie powinniśmy wiedzieć na kogo stawiać, przy obalania piramid kłamstwa i przekazywaniu prawdy.

I z całym szacunkiem dla SN, ale żaden świetny nauczyciel dający tutaj lekcje (teksty) dla dzieciaków jakoś nam się nie objawił. 

zaloguj się by móc komentować

Nova @pink-panther
3 listopada 2017 22:55

 Bikont to po prostu nieodrodny owoc tej grupy społecznej ,która z Polską i jej tradycją nic nie miała i nie chciała mieć wspólnego. I tacy ludzie dzierżyli i dzierżą duży segment narzędzi propagandowych. Ciekawe ,że wiele środowisk Żydowskich ( nie twierdzę że wszystkie) pała taką wściekłością do wszystkiego co Polskie a do Niemców nic. Jakiś psychiatra by się przydał albo jakiś deal dawno poszedł pd stołem. No i tzw. "dobra zmiana" może by wreszcie propagandowo i nie tylko ( jakiś pomnik) uhonorowała Zofię Kossak Szczucką. Pozdrawiam serdecznie.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @pink-panther
3 listopada 2017 23:06

Wyciszenie Panthery jest dla mnie znakiem, że szykuje się ciekawy 'przecier ' ;)

...Autobus odjeżdża 6.20”. ...

Proszę czasami czytać tak jak ... i wszystko jasne bowiem 26 jest tym właściwym kodem czyli 'puszczeniem oka' do swoich.

...dostali w 1937 r. 9 gramów w politycę...

chyba za dużo, ja czasami nie ogarniam, czas i kontekst, ale czy kulka kalibru 7,62 waży 9 gramów czy też to towarzysz mauzer kryje się za tymi gramami?

 Z wyjątkiem Francji, która bardzo długo opierała się przed Ireną Sendler.

Nie dziwota, we Francji to co się było wydarzyło w te lata mroczne zowie się shoa i ma swoich dokumentalistów i zgrane, spolegliwe trupy teatralne...

zaloguj się by móc komentować

betacool @Nova 3 listopada 2017 22:55
3 listopada 2017 23:06

Ja też mam takie wrażenie, że oni są wręcz wdzięczni Niemcom, że im nację uszlachetnili,  pozostawiając same elity. 

Rzeczywiście przypadek psychiatryczny.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @pink-panther 3 listopada 2017 22:01
3 listopada 2017 23:11

...szybko zostały "przejęte" przez amerykańskie organizacje żydowskie, zwłaszcza fundację Milkena. 

W tym opiekuńczym objęciu tkwi chyba źródło liczby 2500. O ile nie można opanować prawdy to należy pod właściwy ołtarz zanosić zbożne dzieło innych. 

Czytając tak jak ... to mamy 52 a to to jest potęga bowiem dwa razy 26.

Ciągle te łamańce-kuksańce liczbowe ;)

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @betacool 3 listopada 2017 22:51
3 listopada 2017 23:24

Miejmy nadzieję, że jakieś wskazówki będą nam dane aby mieć takie zdolności jak obalanie piramid kłamstwa. Co do "lekcji dla dzieciaków" to najpierw dorośli muszą się sami dokształcić.  Mamy spore luki , nie z naszej winy. Trzeba nadrabiać czas stracony.
Ale nawiązując do obchodów 100-lecia Fatimy i do Różańca do Granic - czuję jakąś ufność, że po prostu trzeba robić swoje.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Nova 3 listopada 2017 22:55
3 listopada 2017 23:25

Miejmy nadzieję, że jakieś wskazówki będą nam dane aby mieć takie zdolności jak obalanie piramid kłamstwa. Co do "lekcji dla dzieciaków" to najpierw dorośli muszą się sami dokształcić.  Mamy spore luki , nie z naszej winy. Trzeba nadrabiać czas stracony.
Ale nawiązując do obchodów 100-lecia Fatimy i do Różańca do Granic - czuję jakąś ufność, że po prostu trzeba robić swoje.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Nova 3 listopada 2017 22:55
3 listopada 2017 23:30

"Drugie pokolenie" - bez dekomunizacji z dużym ładunkiem samozadowolenia i jakimiś tajemniczymi zadaniami. Co do "środowisk żydowskich" to ja widzę głównie to jedno - KPP i okolice z Kominterem, enkawede, politrukami Armii Czerwonej i obsadą MBP w 1944 r. Tu bije źródło nienawiści a reszta, zgodnie z plemienną zasadą - "swoich" nie karci i nie powstrzymuje. Ich "karci i powstrzymuje" - biologia i Siła z Góry.

PS. Pomnik dla Kossak Szczuckiej i poważna dyskusja nad bilansem życia Dobraczyńskiego byłaby jakimś zadośćuczynieniem za te dekady czarnej niewdzięczności.
Dzięki i pozdrawiam również

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @valser 3 listopada 2017 23:25
3 listopada 2017 23:35

A tu pełna zgoda. Znakomite pomysły zarówno z Piaśnica jak i ze Świętochłowicami. Pewnie inne adresy też by się znalazły. Co do "nazwisk żydowskich" to nie jestem optymistką, chociaż śp. ks. Biskup Kazimierz Majdański, aresztowany przez Gestapo jako Alumn VI roku - kawał chłopaka, był w Dachau poddawany eksperymentom medycznym. Dostał 40 stopni gorączki  a na jego oczach poprzednicy umierali. Asystent tego gestapowskiego lekarza - to był żydowski lekarz i on mu podobno podał jakieś lekarstwo, w tajemnicy oczywiście, które uratowało mu życie. Podobno "zrobiło mu się go żal". Nie wiem, czy to się kwalifikuje na "ratowanie człowieka".

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @saturn-9 3 listopada 2017 23:06
3 listopada 2017 23:41

"9 gramów w potylicę" to takie popularne w Rosji powiedzenie o strzale w tył głowy. Chyba waga pocisku została "historycznie" jeszcze z lat 30-tych.

PS. Francja ma na punkcie Polski zwykłego hyzia w kwestii Holocaustu. Sami mają sporo do ukrycia ale "postarał się" Lanzmann Claude, który im podał na tacy 9 godzin zmanipulowanego propagandowego antypolskiego gniota, który najprawdopodobniej powstał za zgodą i wiedzą Jaruzela i okolic. Tłumaczką Lanzmanna w Polsce była któraś czerwona księżniczka. A były to lata 80-te. Generalnie Francuzom jest to doskonale obojętne jak to tam było, ale ponieważ nie lubią katolików ( na co się załapujemy) i uwielbiają Ruskich - automatycznie nie znoszą nas. Tam zresztą jest sporo białych Rosjan, którzy mimo tego, że "panPutin" jest z KGB - bardzo ciepło o nim mówią i ocieplają wizerunek ROsji we Francji jak tylko mogą. To chyba syndrom sztokholmski.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @saturn-9 3 listopada 2017 23:11
3 listopada 2017 23:42

Rzeczywiście czuję respekt przed taką potęgą wiedzy w tych liczbowych zagadkach.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @betacool 3 listopada 2017 23:06
3 listopada 2017 23:43

Po prostu nie mogę zrozumieć. Naprawdę przypadek psychiatryczny.  Na to nie ma wytłumaczenia.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @betacool 3 listopada 2017 23:06
3 listopada 2017 23:54

Ależ oni cieszyli się, że im Niemcy odjęli ten kamień u nóg, jakim była czerń żydowska i co przeszkadzało im w locie koszącym przez świat. Nie wymyślam tego: to relacja pewnego Polaka z rozmowy z wysoko postawionym w ichniej tu społeczności Żydem. A mieszkał ów Żyd niedaleko naszego domu. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @valser 3 listopada 2017 23:25
3 listopada 2017 23:56

Aleja Sprawiedliwych /Żydów/, odchodząca od rzeźni na Rakowieckiej. Pilnie potrzebna od zaraz...

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 3 listopada 2017 23:54
4 listopada 2017 00:05

No ale się przecież do tego w życiu nie przyznają. Tak sobie właśnie "w głowie" przeglądam statystyki: ile uratowało się Żydów ortodoksyjnych ze sztetli a ile żydowskiej inteligencji warszawskiej. Porównanie jest - porażające. Można spokojnie uznać, że Żydzi ortodoksyjni, nie znający polskiego - zostali wymordowani w 100%. Natomiast co do inteligencji lewicującej jak również komunistów żydowskich i bankierów - historia milczy. Może dlatego, że jak Rotszylda francuskiego wzięli na jeńca w 1940 r. - to go trzymali w luksusowym zameczku wraz z jakimś siostrzeńcem Winstona w stopniu porucznika i jakimś pociotkiem de Gaulle'a. Ta wojna była prowadzona niezwykle finezyjnie, jeśli chodzi o masowe zbrodnie.  No i te narady NKWD i Gestapo w willi Tadeusz i Telimena w Zakopanem. Podobno same wille z obawy przed podsłuchem sowieckim - zostały m.in podpalone przez Niemców a Polacy - przypadkowi świadkowie czyli właściciele domów lub tzw. służba - zostali wymordowani. Najbardziej zapierającą dech w piersiach informacją jest legenda o delegacji sowieckiej z synem Litwinowa na czele w sile 40 osób  - wiezionej góralskimi bryczkami ozdobionymi sierpami i młotami:))) Całą przyjemność zepsuły Siły z Góry, które zarządziły gołoledź na Krupówkach na ten dzień.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther
4 listopada 2017 00:23

@ Panthera.

Profesor Głowiński, dość jadowity, jest dzieckiem ocalonym przez Sendlerową.

Sendlerowa popełnila niewybaczalną zbrodnię, jaką było oddawanie tych dzieci żydowskich do polskich klasztorów katolickich. Bo ochrzczony Żyd, to Żyd martwy dla Żydów. A te dzieci były wybrane, wskazywane, takie, które rokowały na przyszłość dla wspólnoty. O finansach już nie wspominam /"kupowanie" tych wybranych dzieci z getta od rodziców/. Osoba, która mnie o tym poinformowała, znajdowała te informacje w przeciągu lat w Wyborczej. Jeszcze i tę, że dr Krzyżanowski, ojciec Sendlwerowej, lekarz pulmonolog w Otwocku, był frankistą. Gdyż był Żydem. W całą działalność z ratowaniem dzieci wciągnęła Irenę jej przyjaciółka, Żydówka. 

Więc niezłe zamieszanie z Sendlerową mają ci od Bikont. Jeżeli przez lata sączyli powyższe informacje, to nie mogli najwyraźniej znaleźć jakiegoś punktu równoważnego. Punktem równoważnym jest, naturalnie, ocalenie życia ludzkiego. No ale Żydzi mają tu jakieś swoje, specyficzne, trybalistyczne  preferencje, jak widać. Zamilczanie Sendlerowej przez to środowisko to nie tylko jej nawrócenie się, czy zwrócenie się ku katolicyzmowi.. To splot kilku /powyższych/ przyczyn. W efekcie mamy niesmaczną głupawkę /dla nas, katolików, niezrozumiałą głupawkę/, którą niedawno dosadnie opisał Coryllus. https://coryllus.pl/kiedy-umrze-anna-bikont-a-kiedy-zanussi/

Sendlerowa to dla tego środowiska naprawdę trybalistyczny problem. I to jest przerażające. 

Dokładam to do Twojego - jak zwykle świetnego - artykułu i do tez tegoż jako konieczną glossę. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 4 listopada 2017 00:05
4 listopada 2017 00:29

Musi konie też należały do Goralenvolku i to się Sile z Góry bardzo nie podobało! Koń + gołoledź = koń kaput /No leg - no horse, jak mawiają Angole./

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 4 listopada 2017 00:05
4 listopada 2017 00:40

Ha! Przed Rotszyldem zgina się każde kolano! Wysocy funkowie niemieccy wiedzieli, kto /jakie banki/ dawał forsę na nadymanie Hitlera i zdobycie władzy w Niemczech. 

Książka o przewrotnym tytule:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/192452/hitler-zalozycielem-izraela

http://members.upcpoczta.pl/s.nagorski/hitler/hizpol.pdf 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @valser 3 listopada 2017 23:25
4 listopada 2017 00:58

Wyłączmy obraz i wróćmy do radia. Czy to tak dżwięczy: jad waszem.  ??? Nie znajduję.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 4 listopada 2017 00:23
4 listopada 2017 01:09

Profesor Głowiński miał akurat sporo szczęścia bo jego rodzice przeżyli. I zaprezentował po latach cały swój "wdzięk" wspominając swój pobyt w jakimś katolickim klasztorze żeńskim wraz z innymi dziećmi, polskimi i żydowskimi. Miał wtedy chyba 4 lata. Większość jego wspomnienia zajmowało rozważanie na temat tego, jaki to on był mądrzejszy od tych "polskich prostych dzieci" bo już jako czterolatek używał wyrazów 3- i 4-sylabowych a te "polskie dzieci" to głównie jedno i dwusylabowe.  Emanowało z niego wówczas takie poczucie swojej wyższości.

Co do sprawy relacji Sendlerowej z Żydami - to ona obracała się przed wojną w dużej mierze w środowisku żydowskiej inteligencji lewicującej. Pierwsza praca byla Wolnej Wszechnicy kierowanej przez Żydówkę p. Radlińską a faktycznie Rajchman lub podobnie. W tej Wszechnicy ok. 30% pracowników i działaczy to byli Żydzi.

Ona była jedynaczką rozpieszczaną podobno przez ojca a przynajmniej tak to wspomina. O Matce mówiła mało albo wcale. A to Matka musiała się borykać z jej wychowaniem i wykształceniem, bo ojciec zmarł już w roku 1917 czyli kiedy miała lat 7. Czasy były potwornie ciężkie, więc wdowa z dzieckiem zapewne szukała pomocy w znalezieniu pracy u tych, których leczył jej mąż - Żydów z Otwocka czy Milanówka. Więc Irena Sendler trochę studiowała ale też pracowała.  Wydaje się, że to całe jej "lewicowanie" to była jakaś forma mody i egzaltacji tych znudzonych mieszczanek żydowskich (i polskich), do których aspirowała. Podobnie jak relacje z Żydami. Miała kontakty na gruncie towarzyskim z ludźmi z kręgów uniwersyteckich.

M.in znała Adama Celnikiera, bogatego jedynaka ożenionego z jakąś Żydowską panią, którą też znała. No a w czasie okupacji Adam Celnikier stał się Stefanem Zgrzembskim i zaczął orbitować wokół IReny Sendler. Jej mąż był w oflagu a jego żona mieszkała po przeniesieniu do Getta ze swoją rodziną. Jego matka Leokadia Celnikier  nie trawiła jego zachowania i "wyjechała ukrywac się do Krakowa".

Myślę, że Irena Sendler była romantyczna i lekkomyślna. Poza tym nie miała z Sendlerem dzieci, więc mogła ryzykować znacznie więcej niż kobiety w jej wieku, które już miały dzieci.

Natomiast ta jej prostolinijność i szlachetność nie wytrzymała próby przesłuchań na UB i utraty Synka. Ona się przecież tak poświęcała dla Żydów w czasie okupacji a bruneci potraktowali ją jak najgorszego wroga. Wtedy sporo idealistów otrzymało zimny prysznic.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 4 listopada 2017 00:29
4 listopada 2017 01:11

Dokładnie coś takiego się tam miało wydarzyć:))) Siła z Góry rozwaliła całą imprezę rzeczywiście obsługiwaną przez Goralenvolk. Oczywiście poza naradami tajnymi o koordynacji eksterminacji Polaków.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 4 listopada 2017 00:40
4 listopada 2017 01:12

Dzięki za linki. Poczytam w łykend.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 4 listopada 2017 01:11
4 listopada 2017 01:21

No popatrz, a ja sobie jeno jaja robilam i to z wyobraźni - owszem, końskiej :))) 

Również muszę odświeżyć sobie tę książkę, którą czytałam bardzo dawno. A linkę wrzuciłam dla ogółu :) ku pamięci. 

Dobranoc :)

zaloguj się by móc komentować



marek-natusiewicz @betacool 3 listopada 2017 22:11
4 listopada 2017 06:47

A ja z uporem... dla lepszej sprawy! Oto z pozycji "Szkoły" mamy przed sobą twórczosć Profesora Nadzwyczajnego Kwerendalnej Historii  Porównawczej, zaś z pozycji "Uniwersytetu" - Profesora Zwyczajnego Metodologii Porównawczaj Kwerendy Wszelakiej.

Nieustajace pytanie o popularyzację tej wiedzy...

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @valser 4 listopada 2017 07:49
4 listopada 2017 08:48

Nie zrozumiał Pan... Toż to było wyróżnienie. Przeciez to imponująca praca. Pytanie jedynie: kto następny? A poza tym warto czytać komentarze w powiazaniu z treścią komentowaną, a nie całym wpisem...

To jest coś ze "Szkoły", a nawet "Uniwesytetu", a nie jedynie przyczynek do rzeczywistości...

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @valser 4 listopada 2017 09:38
4 listopada 2017 09:45

Czy to aby jest na teamat wpisu, czy jedynie w "przestrzeń" sieciową? 

A w kwestii wpisu: narzekam nie tylko ja. Wystarczy poczytać komentarze.

A po drugie: nikogo do niczego nie gonię, a jedynie ganie za niechlujstwo... szeroko rozumiane: od braku "ogonków" po marnowanie efektów cudzej pracy. I nie bedę sie tu powtarza w kwestii standardów technicznych i funkcjonalnych blogowisk...

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @pink-panther 3 listopada 2017 23:41
4 listopada 2017 09:46

"Sami mają sporo do ukrycia"

To strasznie delikatnie powiedziane w kontekscie jawnej polityki anzyzydowskiej rzadu Vichy, masowych lapanek (przez policje francuska) i  wysylania Zydow do Auschwitz.
Na bazie tego wstydu to wlasnie Francuzi najbardziej ochocza tlumacza i redaguja wszystkie ksiazki o antysemityzmie Polakow. Poczawszy od lekturek szkolnych dla 11 latkow (wpadlo mi w rece przy okazji "lektury obowiazkowej" corki, tak strasznych klamstw prosto w oczy dzieci dawno moje oko nie widzialo)

P.s. Prosze zerknac na mail, zaraz wysylam.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @valser 4 listopada 2017 09:38
4 listopada 2017 09:48

Pan na Profesora w tej "Szkole" raczej sie nie załapie... no, może na magistra.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @jestnadzieja 4 listopada 2017 09:46
4 listopada 2017 09:51

We Francji każdy "cieć" (consierge), od zawsze miał obowiązek donosić policji... Więc ta "kolaboracja" to była w pakiecie pn. kapitulacja. A w kwestii "łapanek", to wielkie zasługi miał późniejszy prezydent-socjalista FM.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @marek-natusiewicz 4 listopada 2017 09:51
4 listopada 2017 10:04

Ja nie śmiecę, to Pan zaczął. Ja jedynie słusznie pochwaliłem, a Pan nie zrozumiał... ale to się zdarza, gdy "rozum śpi, a budzą się demony"... Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

qwerty @betacool 3 listopada 2017 22:11
4 listopada 2017 10:37

każdy kto czyta kamienieje na moment; no i zostajemy z refleksjami; nas jako społeczeństwo nikt nie chce uczyć, ze wiedzę należy przechowywać; w 1995r. sprzedawałem kamienicę, ktorą mój ojciec kupił w 1947r. od rodziny żydowskiej, i jakie było moje zdziwienie, gdy do mojego gabinetu zapukali potomkowie sprzedających [prawnicy z NY], że chca odkupić ale mają mało pieniędzy a ja tak drogo sprzedaję, no i powinienem im sprzedać bo mój tato kupił za tanio, no comment

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @bendix 4 listopada 2017 04:52
4 listopada 2017 11:24

Dzięki za wszystkie linki. Chętnie poczytam.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @jestnadzieja 4 listopada 2017 09:46
4 listopada 2017 11:30

Dzięki za mejla.

Co do Francuzów, to oni żyją w stanie błogiego samozadowolenia. A przynajmniej tak żyli jeszcze do niedawna. Może nie byli zadowoleni z sytuacji materialnej ale moralnie - nie mają sobie nic do zarzucenia. O takich detalach jak: kolonie w Indochinach czy kolonie w Afryce - pełna omerta. O okupacji niemieckiej piszą dla nich Żydzi różne krytyki Vichy ale oni swoje wiedzą i Mitterand był prezydentem.  Oni chyba cierpią na jakichś syndrom sztokholmski: Niemców traktują przyjaźnie, Rosjan - na kolanach, zwłaszcza jeśli mają dużo pieniędzy a Polaków - opluwają, dzięki czemu czują się wielcy i wspaniali. Długo to nie potrwa. To są chyba ostatnie lata tego - "porewolucyjnego karnawału".Myślę o Rewolucji Francuskiej.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Nova 3 listopada 2017 22:55
4 listopada 2017 11:42

"No i tzw. "dobra zmiana" może by wreszcie propagandowo i nie tylko ( jakiś pomnik) uhonorowała Zofię Kossak Szczucką."

Jeszcze pare lat temu rodzina pani Zofii wyraznie dala do zrozumienia, ze sobie nie zyczy "zawlaszczania babki" przez "pewne srodowiska". Zdaje sie, ze Radio Maryja, sporo mowiace o Zofii Kossak-Szczuckiej, znalazlo sie wtedy pod ostrzalem. Teraz troche pani Anna (angielska wnuczka), zwiazana ze srodowiskiem gw, probuje lagodzic ton, ale "dobrej zmianie" na pewne dzialania raczej nie pozwoli..

http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35055,22269439,babcia-miala-zasade-bog-czlowiek-narod-dopiero-pozniej-zofie.html

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @pink-panther
4 listopada 2017 11:46

Zgodnie z tą biografią Sendlerowa wystąpiła z PZPR, kiedy PPR połączyło się z PPS.

"Działała w Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej oraz w Polskiej Partii Socjalistycznej (wystąpiła z niej z chwilą utworzenia Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w 1948 r.)."

https://sprawiedliwi.org.pl/pl/historie-pomocy/biografia-ireny-sendler

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @pink-panther 4 listopada 2017 01:09
4 listopada 2017 16:09

Piękne dzięki za artykuł! Przekazuję dwie obserwacje. Obie powiązane ze sobą. Oto pierwsza:

 

Głowiński, ten archetypiczny Towarzysz Szmaciak, ksywa "profesor", jakiż ten biedny typunio jest słaby. Że niby "jako czterolatek używał wyrazów 3- i 4-sylabowych a te polskie dzieci to głównie jedno i dwusylabowe"?

Fuj. Kompletne beztalencie. Dzieci mówiły krótko, bo nie chciały rozpraszać myśli na gadaninę. A ów Głowiński (nazwisko fałszywe, zionące oszustwem) czuł się tam niepewnie, odstawał w dół od dzieci i stąd zawzięcie, zaciekle udowadniał sobie (bo nikomu innemu, nikt tam sylab dzieciom nie liczył, a najmniej one same) że jednak nie jest zacofany i zapóźniny - a był. I to mu zostało. Jedno i drugie: zacofanie i zapóźnienie umysłowe, jak i to zapiekłe udowadnianie (typowe dla wzmożonych*)) "ja jednak nie odstaję od normy!" Oczywiście, że odstawał. W dół.

 

Druga ma tragiczny wydźwięk, także dla nas.

Nie do końca podoba mi się żart, ten powtarzany przez sz. Pana Mecenasa St. Michalkiewicza o "starszych i mądrzejszych". Żydzi są - czy tam starsi, czy nie, to nieistotne, bo i perska i abisyńska ludność, nie mówiąc o jej wytworach, jest o wiele starsza, niż obskure, jemeńskie plemię, wędrujące brzegiem Morza Czerwonego do ich niby raju, do Palestyny - głupsi niż przeciętny, i to solidnie (czytaj: mierzalnie, sprawdzalnie) ograniczeni umysłowo, zacofani, niedorozwinięci. To znana sprawa. Wyjaśnię też tutaj, dlaczego tak jest. To wiem od żydów

 

Wpierw, z krótkim wyjaśnieniem, powtórzę (za Grzeraltsem) dwa linki:

https://www.yahoo.com/news/two-brains-both-belong-three-120608571.html

    There is now a very substantial body of evidence that shows that the way a baby is treated in the first two years determines whether or not the resulting adult has a fully functioning brain.
    AGAIN: there is evidence that the neglect of children in the first two years of life irreparably damages the development of their brains.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/28042663#

    It is known that the boys at particular risk here.

 

Widzimy więc, że zwłaszcza żydowcy lewici, kapłani, to gromada debili (termin medyczny). Opisy faryzeuszy, trzymanych osobno, niedorozwiniętych, dostarcza nam Tora.

Czyli Stary Testament.

Uzupełnieniem tego opisu jest Nowy Testament, jest Ewangelia, która przechowała trafną krytykę osobnego wychowywania kast żydowskich. Bez stałego kontaktu owe celowo zaniedbywane dzieci nie rozwijały się. Patrz niedawne linki Grzeraltsa - te o zmianach mózgowych, zachodzących nieodwracalnie już w najwcześniejszym dzieciństwie dzieci trzymanych osobno. Faryzeusz = wychowywany osobno. Patrz wyżej (2 linki).

Doskonale rozumie fakt niedorozwoju umysłowego żydowskich kolejnych pokoleń Kościół Katolicki, przechowujący krytykę Zbawiciela, skierowaną nie przeciw żydom, ale przeciw wyizolowanemu, wyalienowanemu wychowaniu.

Oto krótki opis faryzeizmu w punktach.

http://www.holycrossaustin.org/index.php/the-7-kinds-of-pharisees

 

Wynika z tego że niestety, tutaj nie mogę pośmiać się wesoło z p. Michalkiewiczem. Powtórzony żart jest nietrafny, bo żydzi są namacalnie, sprawdzalnie głupsi, w sensie niedorozwinięci; z winy ich przodków, nakazujących im trzymanie się osobno (hebr. faryzeizm). Wytykanie im tego to jest, hmmm...

Nie mówiąc o chowie wsobnym, co dodatkowo wykańcza te, i tak poszkodowane aspołecznym wychowaniem, pokolenia. Oni odstają od nas w dół i to solidnie. Nieprawdą jest też to, że oni wszyscy "zawsze" trzymają się razem. Już samo słowo faryzeusz (osobny) wiele nam powie o podziałach wewnętrznych. Żydzi są o wiele bardziej ograniczeni i stąd wynika ich zachowanie.

 

Gdyby nie pienieżne oszustwa to znikliby, jako nieprzystosowani do życia. Na protezach pieniądza, manipulacji, kanciarstwa — jeszcze egzystują, marnie. W całkowitej świadomości własnej ograniczoności umysłowej.

 

 

*)

wzmożony = pot. wariat

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @pink-panther 3 listopada 2017 22:21
4 listopada 2017 22:15

Drobne uwagi nie w temat notki

Zaciekawił mnie artykuł w Newsweek Cezarego Michalskiego - Jak martyrologia zabiła III RP,

Są tam ciekawe spojrzenia oraz zdania np. .. O zwycięstwie prawicowego populizmu przesądził powrót martyrologicznej tradycji, która przeciwstawiła piękno heroicznej śmierci polskich bohaterów godnemu pogardy zwykłemu życiu lemingów Tuska. ..

Oraz .. Aleksander Smolar sformułował tezę o ciążącym nad Polską fatum modernizacji imitacyjnej. Zwracał uwagę, że długotrwałe przerwanie polskiej tradycji państwowej, a także wyniszczenie cywilizacyjne kraju po półwieczu realnego socjalizmu powodują, że Polska musi przyjmować gotowe instytucje i prawa liberalnego Zachodu. Ze świadomością ceny, jaką peryferie zawsze płacą centrum za prawo do imitacji…

Elity kompradorskie i jej zaplecze propagandowe i antykultury mają problem z skutecznością narracji.

Jest to problem jak u stalinowców gdy ich lansowani bohaterowie jak Walter, Hanka Sawicka, Nowotko czy Pawka Morozow okazali się antybohaterami.

[No niby RAZEM próbuje i reanimuje dąbrowszczaków ale jak im to idzie już lepiej wyszły im akcje z kawiorowymi rezydentami]

Trafnie to porównuje redaktor Michlakiewicz [ odnosi to co prawda do służb] – Anty Midas co dotknie obraca w gówno.

Gdy kończy się dotychczasowa taktyka „ulica i zagranica” przychodzi czas na nową narracja i nowych idoli. Tak trzeba też rozumieć próbę kopiowania ruchu smoleńskiego – budowania nowej religii wokół samopodpalcza. Ktoś ciekawie podniósł pytanie czy służby interesują się przepływami finansowymi w otoczeniu tego pana i zespołem prowadzących go lekarzy [ programowanie w ramach treningu interpersonalnego przecież kompletnie odmieniło byłego premiera].

Dziś pruska minister obrony mówi wprost – będziemy wspierać ruch oporu. Ten ruch oporu musi się odwołać do jakiejś tradycji [ oczywiście nie będzie to wprost rzeczywista tradycja targowicy] mnie lub więcej akceptowanej. I sam Berlin rozumie to będzie młodzież a nie zużyte twarze.

Mamy obecnie przygotowania do obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości i kogo ruch oporu desygnuje do komitetu przy PAD szacowną HGW. Mamy więc prostą walkę o symbole wprowadzenie sztucznej narracji.

Ot przykład z dziś skargi biednej pani Janickiej – bo jej ustawa o ubekach po rencie walnęła – cyrk na kółkach jacy ubecy teraz biedni.

Akurat jestem po lekturze Pamiętników USKOKA i te słowa o smolarzach czyli ubekach niszczących mienie i domy biedny polskich mieszkańców wsi. Taki chyba odwieczny los nikt mieszkańcom Wandei za powrotu Burbonów nie podziękował tak i nie podziękuje wsi za opór w czasach PRL.

Te na pozór idiotycznie chaotyczne ruch w poszukiwaniu „nowej narracji” przez ruch oporu zawierają i nowa tradycja uwiecznienia samobójcy , płacz nad ubecką biedą – mieści też w tym próba demaskacji Ireny Sendler.

Takie zachowanie z przedszkola – gdy dziewczynka odrywa lalce główkę bo jak ja jej nie mam to nie będzie się nią bawiła inna dziewczynka.

Nie którym Paniom poziom emocjonalny zatrzymują się na etapie przedszkola.

Ten płacz i zgrzytanie zębów po stronie ruchu oporu jest wynikiem uwag podnoszonych od lat – Panom Smolarom i jego podopiecznym za nieskuteczność obcięto fundusze i wyznaczono nowych aktorów na scenie.

Żeby był tak jak było - sens słów Pani Holland jest głębszy to jest żal za wyborem przez patrona nowej służby i fornali. U żyda w karczmie trzeba za wódkę zapłacić [dziś za kreskę] a dziedzic z dworu wyrzuca i każe iść do czworaków jako parobkom.

Wojna wydana Polsce trwa od wieków zmieniają się tylko jej odsłony – nam trzeba czekać nowych jej kampanii i nie ma czasu żałować losu poprzednich najemników wrogiej strony.

zaloguj się by móc komentować

malwina @pink-panther 4 listopada 2017 11:30
4 listopada 2017 22:22

Pani Panthero,

wielkie dzieki za ten tekst.

zaprawde, bezczelnosc komuszego kurestwa nie ma granic. i jak tak dalej pojdzie, vide Palac Prezydencki, dlugo jeszcze miec ich nie bedzie...

co do zabojadow: natknelam sie niedawno na konferencje Beatrice Bourges w ramach Terre et famille.

Babka jest we Francji sztandarowym wojownikiem przeciw GENDER i zaprawde z sensem prawi i w ogole podziwiac nalezy bo letko jej nie jest.

no ale jak ja mam dalej jej sluchac, kiedy na pytanie od publicznosci o to "jak to sie wszystko dalej potoczy i jakie ona szanse dla udreczonej Francji widzi i skad jej przekonanie, ze Francja powstanie" odpowiada: "Je pense que la Russie nam pomoze. My jednak jestesmy za mali..." reszty nie podam juz doslownie ale generalnie nawet ci, ktorych moznaby nazwac Francuzami wierza, ze zaprawde Putin "widzi problem" - chocdzi glownie o syfilis genderowo-pedofilski.

No i rece czlowieniowi opadaja: sensowna babka, ktorej wypowiedzi skupiaja sie wlasnie na wysilku indywidualnym, na "prostym czlowieku"  nadziei upatruje w Rosji...

to skaza calego Zapada, nie tylko Niemcow: oni wszyscy musza byc wielcy. wszyscy stoja na glinianych nogach ale musza byc wielcy bo to wielcy uratuja swiat.

po tym wystapieniu zwatpilam ostatecznie we Francje...

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @sigma1830 4 listopada 2017 11:46
4 listopada 2017 22:54

Ci z Polin coś "kręcą".  Piszą tak: "...Działała w Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej oraz w Polskiej Partii Socjalistycznej (wystąpiła z niej z chwilą utworzenia Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w 1948 r.)....".

Co się tłumaczy na język polski, że a) należała do PPS, b) wystąpiła z PPS z chwilą utworzenia PZPR. To było niemożliwe, bowiem w PZPR powstała z połączenia PPS i PPR (przymusowego dla PPS), co skutkowało "zanikiem PPS". Nie musiała "występować z PPS", bo PPS uległa "zanikowi". Natomiast z tego zapisu nie wynika, że "wystąpiła z PZPR", chyba, że ten tekst redagowała ta pani dyrektor Polin rodem z Kanady:))) Nie jest wykluczone, że wystąpiła z PPS w związku z jej przystąpieniem do nowego tworu politycznego, co oznaczałoby, że nigdy nie była członkiem PZPR. W sumie wszystko rozbija się o jedną małą legitymację, której chyba pani Bikont na własne oczy nie widziała.
Tak czy owak nikt nie może oskarżać Ireny Sendler o to, że była w strukturach PZPR (jeśli tam "wogle" była) kimś więcej niż szarym członkiem a nie jakąś "funcjonariuszką" . Funkcjonariusz oznacza - pracę etatową w strukturach lub jakieś funkcje kierowiczne. Opluli kobitę i tyle. Co innego ten Związek Polskiej Młodzieży Demokratycznej: to była organizacja podobno raczej antyklerykalna. W sumie peryferyjna. Życie  wyleczyło Irenę Sendler z antyklerykalizmu. Taka "ironia losu".
Dziękuję za te informacje i linka oraz serdecznie pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

glicek @Nieobyty 4 listopada 2017 22:15
4 listopada 2017 23:03

Ten ruch oporu musi się odwołać do jakiejś tradycji [oczywiście nie będzie to wprost rzeczywista tradycja targowicy] mnie lub więcej akceptowanej.

Jak na razie odwołują się i naśladują serial "AlloAllo". Tak, ja też lubię ten serial. :)

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @pink-panther
4 listopada 2017 23:06

"Kimże jest Anna Bikont aby recenzować życie Ireny Sendler? No kim?"

Świetny temat, tekst również. Mój plus. Pytanie niemal retoryczne. Wolę nie formułować odpowiedzi, żeby nie grzeszyć. Jest na pewno kimś, kto robi wiele by utrzymać się przy korycie, tzn. pardąs, na topie.

I że to "profesor" Władysław "antykomunista" reglamentowany, pardąs, radykalny reprezentował "godnie" Kossakową w Yad Vashem ... 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @A-Tem 4 listopada 2017 16:09
4 listopada 2017 23:12

Dzięki za te "dwie obserwacje". Obie raczej ciężki kaliber i chyba potrzeba sporo czasu aby je przetrawić.

Co do tych "problemów faryzeuszy" to kiedyś przypadkiem trafiłam na takie zupełnie wstrząsające hasło u docenta wiki i to w języku polskim. Dotyczy on chorob genetycznych występujących w populacji Żydów aszkenazyjskich - albo wyłącznie w tej grupie, albo w znacznie wyższym stopniu niż w innych populacjach. Stwierdzono, że ich przyczyną była charakterystyczna dla tej grupy endogamia czyli - izolowanie się od innych grup w sensie matrymonialnym oraz ożenki w rodzinach.
W efekcie dorobili się takich chorób genetycznych jak m.in.: choroba Niemanna-Picka (zbadana w 1914, w latach 20-tych uznano, że wcześniej taka nie występowała), choroba Taya -Sachsa - przypisano jej częste występowanie u Żydów wschodnioeuropejskich w 1887 - dzieci z tą chorobą dożywały co najwyżej do 4 roku życia, ogólnie cofnięcie w rozwoju, albo choroba o nazwie "rodzinna dysautonomia", występująca wyłącznie u Żydów aszkenazyjskich, opisana w 1949.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Choroby_genetyczne_w_populacji_%C5%BByd%C3%B3w_aszkenazyjskich

Tak więc być może Żydzi wschodnioeuropejscy są przeczuleni na punkcie swojej inteligencji, jak np. Michał Głowiński. Bo przed wojną populacja Żydów ortodoksyjnych była nękana w jakimś stopniu występowaniem osób z chorobami genetycznymi ograniczającymi np. pewne funkcje mózgu. To bardzo denerwowało np. Żydów niemieckich czy amerykańskich, bo im psuło "imidż". Tak więc nie trzeba sięgać aż do "faryzeuszy" bo sprawa jest dość świeża, choć zniknęła wraz z populacją Żydów aszkenazyjskich. I teraz można zrozumieć te wszystkie wściekłe ataki eugeników a szczególnie Niemców no i popularność Towarzystwa Eugenicznego w Polsce przed wojną.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Nieobyty 4 listopada 2017 22:15
4 listopada 2017 23:24

Uwielbiam Pańskie "drobne uwagi nie na temat notki":)))

Kiedy je czytałam, jedną po drugiej, to przyszło mi do głowy, że może ci propagandyści jak Smolar i jemu podobni - po prostu naprawdę - wierzyli - w "wyższość" tych swoich "idoli" i w swoją "wyższość" czy raczej w "wyższość" swojego - środowiska. Tych "czerwonych książąt stalinowskich". Bo oni się wyraźnie różnią od "zwykłych" czerwonych książąt z PRL - czyli 2-3 pokolenia komunistycznych funkcjonariuszy wyższego szczebla. Ci po prostu dyskretnie konsumowali/konsumują to, co zakombinowali ich przodkowie i korzystają z uprzywilejowanych pozycji - pozostając konsekwetnie za kurtyną i nie narzucając tej całej ideologii a nawet ją prywatnie wyśmiewając.
Natomiast środowisko, które Pan opisuje, to są "ludzie z misją", którą opierają na poczuciu swojej wyższości intelektualnej, moralnej i wszelkiej innej nad "tutejszym ciemnym ludem" czyli - zwykłymi Polakami, zazwyczaj - katolikami.

W sumie do tego sprowadza się "stan świadomości Anny B", która wysmażyła dzieło deprecjonujące życie Ireny Sendler. Irena Sendler miała poważne problemy z określeniem swojej tożsamości politycznej czy życiem prywatnym ale była bohaterką czasu wojny, jak cała Żegota. Ona sama powtarzała, że jej jedyna przewaga nad Kolegami i Koleżankami z konspiracji polegała jedynie na tym, że - dłużej żyła.
Tymczasem tamci państwo, o których Pan pisze -  chyba sobie pozwolili na żywienie nadziei, że po roku 1989 - będą nami zarządzać, jak ich przodkowie Polakami do roku 1956 - czyli pałką ideologiczną i okradaniem z mienia. To wyszło średnio: Polacy śmieją się szyderczo z "dąbrowszczaków" i innych "Hanek Sawickich" a wielka juma właśnie się obnaża przed komisjami sejmowymi. 

Rzeczywiście mogą mieć problem ze zleceniodawcami. Grillowanie Polaków szło im dobrze ale teraz coś się zacina w tej maszynie.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @malwina 4 listopada 2017 22:22
4 listopada 2017 23:29

Wielkie dzięki za miłe słowa i dzięki za info o marzeniach pani Beatrice Bourges:))) Na to przyszło Francuzom: odeszli do Kościoła Katolickiego i Wiary, nie potępiają głośno Rewolucji Francuskiej - to zostało im marzenie,  że ZA NICH sprawę postawienia Francuzów do moralnego pionu - załatwi - pułkownik KGB:)))))) Pyszne. Po prostu, pyszne.
PS. Marine Le Pen też uwielbia "pana Putina i la Russie".  Oni się nie mogą zniżyć do przyznania, że powinni iść drogą Polaków w sensie - nawracania się na katolicyzm i powrót do wiary w rządzeniu państwem. Stare grzechy ich ścigają: grzechy kolonialne i zabicie Katolickiego Króla. I tego nieszczęsnego Ludwika XVII.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Magazynier 4 listopada 2017 23:06
4 listopada 2017 23:37

Wielkie dzięki za komplimenta:))) Pani Bikont jest oczywiście - "nikim". Nie ma żadnego prawa do recenzowania życia Ireny Sendler. Za wysokie progi na jej nogi. W dodatku łagodnie mówiąc, mija się z prawdą kiedy sugeruje,  że robiła jakieś szczególne badania czy inne "śledztwa dziennikarskie". To jest z wykształcenia psycholożka i kiepska dziennikarka. Angielski wstęp do "My z Jedwabnego" to jest bełkot .
Co do "profesora Władysława antykomunisty", to sprawa z jego niezwykłą misją "zastąpienia Zofii Kossak Szczuckiej" w odbieraniu tytułu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata od Yad Vashem - wyskoczyła jakoś tak -przy okazji. I bardzo wiele wyjaśniła w tym zepchnięciu w zupełne zapomnienie - prawdziwych założycieli ŻEGOTA i prawdziwych Bohaterów. Władzio to taki "wystrugany bohater zastępczy dla Polaków". Zupełnie nieautentyczny. Ale o tym dowiedzieliśmy się - po wielu latach.

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @glicek 4 listopada 2017 23:03
4 listopada 2017 23:52

Ponieważ serial Allo Allo to przykład dobrej propagandy imperium, przypuszczma że jest sens w błazenadzie ruchu oporu.

Wodzirej manifestacji KOD [miał sprawę chyba za streczycielstwo] i jego twórczość czy karykaturalnie głupie zachowania manifestantek - miały swój sens i zadania. 

Dla mnie po części  to było jak przygotwanie członków sekty - ale wymuszona  korekta przez reżyserów oporu trochę wywróciła projekt KOD. 

Zaplecze propagandowe np. prace agencji PR daje zupełnie inny odbiór wizualny  prostestów w obronie sądów.

Braki kadrowe i  kordynacji akcji  RAZEM z bananowa rezydenturą mimo wsparacia wizualnego też nie odniosło skutku. 

Ale te ostatnie akcje mają już  inne grupy docelowe i skuteczność.

Jest pewna analogia do arabskiej wiosny - tam też wykorzystano młodzież i kominikatory do rozprowadzenia buntu a przecież czy w Libi czy Syrii bezpieka ostro pracowała. U nas  zarzucono nowe i słabe służby - pracą rozpoznania kodziarzy gdy w tym czasie w spokoju przygotwano nowe elitarne formacje.

To że cofnieto  rezydentów to efekt tego że cały ten Zendber [ten trockista] zrobił dobry  pokaz bo negocjował uposażenie najemnika w ramch kontraktu.

Pruska minister wie co mówi. TO IDZI MŁODZIEŻ.

zaloguj się by móc komentować

tadman @pink-panther
5 listopada 2017 00:33

Bikont w wywiadzie przywołuje Torańską , aby mieć alibi, że nie tylko ona miała wątpliwości co do Ireny Sendlerowej i jej działalności.

http://ksiazki.onet.pl/anna-bikont-o-irenie-sendlerowej-kto-uratowal-jedno-zycie-uratowal-caly-swiat-ale-dla/bcw5km

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @pink-panther 4 listopada 2017 23:37
5 listopada 2017 01:35

Tak, nadmuchany. Dobrze że dowiedzielismy się przynajmniej po wielu latach.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @tadman 5 listopada 2017 00:33
5 listopada 2017 01:43

Dzięki za  linka. Bardzo rozbudowany ten wywiad Der onet z panią Bikont. Z Niemcami jest ten problem, że oni dostali białej gorączki, kiedy te uczennice w Kansas spowodowały pojawienie się w mediach amerykańskich a potem światowych postaci Ireny Sendler "Polki katoliczki, która ratowała żydowskie dzieci z warszawskiego Getta". Doszło do tego, że na stronie internetowej "Life in a Jar" te dzieci musiały zamieścić sprostowanie, że NIEPRAWDĄ JEST, ŻE IRENA SENDLER JEST NIEMKĄ, na co dowodem miało być jej niemieckie nazwisko i co miało ułatwiać jej wejście do Getta. I że oni wiedzą, że na powstały jakiejś strony internetowe, które upowszechniają tę kłamliwą informację. Ja wtedy naprawdę się zdenerwowałam. To było takie charakterystyczne dla Niemców: kłamstwo bezczelnie i małostkowe.
Co do pani Bikont, to ona NIGDY nie spotkała się z Ireną Sendler a Teresa Torańska nie  żyje od roku 2013. Więc pani Bikont może sobie mówić co chce bez ryzyka na temat tego, co chciała albo i nie - śp. Teresa Torańska.  Nie można wykluczyć, że cała ta aferalna książka powstała z niemieckiej inspiracji.

Jakieś wydumane zarzuty o "nieistniejącą listę Sendlerowej" (co miało być odpowiednikiem "listy Schindlera") to jakiś wymysł fejkowy, bo informacje były rozrzucone w tych słoikach i zapewne jakieś robocze zestawienia były stworzone dla Jakuba Bermana po wojnie przez grupę Sendlerowej - na podstawie tych słoików. Tych list mogło być kilka, kilkanaście albo i więcej. Ona dane przekazała Bermanowi tuż po wojnie i przestała się tym interesować. Berman wyjechał do Izraela. Znaczna część dzieci straciła rodziców i została tuż po wojnie przejęta przez jakieś grupy charytatywne żydowskie, które organizowały tym dzieciom życie od nowa - docelowo w Izraelu. Jeśli Berman powiedział Sendlerowej, że np. zdeponował listy czy listę w jakimś miejscu w Izraelu, to ona nie miała możliwości zweryfikowania tej informacji, bo pojawiła się tam dopiero w latach 80-tych.  Jeśli komuś powiedziała, że listy są tu czy tu w Izraelu, to mogła to powiedzieć tylko na podstawie informacji Bermana. Od lat wiadomo, że dane ze słoików "nie zostały zachowane". Ale to nie jest jej problem. Za wielu było polskich świadków przekazania dzieci: te wszystkie domy zakonne, sierocińce, sama organizacja ŻEGOTA.

Po latach wpada "prawdomówna pani Bikont" i pisze, że "Sendlerowa kłamała". To jest taki sam typ bezczelności w kłamstwie, jaki Gross-Bikont  w sprawie Jedwabnego.

Taka "dekonstrukcja Sendlerowej" byłaby bardzo na rękę Niemcom. Zapewne ktoś już tłumaczy to dzieło na angielski i niemiecki.Pan Stasiuk praktycznie stoi przed Niemcami cały czas na baczność. Ostatnio "obchodził" z nimi - 100-lecie Rewolucji Październikowej.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 4 listopada 2017 22:54
5 listopada 2017 06:53

"wystąpiła z PPS z chwilą utworzenia PZPR. To było niemożliwe, bowiem w PZPR powstała z połączenia PPS i PPR (przymusowego dla PPS), co skutkowało "zanikiem PPS"".

Możliwe, mozliwe. I choć Cyrankiewicz & Co "wstąpił", to reszta musiała sie poddać weryfikacji. Jak sie nie poddali, to członkostwo w PPS automatycznie wygasało. Taką drogę przeszedł mój dziadek (z tego co opowidał, to wóœczas do PPS należało ponad 400 tys. członków).

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 4 listopada 2017 23:12
5 listopada 2017 06:56

Podobnie była z "niemiecką" szlachtą (ok. 1% populacji) - przy polskich "mieszankach" 10%...

I dlatego tak dużo chorych na umyśle władców angielskich...

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 4 listopada 2017 23:24
5 listopada 2017 07:08

Co do tytulatury "czerwonych pajaków", to należałoby odwołać się to tradycji I Rzeczypospolitej, w której to tytuły książęce była dopuszczone dla potomków Ruryka (12 rodów) oraz do Poniatowskich (na wyraźne żądanie Carycy Katarzyny II). Hrabiowie i inne "france" to skutek działania zaborców. Taki więc "czerwonymi księciami" są "dzieci" Stalina i Lenina, reszta to czeroni hrabiowie. Zatem ci co na tankach sowieckich to książęta, krajowcy to hrabiowie & Co. Hrabią był Gierek, księciem Jaruzel...

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 4 listopada 2017 23:29
5 listopada 2017 07:11

Po prostu pamiętają pobyt Rosjan Aleksandra I... Bistro to niedaleko od bystro (szybko po rosyjsku)... To nie uwielbienie, a jedynie pamięć. Podobnie jak 4 listopada w Rosji...

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Nieobyty 4 listopada 2017 22:15
5 listopada 2017 07:27

te zmieniające się kampanie są cały czas w toku

zaloguj się by móc komentować

tadman @pink-panther 5 listopada 2017 01:43
5 listopada 2017 07:59

Bomba! Sporo wycisnąłeś PINKPANTHERze z podrzuconego linku.

Jesteśmy wrzodem Europy, bo nie pozwalamy na tłumaczenia, np choćby "naszego" Korwina Mikke, że wtedy było takie prawo i nic nie można było zrobić, a tu widać, że jednak. Tną ten wrzód rękami takich jak wymieniłeś w komentarzu, do którego się odnoszę.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @pink-panther
5 listopada 2017 08:10

http://hoyt.neon24.pl/post/140890,czy-wojciech-mann-zje-relikwie-czekoladowego-orla

to jest taki świat właśnie i każda tematyka ma swych wykonawcow i wyznawców, a w tle zawsze kasa i zobowiązania

zaloguj się by móc komentować

tadman @qwerty 5 listopada 2017 08:10
5 listopada 2017 08:16

Tytuł bardzo smaczny, coś w stylu Gospodarza.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @tadman 5 listopada 2017 08:16
5 listopada 2017 08:41

wg mnie coraz więcej środowisk będzie korzystać z know how gospodarza

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 5 listopada 2017 06:53
5 listopada 2017 11:25

Czyli Cyrankiewicz zrobił czystkę na polecenie swoich komunistycznych zleceniodawców. Wielkie dzięki za wyjaśnienie procedury, bo jakoś "historia PRL" jakoś się nie zagłębia w istotę osławionego "połączenia" a nam wnukom raczej dziadkowie nie opowiadali, jak dokładnie wyglądało przejęcie przez komunistów całego "rynku partyjnego". Ludzi z PSL i Stronnictwa Demokratycznego zwyczajnie albo wystrzelali, albo poupychali w więzieniach na wieki.

Sądzę, że Sendlerowa raczej została "zweryfikowana pozotywnie" bo jednak zajmowała posady stosunkowo wysokie w systemie. Ale członkiem była "szarym".

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 5 listopada 2017 06:56
5 listopada 2017 11:32

O paczpan. Oto skutki "pragmatyki prostestanckiej w matrymonium":)) Oni się tam nagminnie żenili z bliskimi kuzynkami. Ożenek z siostrzenicą nie był żadnym problemem. To katolicka szlachta musiała pisać prośby do Papieża o jakieś extra zgody na ślub z bliskim kuzynem. Wspólny pradziadek nadal wyklucza możliwość ślubu w KK.  Ciekawe, czy ktoś od tej strony "podsumował" "owoce Lutra". To teraz należy zrozumieć histerię w Niemczech, Wielkiej Brytanii, USA i Skandynawii - wokół eugeniki. Oni "niby naukowo" chcieli się pozbywać swoich debilowatych kuzynów, bo to głupio wyglądało. W końcu "protestanci stoją wyżej" a jednak u katolików tego problemu w zasadzie nie było, poza zwykłym statystycznym marginesem chorób.
PS. Od XVIII w. ci "władcy angielscy" zaczęli być "władcami niemieckimi" i wtedy rzeczywiście "się zaczęło".

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 5 listopada 2017 07:08
5 listopada 2017 11:35

Brawo, dzięki za tę "tytulaturę":))) Rzeczywiście oni traktowali Gierka a i Gomułkę jako "niższych rangą" od siebie. I stąd zapewne te ciągłe "bunty demokratyczne" "czerwonych książątek"  po roku 1956, kiedy to nawet nie "czerwony hrabia" ale jakiś co najwyżej "czerwony baron", w dodatku nieźle przez nich tarmoszony w tajnych więzieniach - oderwał ich od fruktów i "chwały". Przy pomocy "cara Chruszczowa" oczywiście. W końcu "car" w PRL rządził:)))

Jak się patrzy na takie "księżniczki" jak Anna Bikont, to ręce i nogi opadają. Wtedy widać, czym był komunizm.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 5 listopada 2017 11:32
5 listopada 2017 11:36

Takoż w Rosji... hemofilia syna Mikołaja II nie spadła z nieba, ale przylazła razem z genami matki...

Ale to detale. I tak wszystkiemu winni "papiści", bo coś tam zabraniali.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 5 listopada 2017 07:11
5 listopada 2017 11:38

Rosja carska w XIX w. miała niesamowicie wysoki "pijar" u wzbogaconego mieszczaństwa, rządzącego Francją po rewolucji francuskiej. Im bardzo imponowały te bajeczne wydatki na nieruchomości we Francji a sama rosyjska ambasada ostro "inwestowała" we francuskich literatów i sama lansowała "wielką rosyjską literaturę". Zostało przekonanie o "wielkiej rosyjskiej kulturze", zwłaszcza balecie i powieści - a to dwa twory XIX w. Powieść to przecież świeży wynalazek brytyjski a balet to "zaplecze erotyczne dworu":)))

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @tadman 5 listopada 2017 07:59
5 listopada 2017 11:43

Dzięki za pochwałę:)))) Temat jest pozornie dość rozrywkowy (bo to w końcu dzieci) ale to uderzenie zostało rozpoznane i tutejsze stalinięta, zapewne w porozumieniu z Niemcami, Francuzami a może i innymi (Hollywood "zainwestował" w Schindlera a tu się posypało strasznie, Fox News otwarcie szydziło z Ala Gore'a ) - postanowiły zdusić w zarodku "kult Ireny Sendler" zanim się narodził. "Kultu" nigdy nie było na jakąś wielką skalę, nakręcali go głównie filosemici tutejsi i był w sumie niewinny. Jakieś imiona szkół czy ulic, jedna książka a nawet filmu nie było fabularnego. Jeden nakręcili Amerykanie - dla telewizji. I też efekt został uznany za "zbyt wielki". Trudno jest pokonać życiorys, który jest gotowy na scenariusz dla filmu:))))

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 5 listopada 2017 11:38
5 listopada 2017 11:44

Bo przeciętny bogacz francuski jawił się jako gołodupiec przy ksiażętach rosyjskich hulających w kasynie w Monte Carlo (dzisiaj podobnie z księciami saudyjskimi). Francuzi od 1870 postrzegali Rosjan jako strategicznych sojuszników, zaś na dworze carskim trwała wojna kamaryl - niemieckiej i zapadniackiej (ze szczególnym ukierunkowaniem na "Francę" ze względu na konflikt z Angolami w Persji). No i ich ta "Franca"... wykierowała na bolszewików.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @qwerty 5 listopada 2017 08:10
5 listopada 2017 11:45

Propaganda to była i jest najważniejsza siła w służbie kłamstwa i jumy, jaką wynaleziono od XVIII w. Wcześniej trzeba było przeciwnika "ogniem i mieczem" a teraz ryje się berety od małego przez telewizję, radio i media. Ostał się jeno resztkowo internet i mają straszny ból z tego powodu.

Dzięki za linka.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 5 listopada 2017 11:43
5 listopada 2017 11:54

Najwyższa pora ku temu, aby uporządkować - nomen omen - nomenklaturę, a po polsku kwestię nazewnictwa. Wszak kim innym byli niedorżnięci komuniści typu Gomułka, kim innym "bermanowcy" na sowieckich tankach, kim innym był Berling & Co, a kim innym pani Anna B. To różne konotacje i motywacje. A do tego dochodzą jeszcze socjaliści, litwacy i intelektualni "towarzysze podróży". 

Wrzucanie ich do jednego wora, to mniej więcej tak jak wrzucanie wszytskich obywateli I Rzeczypospolitej di jednego wora z napisem "Polacy", tylko dlatego, że niechlubna Konstytucja 3 Maja tam ich wrzuciła...

"natio Polonus, gente Ruthenus, origine Judeorum, Civitat Magnum Ducatus Lituanorum"... i prosze to wytłumaczyć Europejczykom !

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Nieobyty 4 listopada 2017 23:52
5 listopada 2017 12:11

Mam nadzieję, że "daleko nie zajdzie". Ta "młodzież".:)))

zaloguj się by móc komentować

bendix @pink-panther 4 listopada 2017 11:24
5 listopada 2017 12:20

Nie jestem sobie w stanie wyobrazić że Pani tego nie czytała.

zaloguj się by móc komentować

bendix @pink-panther 5 listopada 2017 12:11
5 listopada 2017 12:33

Proszę zacząć od połowy. Najlepsze są źródła. Polecam.

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @pink-panther 4 listopada 2017 23:12
5 listopada 2017 14:13

Bartoszewski, jak sam przyznawał, podczas wojny bardziej bał się Polaków niż Niemców. W czasie swojej przemowy w Bundestagu zaniżył o milion liczbę Polaków zamordowanych przez Niemców. Jako minister spraw zagranicznych wszelkie antypolskie oszczerstwa przyjmował z zadowoleniem.

W wiki w temacie Bartoszewski ciekawostka, czyli jego ateistyczny grób na Powązkach.

https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Bartoszewski#/media/File:W%C5%82adys%C5%82aw_Bartoszewski_(gr%C3%B3b)_02.jpg

Czy ten facet aby był na pewno Polakiem?

Szczególnie, że jego syn, Władysław Teofil Bartoszewski w 1989 r.  wydał  polakożerczą książkę Samuela Willenberga „Surviving Treblinka”, w której znalazły się m.in. oszczercze twierdzenia, że AK-owcy, uczestnicy Powstania Warszawskiego, mordowali Żydów i gwałcili Żydówki.

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @pink-panther
5 listopada 2017 14:19

W końcu musi być jakiś powód, dla którego akurat niedouczony i przerażająco, a bezsensownie  gadatliwy Bartoszewski został wybrany przez władze komunistyczne do reprezentowania narodu polskiego.

Dzięki, kochana Pantero, za pozdrowienia. Zawsze wzajemne. Nie wystaję spod obowiązków domowych. Twoje artykuły to zawsze radość dla całego domu.

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @pink-panther 5 listopada 2017 12:11
5 listopada 2017 15:52

Pani notki od pewnego czasu krążą wokół znaczenia rodzinnych tradycji. Kształtowanie człowiek wobec przekazu rodzinnego jest istotna częścią jego wychowania. Che Guevara, Smolarowie, czy Pani Bikont wynieśli ze swoich domów jedną tradycja a zwalczali ostro drugą. Rody oświeconych [ taka kolejna pochodnia w czasie po orfiryźmie i gnostykach ] uważają się za lepszych, wtajemniczonych i budują od nowa nowego człowieka. Mimo że w tej walce nie wygrywają to jednak są jak ta łyżka dziegciu w beczce miodu.

Rody staliniątek – chciały po 89 kształtować i kontrolować Polskie społeczeństwo. Teraz po latach stawiają sobie pytanie dlaczego tak łatwo można ich odsunąć. Mają przecież sukces jest twór „lemingi” całe kohorty tych którzy zadłużeni w frankach popierają tych którzy ich w to bagno wciągnęli.

Nie miejmy złudzeń - ten zaaplikowany po 89 wirus informacyjny wytworzył trwały szereg zombi narodowych. Ale czyż nie podobnie był w czasach RON gdy szerzył się protestantyzm a pod jej koniec szeregi fircyków i targowiczan.

To tradycja rodzinna staliniątek kazała pamiętać o sile przedwojennego ruch narodowego – i dlatego tak usilnie zwalczano próbę odrodzenia narodowego po 89. Po latach jak wahadło tym mocniej wybił powrót do tej tradycji [ i zewnątrz to wykorzystano]. Z uwagi na stan kadr oraz zobowiązania finansowe odrzucono tradycje pierwszej Solidarności [ no bo jak się chwalić że Boni, Niezabitowska czy Lechu tak na stukaczy podchodzą a nie bohaterów] oraz budowę inne opcji w polityce zagranicznej niż „biedna panna na wydaniu” [ Kohl w Krzyżowej to pokaz miejsca dla tych polacken].

Dlaczego obróbka tradycji rodzinnej polskiego społeczeństwa nie była tak efektywna jak sobie założono. To jest kluczowy problem dla staliniątek.

Mają przecież dobrze przygotowane scenariusze ale w pewnym momencie zawodzą i nie ma tego przełożenia na coś więcej. Nie udało się kodziarstwo, czarne marsze było już lepiej, pucz grudniowy wszedł w groteskę, znicze pod sądami nie podpaliły reszty a rezydenci dostali wizytę Jandy odebraną tak jak wizytę prostytutki u Jezusa.

Pamięć historyczna i przekaz rodzinny – coś co stalinięta nie mogły do końca przemilczeć , ubłocić - proste pytanie A GDZIE SĄ REPARACJE NIEMIECKIE i leżą całe narracje.

No bo jak to Polakom się coś należy to nie oni odpowiadają za holokaust, a wprost przeciwnie ukrywali obcych sobie ludzie bo tak im kazało katolickie wychowanie. Propaganda zawsze kosztuje zatem jaki cel ma mocodawca – zazwyczaj za śmiesznie małe pieniądze ugrać bardzo duże.

I tu jest odpowiedź dlaczego 12 sędziów w KRS uwala dzieci znajomych – bo prowokuje do ruch druga stronę. Sąd w Włoszech każe za zbrodnie w I wojnie zapłacić Niemcom ale to są Włochy i ich mafijne sądy bo Polsce zachodzi systemowa obawa o praworządność i niezawisłości sadów.

Mamy po części wytłumaczenia dlaczego ruch oporu na sztandary wciąga taki głupie hasła jak TK ,Sądy bo chodzi o zabezpieczenia pruskich finansów.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 5 listopada 2017 11:54
5 listopada 2017 18:08

Cieszę się, że ktoś zwrócił na to uwagę. Stalinięta zwalczające Gomułkę usiłują uchodzić obecnie za "antykomunistów" i "antyreżymowców" - byli jedynie jedną z grup interesów w gangu komunistycznym. Tych komunistycznych grup interesów mogło być więcej, ale żadna nie podniosła ręki na komunizm. Co najwyższej na pewien czas przebierała się i "odgrywała rolę", pozostając przy swoich interesach. A w komuniźmie -juma jest największym interesem.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @bendix 5 listopada 2017 12:20
5 listopada 2017 18:10

A jednak:))) Właśnie zaczynam tekst z pierwszego linka zaczynający się ode Rymanowa:))) Absolutnie fascynujące. Jakieś okruchy i przebłyski tej wiedzy miewamy, ale tutaj problem przedstawiony jest w skondensowany, syntetyczny sposób. Bardzo daje do myślenia.
Jeszcze raz dzięki.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @sigma1830 5 listopada 2017 14:13
5 listopada 2017 18:13

Czyli synek zasmakował w tatusiowym sposobie na dobrze posmarowany masełkiem chlebek? Takie wykwity to wedle zasady "raz złodziej szedł przez wieś". Ujawnił kim jest. Co do skutków takich oszczerstw, to w tak błyskawicznie zmieniającym się świecie i to w układzie globalnym - ich znaczenie może być zadziwiająco małe. To po prostu przestaje obchodzić kogokolwiek.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @sigma1830 5 listopada 2017 14:19
5 listopada 2017 18:16

A ja biegam po cmentarzach. Dzisiaj akurat sołtys zarządził Mszę św. za rozstrzelanych w Zbędowicach 22 listopada 1942 r. na cmentarzu "leśnym" a w zasadzie cmentarzu na miejscu egzekucji na skraju pięknego wąwozu lessowego w otulinie Parku Kazimierza Dolnego.  Trochę wiater mnie wytarmosił i dopiero co wróciłam. Spotkania w internecie to taki oddech i odpoczynek.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Nieobyty 5 listopada 2017 15:52
5 listopada 2017 18:26

Cieszę się, że Pan też zauważa, że "starali się, starali, ale niewiele wyszło". Może być tak, że ich dotychczasowego sponsora i zleceniodawcę czyli ZSRR - szlag trafił i musieli poszukać nowego a ten okazał się np. bardziej wymagający ale nie zapewniający im tutaj władzy wykonawczej. Do tego potrzebny jest system terroru a ten jest w innych rękach. W dodatku oni się mocno zestarzeli a ich dziatwa jeszcze bardziej uderza w "arystokratyczno artystyczne tony" i jest niezbyt zdolna do poświęcania się "dla sprawy".

Obróbka polskiego społeczeństwa nie mogła się udać, bowiem ciemny lud jest mocno okraszony resztkami szlachty zagrodowej, która bardzo wiele pamięta i bardzo się szanuje. W dodatku to bystrzy ludzie, chociaż się nie popisują swoją bystrością w przeciwieństwie do staliniąt. Ciemny lud mocno osadzony w tradycji Kościoła Katolickiego i mający długą pamięć jest właściwie całkowicie odporny na indoktrynację i kłamstwa. Propaganda i szkalowanie odpadają od nas jak od ściany granitu.

Sprawa reparacji wyskoczyła w dobrym momencie i wytrąca im wiele argumentów z ręki. Poza tym ich główni europejscy patroni czyli Francja i Niemcy mogą "potrząsać dzidą" ale muszą słuchać mocniejszych od siebie i właśnie są w bardzo dla siebie niekomfortowej sytuacji - samozalania przez islam. Jeśli Węgry podskakują jak chcą i nic Orbanowi nie można zrobić, a za Sorosem już w USA jakieś "listy gończe" zaczynają rozsyłać, to widać, że ich moc sprawcza ogranicza się już jedynie do produkowania oszczerstw. Kończy się jakaś epoka i zaczyna być ciekawie.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Nieobyty 5 listopada 2017 15:52
5 listopada 2017 18:48

w tle są też inne efekty działań z tamtych lat [a i do dzis są kontynuowane] - jeśli do służb państwowych przyjmuje się hurtowo funkcjonariuszy sb to taka nowa służba będzie wcieleniem sb [przykład: aparat skarbowy po 1989r. przyjmowanie hurtem (tysiącami) funkcjonariuszy sb, nawet bez sztafażu weryfikacji] a opinie: LWałęsa "Polaków trzeba trzymać za twarz bo zawsze kombinują.. a funkcjonariusze sb do tego sie znakomicie nadają", LBalcerowicz oficjalnie i publicznie był za takim procederem, - wypowidzi zostałe wywołane protestami w tej sparwie; inaczej: jak Pańtwo budują komunistyczne kadry to będzie to komunizm bis;- no i jest komunizm bis

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @pink-panther 5 listopada 2017 18:26
5 listopada 2017 19:35

Ten wpis cos mi przypomniał:

Dlaczego elity kompradorskie nie mogą wychować na porządnych ludzi swoich latorośli.

Proszę zobaczyć obecna premier ma dzieci wykształcone w ramach prostych wzorców prowincji – lekarz, ksiądz [był premier ma córkę też lekarza ale już mąż Ukrainiec].

O co chodzi że córki idą w córy koryntu tfu aktorki jak Rosati, Buzek. Tuskuwna i Kwaśniewska znana z bywania. Wnuki Kuronia żyją z gotowania a i wnuczka Millera ma odchył artystyczny. Córka Bochniarz jak GW donosi pożegnał życie w korpo i zabawia się w życie eko.

Dzieci wielki nigdy nie maja łatwo ale dlaczego latorośle kompradorów nie wykazują chęci dorównania legendzie ojca – ot fucha w redakcji i nędzne obrywy jak Tusk/Bąk czy Komorowskie w fundacji a dzieci Lecha.

Ba nawet dzieci redaktorów – też lans i celebrytyzm. Tego nie ma po drugiej stronie polityczne w kraju w takiej ilości – są studia prawnicze i mało lansu.

Jaka to jest różnica dzieci przedwojenne inteligencji mimo że z AK w życiorysie jednak mają swoje kariery i dorobek zawodowy.

Ktoś dba o to by latorośle sprzedawczyków zawsze były zależne od woli mocodawców rodziców – czy to takie dodatkowe zabezpieczenie posłuszeństwa.

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @qwerty 5 listopada 2017 18:48
5 listopada 2017 19:37

Nurtuje mnie od pewnego czasu gdzie znaleźć dobry opis transformacji demoludów po 89.

Przecież ten demontaż gospodarczy objął szereg krajów i to nie odległych, jak tam wyglądał pauperyzacja, przejmowanie majątków i wejścia obcych koncernów na rynek. Jakie postawy miała wobec tego była nomenklatura i służby. Dlaczego jest cisza w temacie Bułgarii, Rumuni, Słowacji itd.

Mamy Węgry i jak mówi Michalkiewicz sprzedano wszystko nawet wodę z Dunaju tylko bez prowizji rodzimych służb i te się odwinęły [lub może ktoś im w tym pomógł nie darmo wszak stoją tam bazy US Army ].

To jest podstawa do pogłębionej analizy przeszłości i szans w przyszłości.

Zafundowano nam nie komunizm bis – zafundowano nam kraj kolonialny

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @Nieobyty 5 listopada 2017 19:37
5 listopada 2017 19:53

"dobry opis transformacji demoludów po 89" to książka pt. "Służby specjalne i pieriestrojka" Jerzego Targalskiego. Inne to sciencie ficition. Nikt nie oddaje władzy, a jedynie zmienia jej atrybury (ksiażeczki partyjne zamienino na książeczki czekowe).

zaloguj się by móc komentować

tadman @pink-panther
5 listopada 2017 20:06

Targalski i dobry opis? Ja chyba śnię.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 4 listopada 2017 23:37
5 listopada 2017 20:17

Jednakowoż w Gdańsku, Muzeum II Wojny Światowej mieści się przy placu im. Władysława Bartoszewskiego. To są standardy tutejszej władzy i tutejszej elity. Muzeum - póki co - odbito z ich łap. A plac - pozostał.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @tadman 5 listopada 2017 00:33
5 listopada 2017 20:22

"Dlatego zajęłam się Sendlerową, że stała się tym narodowym alibi, odpowiedzią na Jedwabne. Tak o sobie mówiła. Zrozumiałam, że liczba 2,5 tys. uratowanych dzieci ma przykryć liczbę 1,6 tys. Żydów, o której Jan Gross pisał, że zginęli w Jedwabnem z rąk Polaków – mówi Anna Bikont w rozmowie z Emilią Padoł." z zalinkowanego wywiadu.

I tu widać o co w istocie chodzi tej całej Bikont. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @marek-natusiewicz 5 listopada 2017 07:11
5 listopada 2017 20:29

Po prostu żołnierze rosyjscy  kazali sobie szybko /"bistro"/ podawać w szynkach francuskich.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 5 listopada 2017 11:32
5 listopada 2017 20:40

W społecznościach żydowskich istniał /istnieje?/ syndrom getta - na skutek zamkniętego kręgu genetycznego. Z bardzo charakterystycznymi chrobami /fizycznymi/. Powyżej A-Tem napisał o zidioceniach etc., ale te fizyczne choroby też są ważne. Dotyczą współcześnie potomków mieszkańców gett z dawnej Rzeczpospolitej. Znam taką właśnie osobę ze zidioceniem i atopową chorobą skóry. Urodziła się w latach 80-tych. 

Chorobę skóry niejakiego Margulisa również łączono z pochodzeniem z getta. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 5 listopada 2017 11:38
5 listopada 2017 20:48

"...a balet to "zaplecze erotyczne dworu":)))"


I KC KPZR.

O "zapleczu" dworu nakręcono własnie film /skądinąd Rosjanie coś tam oprotestowali, a to chyba z powodu beatyfikacji rodziny carskiej/. O zapleczu KC KPZR chyba trudno coś takiego nakręcić, ze względu na szczególną "atrakcyjność" tych breżniewów. Fuj! :)))

https://pl.wikipedia.org/wiki/Matylda_(film_2017)

 

zaloguj się by móc komentować


krzysztof-laskowski @KOSSOBOR 5 listopada 2017 20:40
5 listopada 2017 21:26

Haniu, połącz syndrom getta z odrzuceniem przez nich Pana Jezusa Chrystusa. Wtedy różne rzeczy staną się jaśniejsze niż wcześniej. Oni wypracowali skomplikowany system przekupywania członków swojej społeczności, by tej społeczności nie opuszczali, jeśli znajdują się na wyższym szczeblu drabiny społecznej. Jeśli znajdują się na niższym szczeblu drabiny społecznej, to karmi się ich głównie propagandą wybraństwa i związaną z nim martyrologią. Wrzask o rzekomym antysemityzmie wynika z rzeczywistego strachu tych państwa przed skonfrontowaniem się ze skutkami własnych zamiarów i czynów.

Nie mówię wszelako o wszystkich onych, ale o ich najdzwyczaj hałaśliwych elitach.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther
5 listopada 2017 23:37

Ładnie i uprzejmie to opisaleś, Krzysiu. I chyba trafnie.

Ja tu, u nas, widziałam kilkakrotnie wycieczki z Izraela zwiedzające Gdańsk, a więc mogę mówić o średniej statystycznej co do wyglądu. Zwłaszcza, że byli to ludzie w wieku wczesnym emerytalnym, a więc takim, gdy widać wszystko wyraźnie, bo nie ma już ani młodości, ani urody. Zostaje sama naga rasa. Nie będę rozpisywać się na ten temat /nie uchodzi, zwłaszcza u naszej Zacnej Panthery/, ale wnioski /antropologiczne/ są bardzo żałosne. Bardzo.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @krzysztof-laskowski 5 listopada 2017 21:26
6 listopada 2017 06:35

Ładnie to spuentował ks. Chostowski mówiąć, że starożytna umowa została zerwana i jest już nowy Naród Wybrany... Ci pierwsi, nie mogąc pogodzić się z tą utratą pierwszeństwa, czynią od wieków wszystko aby tych "nowych" zniszczyć... Arianie, waldensi, bogomilcy et tutti quanti, "zaproszenie" Tarika, najazd szwedzki, Lutra i Robespierra i Lenina nie wyłączając - oni wszyscy po jednych "piniądzach" (za klasykiem Vincentem)... "Papiści na stos"!

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @KOSSOBOR 5 listopada 2017 23:37
6 listopada 2017 08:55

Oni w gruncie rzeczy są biedni pod względem duchowym, ale tę biedę usilnie starają się eksportować, zamiast przyjmować duchowe bogactwo. Dwa tysiące lat tytanicznych wysiłków i wszystko na nic.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @marek-natusiewicz 6 listopada 2017 06:35
6 listopada 2017 09:02

Teraz ci od starego przymierza udają gorliwych papistów, a na swoich krytyków rzucają gromy za nietolerancję, dyskryminację i inne takie.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Nieobyty 5 listopada 2017 19:35
6 listopada 2017 11:42

To jest bardzo ciekawa obserwacja i ciekawy wniosek. O tym, że "ktoś dba" aby wytwarzane było kolejne pokolenie uzależnione od obcej łaski i cudzych pieniędzy.
Przyczyną może być fakt, iż wymieniona grupa ludzi to ludzie z jakichś bardzo podejrzanych środowisk społecznych, które były selekcjonowane i "strugane do władzy" - tuż przd 1989 r.   W ogólnym zamieszaniu chodziło TYLKO o to, aby władzy w Polsce nie przejęła jakaś niezależna grupa spoza układu w Magdalence.  To była taka "lumpen-elita-polityczna", jak np. Radzio - "kształcony w Oxfordzie", co sięgnął po własność Bohaterów Powstania Wielkopolskiego czy "profesor Władzio".

Ci ludzie porobili tak oszałamiające kariery i zgromadzili tak wielkie majątki (za współpracę) i mieli taki medialnie pompowaną "popularność", że dopiero w drugim pokoleniu wyszła brutalna prawda, że to był rodzaj marginesu społecznego. Tacy nie mają potrzeby ciężkiej pracy na swoim aby zostawić coś kolejnym pokoleniom. Do czego potrzebny jest solidny zawód - uniezależniający od politycznych zawirowań. A tutaj mamy zjawisko "lumpen-księżniczek-celebrytek". Symbol tandety i złodziejstwa III RP.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @tadman 5 listopada 2017 20:06
6 listopada 2017 11:42

Nie. To nie ja. Ja o Targalskim i jego opisach nic nie piszę:)))

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 5 listopada 2017 20:17
6 listopada 2017 11:46

Trójmiasto to jest terytorium pana Adamowicza i Herr Tuska. Władysław Bartoszewski z jego podejrzanymi "dokonaniami wojennymi" i późniejszymi "sukcesami naukowymi i literackimi" - mógł być ideowym bohaterem i wskazówką. Więc - placu nikt nie ruszy. Mnie zastanawia, kto przekierował Muzeum II WW do Danzig a Warszawy, która sama jest "muzeum i pomnikiem II WW" - za jednym zamachem. To musiała też być - niemiecka robota. Pomysły tego Peowskiego dyrektora na tzw. tematykę ekspozycji bardzo na to wskazują.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 5 listopada 2017 20:22
6 listopada 2017 11:56

No właśnie. A tymczasem kalendarz wskazuje na to, że tą mityczną liczbą "1600 Żydów zamordowanych przez Polaków w Jedwabnem" stalinięta chciały "przykryć" - dokonania Polskiego Państwa Podziemnego - i struktury podporządkowanej czyli ŻEGOTA. W tej sprawie bardzo jest pilnowane aby nie została opisane zgodnie z prawdą historyczną rola znanego przedwojennego katolickiego pisarza Jana Dobraczyńskiego, który pozyskiwał te wszystkie formularze przepustek i innych dokumentów oraz przystawiał pieczątki. Bez niego cała impreza nie miałaby szans. Ale się wygłupił w stanie wojennym i stalinięta zrobiły z niego potwora. Tymczasem jedna pani z piątego rzędu KOR sama się przyznała, że jak chcieli wywieźć na operację do Londynu jakąś "ikonę KOR", to podreptali do córki Jana Dobraczyńskiego - żeby, jak za okupacji "załatawił wydanie paszportu". "Ikona" nie chciała umierać, jak tysiące Polaków w stanie wojennym. I Dobraczyński - załatwił. Nawet nie prosił o "dziękuję".

Bo to jest tak, że jak "bruneci internacjonaliści" siedzą przy stalinowskim korycie, to "dla idei, bo wierzyli", albo "bo mieli najwyższe kwalifikacje" - a Polacy w każdych warunkach wszystko robią z niskich pobudek, jak ta nieszczęsna Sendlerowa na Gestapo, co to na torturach NIE wydała nikogo. I dostała czapę. A po latach córeczka "cesarzowej propagandy stalinowskiej" - "dokonuje demaskacji".

No bo gdyby Polakom ktoś okazywał szacunek, to ich by zabiło.  To są ludzie zadaniowani, nie ma wątpliwości. Tam się w tym wydawnictwie pana Stasiuka ta polakożerczyni Aleksijewicz nie wzięła znikąd.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 5 listopada 2017 20:40
6 listopada 2017 12:02

Docent wiki podał 15 chorób genetycznych wynikających z zamknięcia "puli genetycznej" w środowisku Żydów wschodnioeuropejskich. Raczej straszne i część wyraźnie związana z ograniczeniami w "bystrości". Zapewne to się toczyło przez wieki ale dopiero w II połowie XIX w. choroby te zaczęły być opisywane i badane - głównie przez niemieckich lekarzy. Jak tylko rozeszła się wieść o tych przypadłościach, pojawiła się "kwota na wjazd do USA" - ludności żydowskiej ze wschodniej Europy. Amerykanie i Żydzi amerykańscy nie dopuścili, aby z 3 mln populacji żydowskiej we wschodniej Europie do USA dostało się więcej niż 100-200 tysięcy - łącznie. Dobra anglosaska i niemiecka -eugenika kwitła właśnie na tej pożywce.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 5 listopada 2017 20:48
6 listopada 2017 12:10

Jakoś strasznie Rosjanie źle zareagowali na tę "Matyldę Krzesińską":))) Myślę o filmie. Dowcip polegał na tym, że była to bardzo zaradna i bystra pani, która otrzymała chyba od starego cara - bardzo ładny pałacyk w dobrym punkcie i zgromadziła sporo biżuterii a co najgorsze, złapała na męża bliskiego kuzyna carskiego, który praktycznie stał się jej utrzymankiem w Paryżu po I WW. 
Rosjanie mają totalne rozdwojenie jaźni z tą "beatyfikacją'. Co po "beatyfikacji cara", kiedy mauzoleum Lenina - diabelskiego kumpla - stoi na środku stolicy państwa!!! Dopóki nie rozbiorą tego "małzoleja", to te wszystkie próby "przeproszenia cara" to tylko -cepelia.  Małżonka mu się wdała w okultyzmy, abdykował w najgorszym momencie. Był bliźniaczo podobny do nieszczęsnego Ludwika XVI: idealny kandydat na ofiarę: pantoflarz i domator na posadzie, na której trzeba było mieć twardą rękę.

Wydaje się, że wybranie Polki na kochankę carewicza miało być jakąś formą upokorzenia Polaków, ale okazało się , że sprytna Matylda - wyszła na swoje. A Rosjanie - nie wyszli na swoje. Może dlatego tak jej nienawidzą.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @krzysztof-laskowski 6 listopada 2017 08:55
6 listopada 2017 12:15

To jest rzeczywiście zastanawiające, z jaką gorliwością wdają się ci biedni ludzie  w te wszystkie antykatolickie przedsięwzięcia. A Kościół stoi, nawet kiedy się trzęsie w posadach.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 6 listopada 2017 11:42
6 listopada 2017 12:22

"zjawisko "lumpen-księżniczek-celebrytek". Symbol tandety i złodziejstwa III RP". To trzeba upowszechniać w imię nomenklaturowej klasyfikacji! Jednk konieczne jest odróżnianie "księzniczek" od "hrabianek" (te pierwsze to sowiecko-lubne, te drugie - to z kręgów dworskich tych pierwszych...

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 6 listopada 2017 12:15
6 listopada 2017 12:26

Bo się biorą ze złej strony. aby był sukces to trzeba wpierw do spowiedzi... a ta jest jedynie u papistów. Co za pech!

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 6 listopada 2017 12:22
6 listopada 2017 14:03

Poprawiam się:))) Rzeczywiście istnieje podział i "lumpen-hrabianki" ale chyba już nie-celebrytki - jak najbardziej występują w przyrodzie.

zaloguj się by móc komentować

tadman @pink-panther 6 listopada 2017 11:42
6 listopada 2017 14:41

Tak, wiem o tym. Ja tylko z Gospodarzem wątku dzielę się swoim zdumieniem. :)

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 6 listopada 2017 14:03
6 listopada 2017 15:55

Ale une ciongle aspirujom z nadziejom... i czasem przy nadzieji!

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @pink-panther 3 listopada 2017 23:41
6 listopada 2017 17:06

"9 gramów w potylicę" to takie popularne w Rosji powiedzenie o strzale w tył głowy. Chyba waga pocisku została "historycznie" jeszcze z lat 30-tych.

Czy dysponuje  szanowna PANTHERA namiarem na rosyjskie źródło do tej frazy, czy też jest to lansjera naszych tłumaczy, bystrych i przewrotnych, co też w sowjetach było na topie?

Ja szukałem i nic sensownego odnośnie 9 gram w potylicę nie znalazłem oprócz 9 gramów w serce

Przy okazji znalazłem fragment, gdzie mowa o "...wówczas przecież nie było pistoletów, lecz nagany, przygotowywał nagany.

A waga kuli w naganie [kaliber 7,62] wynosi 7 gramów wg docenta.de 

Czepiam się bowiem liczby jak nić Ariadny prowadzą do mrocznego źródła krwawych nieszczęść minionych czasów.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @saturn-9 6 listopada 2017 17:06
6 listopada 2017 18:23

Sformułowanie "9 gramów w potylicę" lub "9 gramów ołowiu w czerep/czaszkę)" jest dośc popularne w języku rosyjskim m.in w kulturze więziennej (piosenki) i w literaturze. Nawet jeden bloger ma takie motto swojego bloga. Nazywa się to w języku rosyjskim : "9гм в затылок", "9 граммов в затылок". Blog opisany jak niżej ma specyficzne motto:

"Андрей Бессмертный-Анзимиров

Девять грамм в русский затылок" ( 9 gramów w rosyjską potylicę)

http://ipvnews.org/bench_article04052012.php

https://myzuka.me/Song/3965552/Lesha-Zakon-9-Gm-V-Zatilok

To są chyba jakieś klimaty gułagowe jeszcze rodem z 1937 r., kiedy kara śmierci była wydawana i wykonywana w ZSRR w systemie przemysłowym. Kara nazywała się "10 lat bez prawa do korespondencji". Taki "wewnętrzny język systemu".

Pojawił się też zwrot Девять грамм  Свинца в череп ( 9 gramów ołowiu w czaszkę).

Wokół powszechnej kary śmierci w CCCP za Stalina jak widać, wytworzyła się pewna subkultura językowa.  Musiałam gdzieś to wyczytac w jakichś wspomnieniach gułagowych. Kiedyś się tym zaczytywałam.

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 6 listopada 2017 15:55
6 listopada 2017 18:25

W tych "aspiracjach" wspomagają je różne "Pudelki", Fakty, Der Onet i tym podobne wysokiego lotu gazetki i portale niemieckie:)))

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 6 listopada 2017 11:46
7 listopada 2017 02:36

Tak, MIIWW w Gdańsku to ciekawostka...

Nie tylko na tematykę ekspozycji /głośna walka o prawa autorskie co do ekspozycji była obroną jurgieltu - na moje oko/. MIIWW robiło okresowe odczyty. Otrzymując zaproszenia - byłam na kilku. Potem tematyka tych odczytów skręciła ostro na kwestie niemieckie posypane wybielinkiem. Zaniechałam wizyt. Po czasie dowiedziałam się, że wiele osób tak samo zrobiło. Więc tam, poza jurgieltem, była zaplanowana długofalowa polityka. W Warszawie to może by i nie przeszło. A w Gdańsku - przez jakiś czas żarło. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 6 listopada 2017 11:56
7 listopada 2017 02:49

Jakieś ksiażki Dobraczyńskiego w domu były /bodaj "Listy Nikodema" i coś jeszcze/. Ale człowiek  nie cieszył się szacunkiem. A już gdy był w PRONie - to w ogóle. Ta działalność podczas wojny - to dla mnie novum. Dopiero teraz przeczytalam jego życiorys. Tęgo był uwikłany w komunę. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 6 listopada 2017 12:02
7 listopada 2017 02:58

A lejce finansowe tej eugeniki trzymała fundacja Rockefellera. To jaśniejsze i logiczniejsze staje się to, co niedawno przytaczałam: że Żydzi chcieli pozbyć się czerni askenazyjskiej ze Wschodu /Rzeczpospolita/, gdyż była im kamieniem u nóg w ich licie koszącym przez państwa /przez kasy tych państw/. Tu fundacja Rockefellera i eugenika, a podczas IIWW całkowita obojętność na zagładę swoich współbraci.

 

 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 6 listopada 2017 12:10
7 listopada 2017 03:03

On kanonizowali cara na świętego Kościoła Prawosławnego. Pomyliłam się z tą beatyfikacją. Swoją drogą - straszliwy ten los rodziny carskiej. Najbardziej mnie zdumiewa, że wysocy krewni na Zachodzie palcem nie kiwnęli w sprawie swojej - przecież bardzo bliskiej - rodziny. Zwłaszcza wszechmocna Anglia.

Dlaczego nikt o to nie pyta? 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 6 listopada 2017 18:23
7 listopada 2017 03:07

Też zaczytywałam się we wspomnieniach gułagowych. Gdzieś był słownik gułagowy /?/. Dowiedziałam się, co w tym języku gułagowym znaczyła "krowa". 

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 6 listopada 2017 18:25
7 listopada 2017 06:23

Po prostu mamy być infantylnymi i rozemocjonowanymi gamoniami w kategorii rozporkowej...

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @KOSSOBOR 7 listopada 2017 02:49
7 listopada 2017 06:26

Może miał "równoległy" życiorys w czasie wojny i Rosjanie się o tym dowiedzieli? Gdy znaleźli archiwa rządu Vichy w Radmierzycach, to od razu mieli wielu przyjaciół we Francji. Pisze o tym Piecuch.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @KOSSOBOR 7 listopada 2017 03:03
7 listopada 2017 06:28

Bo Anglia od wieków ma jedynie interesy, a "rodzina" królewska to prywatna sprawa - liczy sie jedynie majestat (choćby nawet i kretyn).

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @marek-natusiewicz 7 listopada 2017 06:23
7 listopada 2017 06:31

Piękną piosenkę na ten temat napisał Sikorowski.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @KOSSOBOR 7 listopada 2017 03:03
7 listopada 2017 07:56

Być może chodziło o to, że wokół osoby cara, który choć był jaki był, jako symbolu starego porządku mogły się jednoczyć różne siły antybolszewickie. A z bolszewikami w sytuacji niesłychanego, podtrzymywanego przez nich chaosu, robiło się świetne interesy - wywoziło z Rosji za pół darmo wszystko co się dało, przez zajęte porty, m.in. Archangielsk zdaje się. Za broń, amunicję, żywność, maszyny i wszystko co nowej władzy było potrzebne Lenin z Trockim z naddatkiem płacili pozyskanym rewolucyjną metodą złotem i innymi precjozami, więc trzeba było działać tak, by to źródło jak najdłużej nie wyschło.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @pink-panther 6 listopada 2017 18:23
7 listopada 2017 14:31

Pojawił się też zwrot Девять грамм  Свинца в череп ( 9 gramów ołowiu w czaszkę).

[The title reads “9 grams [the weight of a bullet]—Path to a happy childhood under the Communist Party of the Soviet Union.” ] 

Motyw 'dziewięciu gramów' jest w obiegu. Ale 9 nie odzwierciedla wagi kuli, tej właściwej która była w owe czasy w lufach broni krótkiej na obszarach, gdzie operowała krwawa oprycznina. 

Nagan(t) ma kaliber 7,62 a kula waży 7 gramów. Broń krótka w powszechnym użyciu na obszarze Rosji Sowieckiej. Do Rosji carskiej trafiła z protektoratu brytyjskiego na kontynencie europejskim czyli z Belgii w roku 1896.  Jak na owe czasy nie był to podobno najlepszy model broni krótkiej na rynku ale zapewne była to najlepsza oferta dla jakichś urzędasów w administracji carskiej. Odpowiednio przemówić do ręki to sztuka, którą opanowują idący w ekspansję.

Swego czasu wpadłem w stupor, gdy zobaczyłem w jakimś tekście te liczby 7,62. O kurcze!!!

Sprawdzanie w sieci tylko potwierdziły mroczne przeczucia. To nie przypadek, te banalne 0,3 cala. Bowiem na stronie angielskiej liczby podane w tradycyjnych gabarytach angielskich to niczym odmawianie litanii z piekielnym przesłaniem.

Ale skąd ta fraza '9 gramów w potylicę' ?

W akcji był również 'towarzysz mauzer' ale w ograniczonych ilościach sztuk a kula waży tylko 5,5 gramów. Naboje z mauzera zostały przejęte do pistoletów TT-30, który to od lat trzydziestych rozpowszechniony był wśród oficerów w armii czerwonej. Uzbrojone służby specjalne i więzienne w kaburach miały nadal nagan. 

Jak się tworzy 'pewna subkultura językowa' ? W niemieckojęzycznym obszarze jako jedno ze źródeł słownictwa w żargonie spod ciemnej gwiazdy czyli Rotwelsch podawany jest m.in. wpływ zbiegłych, prześladowanych żydów w dawnych czasach.

W czasach nas interesujących wpływ tego kręgu kulturowego jest również nie do przeoczenia. Czy liczba dziewięć niesie w sobie coś specyficznego, coś co należy uwzględnić a nie odnosi się do kalibracji wagowej?

Podczepiłem się swego czasu, w przypływie czarnego humoru, w moim niku do takiego motywu. Była to bowiem nowenna wrześniowa

Czy za tym '9 gramów w potylicę' nie kryje się jakiś 'czarny humor', 'mroczne przesłanie' albo coś oczywistego w  te klocki a czego jeszcze nie ogarniam?

Nie znajduję zadawalającej mnie odpowiedzi. Z czasem wypływają rzeczy o których filozofom się nie śniło. ;)

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 7 listopada 2017 02:36
7 listopada 2017 21:44

Muzeum II WW w Gdańsku od początku było nieporozumieniem. Ta lokalizacja pokazuje, jak daleko sięgają macki Berlina.

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @pink-panther 6 listopada 2017 18:23
7 listopada 2017 23:54

Generalnie nawet nie odpowiadam na takie pytania, te typu "jak najlepiej..." dotyczące broni. Niewłaściwie użytej.

Tutaj jednak, wyjątkowo — sprawdziłem. Najpierw przeliczyłem 9g na grains-y. To jest 139 grains (avoirdupois). Następnie sprawdziłem, co w sowieckiej Rosji używano nie do obrony (właściwe użycie życie broni PRZEZ zagrożonych, słabszych) lecz do zabijania słabszych — a więc PRZECIW zagrożonym. Takie użycie broni to jest perwersja.

Rezultat potwierdza 100% Pink Panther. Sowieci używali amunicji GECKO 9mm. Ta zaś ma dokładnie 9g. Naganta nie używano w specsłużbach sowdepii. Towaysze giermańcy dosłali im walthery "nie męczące ręki" jak belgijski rewolwer systemu Naganta. Walther strzela amunicją 9mm GECKO 9 gramów.

Rosjanie znają swoją historię. A firma Gecko? Ta nadal produkuje amunicję 9mm Luger o wadze pocisku 9 gramów: 

GECO produces
three types of 9X19
for IPSC use: a 124,
139, and 154-grain FMJ. 

Źródło:

https://www.uspsa.org/downloads/WSAMMOPROMO.pdf

 

PS.

Nie powinienem w ogóle wstawiać takich danych, jak "która broń męczy rękę", ten jeden raz — wyjątkowo, bo podano w wątpliwość precyzyjne i całkowicie prawdziwe informacje, podawane przez Panią PP — wstawię je: żadnych nagantów NKWD nie używało. Był to Walther, który wypuszczał pocisk dziewięciogramowy, poddźwiękowy, nie uszkadzający ucha enkawudzisty, nie męczący jego ręki. Tak było.

I jeszcze jedno.

Kto chce sprawdzić, jak się strzela z walthera, niech weźmie berettę, tę M9, i załaduje ją amunicją Gecko 139grain. Beretta — to jest idealna kopia Walthera enkawudzisty. Nie męczy ręki. Jak sprawdziłem, berettę można wypożyczyć na niektórych strzelnicach. Zainteresowani sami znajdą, na jakich.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 7 listopada 2017 02:49
8 listopada 2017 00:16

Dobraczyńskiego pamiętam jako literata. Autora dwóch ciekawych (napisał znacznie więcej) książek jak najbardziej katolickich: "Najeźdźcy" (pisanej jeszcze w czasie okupacji) i "Listy Nikodema". Dobraczyński przed wojną związany był z Piaseckim  oraz był członkiem poważnej partii Stronnictwo Narodowe. Ono oficjalnie przed wojną miało w programie walkę z komunizmem i było napakowane katolikami. W czasie okupacji działacze SN byli masowo mordowani przez Niemców. To się NIE skończyło po wojnie. W zasadzie po wojnie były dwa rodzaje członków SN: na emigracji albo w PRL - zamordowani. Dobraczyński, podobnie jak Piasecki - wyłamali się z tej reguły, może dzięki słynnej tajemniczej rozmowie Piaseckiego z tym sowieckim generałem od GRU, Sierowem chyba.

W ten sposób mógł istnieć PAX i mogły istnieć fundusze na zatrudnianie i pomoc dla różnych niedobitków literackich i okupacyjnych. Piasecki dawał zatrudnienie i kasę różnym partyzantom a Dobraczyński też nie miał źle.

W tym momencie wcielę się w rolę adwokata diabła: Piasecki i Dobraczyński byli i są do dzisiaj bezwzględnie i histerycznie atakowani przez "demokratyczną opozycję", która się wykluła ze najgorszych oprychów -stalinistów po tym, jak ich straszny wróg Gomułka złapał władzę. Różnica między Piaseckim (oraz Dobraczyńskim) a stalinistami (brunetami) polegała na tym, że oni REPREZENTOWALI OKUPANTA SOWIECKIEGO i się mu wysługiwali a Piasecki - jako wróg komunizmu - wynegocjował coś z sowieckim nadzorcą PRL - poza wiedzą i zgodą owych "brunetów" . Nie wiedzieli co i to ich potwornie niepokoiło i wnerwiało. Bo łaska pańska na pstrym koniu jedzie i jeszcze mógł Sierow oddać pozory władzy w PRL różnym Piaseckim. Mieli się więc bruneci czego bać, bo Piasecki miał dokładne listy tych katolickich polityków przedwojennych, których bruneci wykończyli na Rakowieckiej.
Nic nie jest czarne ani białe w tzw. polityce PRL. Cała "lewicowa inteligencja warszawska " kolaborowała z PKWN czyli "z sowietami per procura" już od roku 1944 aż się kurzyło.  Dobraczyński nie miał zamiaru "budować świetlanego ustroju" ale - przetrwać i ewentualnie pomóc swojakom - katolikom. Czy był dobrym pisarzem to inna sprawa. Ale równie dobrze można spytać czy "bracia Brandys" byli "znakomitymi pisarzami". Albo Andrzejewski.

Nie bronię Dobraczyńskiego, bo na stare lata strzelił sobie w stopę z tym Jaruzelem, ale w świetle tego, co wychodzi na jaw w sprawie okrągłego stołu i Magdalenki, to w zasadzie czym on się różnił od tych, co chlali wódę z Kiszczakiem? A oni robią za autorytety moralne.
Jeszcze jest tyle ciekawych rzeczy, które wcale nie są tak oczywiste jak się wydają.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 7 listopada 2017 03:03
8 listopada 2017 00:26

A kto ma dyskutować? Francuzi, którzy wydali Kołczaka bolszewikom czy Brytyjczycy, którzy montowali obalenie władzy Romanowów. A może Niemcy, którzy wysłali Lenina w zaplombowanym wagonie? Teraz to głośno dyskutują o tym sami Rosjanie, są filmy na youtube. Wyciąga się różnych "pułkowników House'ów" i powiązania Kiereńskiego z Leninem. Ich to bardzo fascynuje, ale mają rozdwojenie jaźni, bo jednocześnie na serio nadal z całym szacunkiem analizują życiorysy różnych bolszewików. Feliks Edmundowicz ma u nich wysokie notowania, bo podobno był taki "skromny" i "nieskorumpowany", czyli nie grabił dla siebie.

Przewrót bolszewików był zaskoczeniem dla wszystkich a zwłaszcza łatwość , z jaką "weszli jak w masło" i takie potężne państwo. Jak "krewni" mieli kiwnąć palcem, skoro od 1914 r. kuzyn Wilhelm walczył z kuzynem Mikołajem???  A co mógł król Imperium brytyjskiego?

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 7 listopada 2017 03:07
8 listopada 2017 00:27

A co znaczy "Krowa"? Bo ja już nie pamiętam.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 7 listopada 2017 06:26
8 listopada 2017 00:30

Niesamowita informacja. Ile niezrozumiałych zachowań staje się zrozumiałe w tych warunkach.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @saturn-9 7 listopada 2017 14:31
8 listopada 2017 00:31

Nie znam się na broni i amunicji, więc należy podejrzewać, że jednak był w użyciu kaliber 9 mm, co było wiadome więżniom i ich oprawcom. I jakoś to przeniknęło do mowy potocznej.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 8 listopada 2017 00:16
8 listopada 2017 02:53

Jestem podobnego zdania co do PAXu, Piaseckiego i całej tej otoczki. Skądinąd bruneci dokonali "per prokura" zemsty na Piaseckim. Mordując mu rytualnie syna. I chroniąc sprawców - mimo stosunków Piaseckiego. Twoja analiza jest, sądzę, trafna.

Wiem o AKowcach, którzy żadnej pracy nie mogli dostać po wojnie, a którzy pracowali dzięki Piaseckiemu i PAXowi. To wszystko było uwikłane, naturalnie, ale ludzie z marginesów niepodległościowych jakoś mogli tam żyć. Dobraczyński był poza moim zainteresowaniem. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 8 listopada 2017 00:27
8 listopada 2017 03:04

Gdy z łagru uciekali urkowie /więźniowie - bandziory, wory w zakonie/ to zabierali ze sobą "na ucieczkę" jakiegoś młodego chłpaka, więźnia. Którego po drodze zabijali i zjadali. Bo z żarciem było tam, na tych pustkach syberyjskich krucho. I taki młody był nazywany "krową". Ja nawet z trudem o tym piszę. Do teraz to dla mnie szok. 

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 8 listopada 2017 00:26
8 listopada 2017 07:18

Skąd u licha wziął się ten "Kiereński" w sytuacji, gdy po rosyjsku facet nazywał się Александр Фёдорович Керенский? Przecież brak "miekkiego" znaku po "н". Dla "ń" wyglądałoby to tak: "Кереньский". 

Czyzby znów z lenistwa ?

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 8 listopada 2017 00:30
8 listopada 2017 07:26

Po prostu wśród patriotów nie czyta się i nie słucha "komuchów". A że Piecuch takim był, to nie ma wątpliwości.

Z kolei jego wątpliwości wzięły się z tego, że badając okoliczności śmierci swego ojca (również komucha) jako żołnierza WOP, wykrył że został najprawdopodobniej zastrzeony przez bezpiekę na Polanie Izerskiej, gdy przypadkowo znalazł się na trasie przerzutowej sowieckich agentów na Zachód (przez Czechy).

Swoje badania zawarł w kilku tomach. Ale jest przeklety przez "patriotów", bo to przecież k... Gołe fakty nic nie znaczą, wszak ważna jest ich interpretacja...

A propos "sowietów" i komuchów. "Prof". Iwiński stwierdził, że to rusycyzm i należy mówić "radziecki"... Co ro sie porobiło z tymi arbitrami elegancji i czystości języka polskiego - Miodek i Bralczy w dół, Iwiński w górę!

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @KOSSOBOR 8 listopada 2017 02:53
8 listopada 2017 07:52

Bo tak to mniej więcej działa. Dzisiaj jest otwarty kanał łaczności z Putinem i jego Rosją via Budapeszt, tylko nasi amatorzy tego nie widzą... A Putin tak "kocha" Węgrów, że 10 baniek na elektrownie Paks, to im daja, daje, daje... i jakoś dać nie może... Ale, co to Orban to ruski agent! I już!

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @marek-natusiewicz 8 listopada 2017 07:26
8 listopada 2017 07:53

Coś mi klawiatura odmawia "współpracy"!

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @A-Tem 7 listopada 2017 23:54
8 listopada 2017 09:08

"Pistolet, który nie męczy dłoni". To by pasowało od enkawede i gru. Mieli "męczącą pracę" do 1956 r.  Dzięki za info o uzbrojeniu tej diablicznej formacji.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 8 listopada 2017 07:26
8 listopada 2017 09:11

Od lat 70-tych w II obiegu był strugany "osobny" segment polityczny "obrońców demokracji w PRL". Nie dało się ich nazwać "antykomunistami", bo jak nazwać "antykomunistą" - Brandysów, Smolarów, Michników czy Geremka. Za to oni mogli wedle uznania okładać swoich "konkurentów" epitetami w rodzaju "faszyści" i "antysemici". Starsi Polacy nie zwracali uwagi, że Wolna Europa coś im zaczyna dzieci duraczyć. I że nie jest możliwe, aby stalinięta kiedykolwiek "nawróciły się" na uczciwość i na lojalność wobec Polski i Polaków. I wyszło jak wyszło.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 8 listopada 2017 03:04
8 listopada 2017 09:16

Dość makabryczne. Ale w Gułagu większość spraw była makabryczna. Sołżenicyna przebrnęłam I tom i przez miesiąc miałam depresję. Kilka lat temu wydano w Polsce tłumaczenie "Wyspa kanibali" albo coś podobnego i okazało się, że to nie o ludożercach w Polinezji ale o jakiejś wyspie na wielkiej rzece syberyjskiej, gdzie wyładowano bez jedzenia ponad 1000 zupełnie niewinnych ludzi zgarniętych w Moskwie w jakiejś łapance "żeby się liczby aresztowań zgadzały" - oraz grupę urków. Tam się porobiło takie inferno, że nawet jeden młodszy funkcjonariusz komunistyczny nie wytrzymał i napisał raport i zrobili śledztwo.  Przechodzi sprawa ludzkie pojęcie. Teraz jeżdżą tam Anglicy i robią filmy edukacyjne. O tym strasznym stalinizmie.  Bo oni z tym nie mieli nic wspólnego.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 8 listopada 2017 07:18
8 listopada 2017 09:18

Nie wiem jak jest, piszę jak w tzw. obiegu popularnym. Słownikowo Rosjanie polskim nazwiskom dodają owe "ий" z jakichś powodów i może dlatego Polacy dla odmiany - to "ий" wszędzie odcinają przy tłumaczeniu z rosyjskiego. Dostało się i Kiereńskiemu:)))

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @pink-panther 8 listopada 2017 00:16
8 listopada 2017 09:21

Bardzo dziękuję za ten wpis o Piaseckim i Dobraczyńskim. W środowisku, w którym się obracałem tłumaczyli mi, że się "wypięli" (przepraszam za to wyrażenie) na Polskę oraz patriotów i się urządzili. A to nie do końca tak było. Nie usprawiedliwiam ich ale widać, że ich motywacje były jednak bardziej złożone. Łatwiej mi będzie po tym czytać Dobraczyńskiego. Ja pod koniec szkoły średniej i później to zaczytywałem się tzw. katolicką literaturą beletrystyczną. Sigrid Undset, Francis Mauriac, Bernanos, Chesterton, Lewis, Marshall, Grabski, Kossak-Szczucka... Ciekawe, że od pism Zawieyjskiego kazali mi się trzymać z daleka. Teraz wiem jaka to szuja była. Młodemu zaś nie chcieli tych spraw tłumaczyć, eh! Szukałem ich nazwisk, szperałem po bibliotekach również parafialnych, aby się nimi zaczytywać. Ich właśnie PAX wydawał. ZNAK się jakoś nie kwapił to ich wydawania. Może jakieś układy między sobię mieli. W każdym bądź radzie to była strefa szarości a nie jednoznaczne czarne lub białe ...

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @pink-panther
8 listopada 2017 09:35

Zapleczem gospodarczym PAX było INCO. I jakieś względy musiały zaważyć (wentyl bezpieczeństwa?), że o dziwo władze komunistyczne patrzyły na tę działalność neutralnym wzrokiem i nie niszczyły jej tak jak na przykład spółdzielczości pracy w Warszawie, którą Gomułka wysadził w kosmos w 1968 roku.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @ewa-rembikowska 8 listopada 2017 09:35
8 listopada 2017 10:19

To była gra jak to zwykle w relacjach polsko-rosyjskich - z jednej strony nienawiść, a z drugiej - obawa o konskwencje w razie niepowodzenia. Tak było z Wlk. Księciem Konstantym (którego chyba kamaryla otruła), tak było z Wyszyńskim (który nie podzielił losu Mindszenty'ego), czy wreszcie z Glempem (czego nasz Błogosławiony nie akceptował!).

"Prawdziwi" Rosjanie dobrze wiedzili jakim to gagatkom oddali Polskę w arendę i na wszelki wypadek trzymali w "rezerwie" kadrowej "prawdziwych" Polaków (na smyczy), których będzie można "odpalić" w razie potrzeby (vide 1968)...

Dzisiaj to przekłada się to na agentury wpływu po każdej stronie sceny polityczno-cywilizacyjnej: od Michalika i jego porozumienia z "cerkwią" KGB), przez różnych "poputczików" w PiS, PO, PSL (np. Pawlak), u Kukiza aż po JKM - krytykującego KK i promującego "wolny rynek", na którym do woli hasa post-KGB/GRU bez mundurów za to w garniturach od Armaniego...

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @pink-panther 8 listopada 2017 00:31
8 listopada 2017 10:21

Pod tą nieznajomością 'broni i amunicji ' również się podpisuję.

 

Za Pani przyczynek dzięki wielkie bowiem zmusił mnie do uporządkowania mrocznych myśli odnośnie kalibru 7,62. 

Jeśli czegoś nie wiem to pytam. Po raz kolejny przejrzę przetarte już ślady w sieci. 

Ciekawa liczba, ciekawa fraza a tłem są aptekarskie rozważania odnośnie dawki.    

Wczoraj wieczorem sieć wypluła ślad tej frazy w warsztacie poetyckim cieśli z Brodów. Więc skłonny jestem do wniosku, że to tylko topos literacki a w tle kabalistyczne szczeble. Pewnego dnia był przeszedł do języka potocznego. Tej interakcji początki znane są tylko miłośnikom rosyjskiej literatury.

[За каждым стоял немецкий солдат, приставив пистолет к затылку. ... не из-за чего и во всяком случае это было лучше девятиграммов свинца, ...]

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @ewa-rembikowska 8 listopada 2017 09:35
8 listopada 2017 11:51

INCO to ciekawy twór; mówiło sie po kątach, że pracujący na grube funki komunistyczne - tu był wymieniany Cyrankiewicz. Stąd to działało do końca komuny. Tam pod koniec byli czynni panowie z wojskówki /chyba/, którzy po transformacji natychmiast mieli na mieście biznesy. Np, INCO wrocławskie, zajmujące się srebrem, wypączkowało sklepami jubilerskimi w latch 90-tych, ale już zupełnie prywatnymi.  W najlepszych miejscach we Wrocku. 

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @KOSSOBOR 8 listopada 2017 11:51
8 listopada 2017 11:54

Cyrankiewicz był współudziałowcem.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @marek-natusiewicz 8 listopada 2017 11:54
8 listopada 2017 11:57

A właśnie. No to tam nie mogło byc mowy o żadnej walce ze spółdzielczością.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 8 listopada 2017 07:26
8 listopada 2017 16:47

Nie znałam historii Piecucha ale w jego książkach czasem trafi się brylancik. Natomiast trudno powiedzieć , czy on pisze to, co wie, czy to "co powinien pisać". Ale to inna sprawa. Najważniejsze są właśnie - FAKTY. Pełna zgoda.

Ja tam czytam wszystko jak leci, ze zwykłej ludzkiej ciekawości:)))

Co do używania terminu "sowieci" to jest mi znany od dzieciństwa i ma wydźwięk świadomie pejoratywny jako określenie - najeźdźcy i okupanta a nie jest w zamyśle "rusycyzmem". Porządni  ludzie mówili: "Za pierwszego Sowieta", "Za drugiego sowieta" i "bolszwiki przyszły":))) Termin: "Związek Radziecki" był w użytkowaniu w sferach partyjno-ubeckich:))))) Co ciekawe, ludzie doskonale rozumieli istotę "sowietów" i NIE mówili, że np. "Ruskie przyszły". W Armii Czerwonej jakieś 20% towarzystwa to były różne odmiany skośnookich:))) Ale  byli też i Gruzini, których w Polsce się lubiło.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 8 listopada 2017 02:53
8 listopada 2017 16:57

Cieszę się, że rozumiemy się bez słów. Piasecki i PAX, niezależnie od tego, do czego zobowiązali się Sierowowi, obiektywnie stworzyli bazę materialną dla przetrwania paru wartościowych ludzi, w tym literatów - katolików i produkowali katolickie książki dla katolików. To był absolutny unikat w całym "obozie socjalistycznym".  Trudno ocenić, co obiecali Sierowowi, ale widać, że stanowili konkurencję do sowieckiej "pańskiej" klamki, przy której już od 1939 r. wisiało spore grono kolaborantów z "czerwonego Lwowa".

Dobraczyński w tym czasie bardzo dużo pisał i żył z wydawania książek w PAX. Jego książki nie były gorsze od książek Putramenta czy Wandy Wasilewskiej, a raczej wręcz przeciwnie, ale to jego "socjalistyczna krytyka literacka" - nazywała grafomanem - zupełnie otwarcie.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @KOSSOBOR 8 listopada 2017 11:51
8 listopada 2017 17:09

to by się zgadzało, tam była bardzo gruba kasa i nikt się ich nie czepiał, co znaczy że ci co powinni, to byli podpięci.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @mniszysko 8 listopada 2017 09:21
8 listopada 2017 17:12

Ja też przez lata byłam karmiona "zdradą Dobraczyńskiego, który przejął Tygodnik Powszechny w 1953 r." i miałam o nim jednoznacznie złą opinię. 

Ale  dzisiaj mamy więcej wiedzy o tamtych wydarzeniach i o tym, że np. "pokrzywdzone autorytety z Tygodnika" przez lata publicznie kłamały co do tego, z jakiego powodu - "szlachetni panowie zostali posłami na Sejm PRL" w 1956 r.. Dopiero sięgnięcie do źródeł przy okazji pisania biografii Śp. Stefana kardynała Wyszyńskiego Prymasa Tysiąclecia - ujawniło, że On nigdy ich nie zachęcał do przyjęcia propozycji komunistów, aby weszli do sejmu i utworzyli "koło poselskie". Wręcz przeciwnie, On ich bardzo przed tym przestrzegał. Okłamywali nas naiwnych do samego końca.
Jest oczywiste , że Prymas nie mógł akceptować Piaseckiego, skoro ten "rozmawiał z Sierowem", ale "zdrajca Piasecki" wydał imponującą ilość znakomitych książek katolickich i dla katolików w czasach, kiedy było to całkowicie zakazane w innych krajach. Nie wolno zapominać o tym, że w zamiarze okupanta sowieckiego PAX miał osłabiać i rozbijać KK. Jednak bardzo trudno dzisiaj zrobić bilans plusów i minusów tej inicjatywy przedwojennych narodowców, więc trzeba poczekać do otwarcia archiwów na Łubiance.  Co byłoby z nami, katolicką młodzieżą, gdyby tamtych książek: Kossak Szczuckiej, Maleskiej, Chestertona - zabrakło.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 8 listopada 2017 16:47
8 listopada 2017 17:51

Nie brylanciki. Nim mówił gen. Pożoga. A dlaczego - to jest pytanie!

zaloguj się by móc komentować


Zadziorny-Mietek @pink-panther 8 listopada 2017 09:11
8 listopada 2017 21:37

To nie tak. Wymienieni naprawdę byli antykomunistami - w sensie antybolszewizmu i antysowietyzmu. Cezurą dla tzw. laickiej opozycji demokratycznej (LOD) w PRL, której synonimem w latach 70. stał się KOR, był rok 1956. Wtedy, po referacie Chruszczowa na tzw. XX Zjeździe KPZR, komunizm ostatecznie podzielił się na dwa nurty: stary - bolszewicki (sowiecki) i nowy - neomarksistowski (frankfurcki). Komuniści zachodni uznali, że Chruszczow zdradził ideały marksistowsko-leninowskie, według nich nie miało być żadnej "odwilży" - to był olbrzymi błąd, lecz takie wzięcie za twarz, przy którym Lenin i Stalin jawiliby się jako łagodne baranki. Dlatego w tzw. Liście do Partii Kuroń z Modzelewskim żądali od niej polityki a'la Trocki. Na odwilżowej fali w latach 1956-1960 dzieci stalinowców przygotowywane przecież do przejęcia schedy po rodzicach, zafascynowane zachodnim neomarksizmem zaczęły tworzyć zalążki przyszłej opozycji demokratycznej, były to te całe Krzywe Koła i Poszukiwacze Sprzeczności. Wtedy Gomułka zorientował się co się święci i przykręcił im śrubę. W legendzie LOD była to walka z systemem komunistycznym i to jest w zasadzie prawda, ale walka prowadzona po to, by zaprowadzić jeszcze lepszy komunizm, czyli taki zamordyzm, z którego mysz się nie wyślizgnie.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 8 listopada 2017 17:51
8 listopada 2017 23:50

Raz w resorcie, zawsze w resorcie. Tyle to i ja wiem. "Brylancik" w znaczeniu: co chce resort przekazać jako swoją wersję. Czyli się zgadza: "resort" czyli gen. Pożoga. Na przykład.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Zadziorny-Mietek 8 listopada 2017 21:37
8 listopada 2017 23:55

W tych okolicznościach przyrody określenie "opozycja demokratyczna" było bardzo wielkim nadużyciem i zawłaszczeniem. To były po prostu dwie frakcje w jednym gangu. Zawsze byli - POZA polskim społeczeństwem czy narodem, jak kto woli.
"Trockizm" Kuronia i Modzelewskiego (obywatel sowiecki z matki rosyjskiej Żydówki i ojca niewiadomego pochodzenia) to też tylko taka "gadka szmatka". Oni po prostu "musieli" powrócić do koryta czyli oderwać od niego Gomułkę i "tutejszych" komunistów (Kuroń był z czerwonego Lwowa pochodzeniem) a to tego potrzebna była stosowna nawijka , jak to w ganguczyli w ich języku "narracja":)))) No a Klub Krzywego Koła był prowadzony przez agenta wywiadu wojskowego - czyli nie bez wiedzy i zgody jakichś sowieckich generałów i marszałów.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @pink-panther
9 listopada 2017 01:55

No właśnie nie dwie frakcje w jednym gangu. Widzisz pojedyncze drzewa, ale nie widzisz lasu. Korzenie mają tu drugorzędne znaczenie. Nie chodziło wprost o koryto, forsę, przywileje, lecz w pierwszym rzędzie o ideologię i władzę. O całą pulę. Oni, tzn. przyszli "komandosi", już na początku lat 60. wiedzieli, że pierwsza wersja realnego komunizmu, czyli bolszewicka, moskiewska, nie zdała dziejowego egzaminu i trzeba ją zastąpić czymś znacznie ostrzejszym. Dlatego, Kuroń i Modzelewski w połowie lat 60. byli trockistami, tzn. zwolennikami takiej rewolucji, którą wymyślił i chciał wdrażać Trocki - w skrócie jak napisałem wyżej: rozwalenie i zniszczenie starego porządku do gołej ziemi, metodami przynoszącymi skutki po stokroć gorsze niż bolszewickie. Zachodnie partie komunistyczne po inwazji '68 na tzw. CSRS wymówiły ostatecznie i całkowicie posłuszeństwo Moskwie, i stały się de facto jej wrogiem. "Mózg" LOD - Geremek właśnie wtedy oddał legitymację PZPR. Dlatego właśnie zachodnie komunistyczne związki zawodowe wraz z socjaldemokraturą ładowały pieniądze w LOD i w Solidarność. Robiły to w nadziei przypieszenia obalenia peerelowskiego socjalizmu realnego poprzez wywołanie rewolucji komunistycznej, którą miała przeprowadzić pierwsza Solidarność. My Polacy mamy doświadczenie bolszewizmu i często nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, że gdy jego hydra powoli konała ekonomicznie na Wschodzie, to na Zachodzie bez przeszkód pasła się i rosła w siłę znacznie groźniejsza - neomarksistowska. Ta z którą mamy dziś do czynienia.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 8 listopada 2017 23:50
9 listopada 2017 07:27

Gdyby tak było do końca, to Sowieci nie budowaliby swojej własnej sieci kontrolującej działania SB i nie instalowali przy SB swoich "attache"... Pożoga bardzo czesto zdradzał różne tajemnice, z których ujawnienie była środowiskowa "czapa"...

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @KOSSOBOR 8 listopada 2017 11:51
9 listopada 2017 08:33

INCO dalej istnieje i ma się nieźle.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Zadziorny-Mietek 9 listopada 2017 01:55
9 listopada 2017 09:14

Nie wiem, kto kierował Kuroniem i Modzelewskim ale zachodnie partie komunistyczne a zwłaszcza francuska, włoska i austriacka - do roku 1989 były bezpośrednio lub pośrednio finansowane przez ZSRR. Są na to dowody tzw. twarde. Wszystko się zawaliło, kiedy ZSRR się rozpadło i strumień kasy z tego kierunku wysechł. Takie gazety jak L'Humanite były w większej części wykupywane przez Sowietów, bo nie "schodziły". Kreowanie Modzelewskiego i Geremka na "samodzielnych rycerzy idei" to dość karkołomna teza. Bardziej uwierzę w "przebukowanie do innego "sponsora". Może jakiegoś "plemiennego". W "S" zainwestowali dużo Anglosasi ale raczej rządy poprzez związki zawodowe i jakieś inne kanały.  W swoją "część" inwestowały też Niemcy. Co wyszło w III RP.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 9 listopada 2017 07:27
9 listopada 2017 09:18

Nie wiem, kto kierował Kuroniem i Modzelewskim ale zachodnie partie komunistyczne a zwłaszcza francuska, włoska i austriacka - do roku 1989 były bezpośrednio lub pośrednio finansowane przez ZSRR. Są na to dowody tzw. twarde. Wszystko się zawaliło, kiedy ZSRR się rozpadło i strumień kasy z tego kierunku wysechł. Takie gazety jak L'Humanite były w większej części wykupywane przez Sowietów, bo nie "schodziły". Kreowanie Modzelewskiego i Geremka na "samodzielnych rycerzy idei" to dość karkołomna teza. Bardziej uwierzę w "przebukowanie do innego "sponsora". Może jakiegoś "plemiennego". W "S" zainwestowali dużo Anglosasi ale raczej rządy poprzez związki zawodowe i jakieś inne kanały.  W swoją "część" inwestowały też Niemcy. Co wyszło w III RP.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 9 listopada 2017 07:27
9 listopada 2017 09:19

Nie wiem, kto kierował Kuroniem i Modzelewskim ale zachodnie partie komunistyczne a zwłaszcza francuska, włoska i austriacka - do roku 1989 były bezpośrednio lub pośrednio finansowane przez ZSRR. Są na to dowody tzw. twarde. Wszystko się zawaliło, kiedy ZSRR się rozpadło i strumień kasy z tego kierunku wysechł. Takie gazety jak L'Humanite były w większej części wykupywane przez Sowietów, bo nie "schodziły". Kreowanie Modzelewskiego i Geremka na "samodzielnych rycerzy idei" to dość karkołomna teza. Bardziej uwierzę w "przebukowanie do innego "sponsora". Może jakiegoś "plemiennego". W "S" zainwestowali dużo Anglosasi ale raczej rządy poprzez związki zawodowe i jakieś inne kanały.  W swoją "część" inwestowały też Niemcy. Co wyszło w III RP.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @pink-panther
9 listopada 2017 09:41

Panthero, dopiero teraz przeczytałam tekst. Ciągle kłopot z oczami....staram się ograniczać.

Muszę jeszcze jakoś przejrzeć dyskusję - bo to zwykle 'druga perełka' - obok Twojego tekstu:)

.

 

zaloguj się by móc komentować

bendix @pink-panther 8 listopada 2017 09:16
9 listopada 2017 10:22

Przeczytaj "Krąg pierwszy" świetny jest. A jeżeli chodzi o depresyjność to "Oddział chorych na raka"

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @pink-panther 9 listopada 2017 09:14
9 listopada 2017 15:09

To nie jest wcale stanowisko sprzeczne z Mietkiem. Wroga też się finansuje — a kto wie, czy nie przede wszystkim wroga się nie finansuje: pierwszoplanowo i priorytetowo. Obydwa Wasze stanowiska idealnie zazębiają się, a zęby, które zatrybiają, są wywierane na Zachód przez Moskowitów naciski. 

 

Teraz, po wskazaniu na gładkość i kompatybilność, czas wskazać bez ogródek gdzie tkwi pułapka takiego myślenia. Komuchy zachodnie jak i Moskale to byli agenci plutokratów. Faktyczna transformacja społeczna miała doprowadzić państwa Europy do upadku klasy średniej; do niemożliwości dorobienia się majątku przez pracujących, niezależnie od zawodu, jaki wykonywaliby. Miał nastąpić transfer bogactwa, które wypracowało lub zaoszczędziło wiele pokoleń

- w sowdepii nagle, w reszcie EU NIE NAZBYT NAGLE -

za to skutecznie. Ten okres historyczny domyka się właśnie.  Czego socjalizm nie odebrał, to miała dokończyć rabunkowa deindustrializacja, nazywana transformacją ustrojową. Cud Boski, plus seria paradoksów, spowodowały że Polska - w środku jednej i drugiej transformacji umieszczona - wyszła z obydwu transformacji wzmocniona. Powojenne działanie, zaplanowane w kierunku zabicia Polaków ponad wyznaczone planistycznie "15 milionów", zakończyło się poruszającym się groźnie 40-milionowym narodem. Ten kupiono na świecidełka, na Europkę, paszport i gadżety i już-już miano, tym razem już ostatecznie, wyciąć naród do zaplanowanej uprzednio wielkości 15 milionów. Wyprowadzono z kraju 10 mln, z tego na stałe na pewno ponad 6,033 mln — sumaryczne, poniesione podczas transformacji straty przekroczyły wojenne, i to znacznie.

Złożony zespół czynników dynamicznych, nieprzewidzianych przez planistów, spowodował to, że zmniejszony — ogolony z młodzieży do żywego mięsa — Naród jednak istnieje i nie zamierza ustępować. A nawet robi własne plany, szuka doktryny, utrzymuje łączność ze zlikwidowanymi, że tak nazwę "wyjechanych". Zlikwidowano miliony młodych Polaków celowo; wyrzucono ich z Polski z podwójnym rozmysłem: utrącić grzbiet narodowi przez ukradzenie młodzieży, a do tego wyzyskać siłę roboczą gdzie indziej. Z tego faktu wynika zadanie dla obecnego pololenia. Jest nim sformowanie polskiego, a nie pajacującego i kłamiącego, rządu.

Najważniejszym zadaniem przyszłego polskiego rządu to koniecznie będzie uregulowanie spraw ludnościowych, a mianowicie otwarcie drogi powrotu tym wszystkim, którzy zechcą  —  a będzie to minimum 10 milionów Polaków. Tak, pozakładali rodziny, dochowali się już wnuków... jest ich może trzykrotnie więcej, niż w momencie emigracji. Może być solidnie ponad 10 milionów.

Wróćmy do socjalizmu.

Marksizm czy tam socjalizm jest i zawsze był przykrywką i przygrywką: likwidowanie średniaków, podporządkowanie sobie pracujących, to są te zawsze obecne motywacje tajnych kamer, plutokratów, przemysłowców. Planowe marginalizowanie i/lub likwidowanie arystokracji by "oni nie mieli się na kim wzorować — telewizję to my już kontrolujemy",  likwidowanie dobrej opinii księży (ditto) — obrządkowość państwo samo wprowadza. Jedno i drugie likwidowanie społecznej spójności odbywa się z użyciem marksistowskiej przykrywki, mającej ZAPOBIEC SKUTECZNIE jakiejkolwiek rewolucji, a tej proletariackiej to pierwszoplanowo.

Nie mówmy więc o komunizmie inaczej, jak o zasłonie. Wiem, że Mietek to rozumie, bo napisał o michnikoidach, geremkach i pozostałej truciznie jako o prekursorach "dokręcania śruby, że mysz się nie przeciśnie". Oczywiście! Cały komunizm to zapobieganie buntom, które ci planowo pauperyzowani mogliby podnieść, gdyby znali przeznaczoną dla nich rolę.

Rolę wiecznych niewolników, pozbawionych wpływów, więzi, majątku — rolę nawozu historii przewidziano dla średnich w obydwu wersjach "marksizmu". Obydwie wersje są zasłoną dla eksploatacji siły żywej — prowadzonej wbrew interesom tejże. Tu są jedni i drudzy ideologowie zgodni. Pozostają kwestie szczegółowe, np. "jak najszybciej osiągnąć ten cel, najbezpieczniej dla tajniaków". Rozwiązano tę kwestię już dawno. Stosują metodę kija i marchewki, inaczej "stawiamy płotek, baran sam pójdzie, gdzie wskazaliśmy". Płotkiem jest stałe drażnienie społeczeństwa. 

Popatrzmy co się dzieje, gdy średniaków zastraszyć marksizmem-potworem. Ci, drżąc, udadzą się w opiekę plutokratów..banków..dobrejzmiany lub dowolnie najętego aktora, na przemian ich straszącego i nachylającego im nieba: banki wypełniają obie te role. Podczas gdy głównościekowe media straszą, dobrozmianowcy (lub też inni, do danego państwa dopasowani aktorzy) głaskają uspokajająco zestrachane "wypadkiem" owieczki, dyskretnie im pokazując  właściwą drogę... do rzeźni, nad którą jest napis "praca uszlachetnia" czy jakiś inny, równie znany jak ten.

Karoń straszy. Dowolny aktor na etacie polityka - ale także podejrzanie talmudyczni hierarchowie - profesjonalnie usypiają. Aktor-prelegent terroryzuje "marksizmem Spinellego". Inni aktorzy koją ból istnienia. Jedni i drudzy są najęci przez tę samą centralę, której zadaniem jest odebrać pracującym wszelką własność, wszelką możliwość samofzielnego działania.

Jeśli w Polsce mimo to "pobudowano się", to niezwykłe były okoliczności tego cudu. Podobnie potrojenie ludności po wojnie — to nie było przez plutokratów zaplanowane. Pozytywnie na oba zdarzenia społeczne patrząc, należy trendy wesprzeć, rozkręcić, wspomóc.

Przykłady:

- zlikwidować podatki od 99,5% ludniści; płacą firmy i plutokraci.

- usamodzielnić gminy, włącznie z prawem druku gminnego pieniądza, opartego na narodzinach ludzi i tylko na tym - bo to ludzie narodzeni potrzebują pieniędzy; "procedury" pieniędzy nie potrzebują.

- zlikwidować powiaty i województwa, poza funkcją obronną, czysto wojskową. Pamiętajmy, że wojewoda=dowódca okręgu wojskowego, a nigdy administracji cywilnej

- wojsko napastnicze (obecne) przekształcić w wojsko obronne; sąsiedzi uspokoją się, lub staną w kolejce do wspólnych ćwiczeń obronnych (nie tylko z nazwy)

- na poziomie państwa wprowadzić mechanizm uruchamiający procesy naprawcze w najsłabszych gminach

 

Ostatni punkt być może jest realizowany przez DZ, ale zbytnio o tym przekonany nie jestem. Żadnego z poprzedzających punktów DZ nie realizuje. To znaczy, że ani życia, ani własności, ani samodzielnego gospodarowania rząd DZ nie szanuje, a nawet je gwałci, jak tylko potrafi. 500+ to konieczna, minimalistyczna korekta najgorszych idiotyzmów Systemu, zaprowadzona przy jednoczesnym zabetonowaniu sceny, przy utrwaleniu tychże zbrodniczych, nieludzkich a systemowych perwersji i idiotyzmów. Nie jest więc niczym pozytywnym na dłuższą metę 500+, bo jest utrwalaniem patologicznego, antyludzkiego państwa i jego zbrodniczych agend.

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @marek-natusiewicz 9 listopada 2017 07:27
9 listopada 2017 16:11

Coś się dzisiaj rano z moim komputerem działo, bo nie mogłam wkleić odpowiedzi na komentarz za to wyskoczyła mi trzy razy odpowiedź na poprzedni komentarz:))) Technika mnie przerasta.

Co do "sieci kontrolującej" to jedna pani powiedziała mi jeszcze w stanie wojennym, że w PRL zainstalowali Sowieci - ok.40 tysięcy Rosjan na polskich paszportach. Że mają jakieś specjalne szkoły NKWD dla szczególnie uzdolnionych maluchów, które kształcą od razu w języku "lokalnym", przeznaczonym do "zadania". I w kraju podbitym takie strategiczne dziedziny jak: transport i komunikacja (PKP, porty morskie, lotniska, stacje telewizyjne, sieci telefoniczne, transport samochodowy ) są mocno naszpikowane "wasylami" i 'saszami". Do tego "kultura i sztuka", w związku z czym z wielką łatwością mogli przez 27 lat bez przerwy kręcić filmy antypolskie. "Attache NKWD przy SB" to tylko taka kurtuazja, żeby zachować pozory i nie drażnić tutejszych komunistów. Niech mają odrobinę złudzeń.  O ile wiem, ubecja żyje w swoich enklawach i prędzej zdradzi rodzoną matkę niż tajemnice "firmy".  Ale może gen. Pożoga był wyjątkiem.

Skoro do tej pory "chłopaki ze WSI" trzęsą wszystkim jak chcą a przez 27 lat Amerykanie nie zainwestowali nawet jednego dolara na wschód od Odry, to chyba "pacta sunt servanta" czy jakoś tak:))) To są poważni ludzie odpowiednio selekcjonowani w swoim czasie.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @A-Tem 9 listopada 2017 15:09
9 listopada 2017 16:12

Proszę, proszę. Cała ładna notka się uzbierała:))) Dzięki za bardzo ciekawe obserwacje. Nie próbuję dokonywac syntez na wysokim poziomie abstrakcji, ale ogólnie - powyższa interpretacja dziejów - jest całkiem realistyczna.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Maryla-Sztajer 9 listopada 2017 09:41
9 listopada 2017 22:34

Życzę zdrowia i pozdrawiam. Miłego czytania.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @bendix 9 listopada 2017 10:22
9 listopada 2017 22:46

Przebrnęłam kiedyś cały "Archiopelag Gułag" i było to bardzo trudne doświadczenie. Po latach znalazłam u Józefa Mackiewicza artykuł, w którym ten dzieli się swoimi wątpliwościami co do roli "radzieckich dysydentów" wyjeżdżających na Zachód ("wyrzucanych"). W szczególności jego podejrzenia budzą ich nawoływania aby "z komunizmem walczyć tylko pokojowymi metodami".  I do takich "podejrzanych" zaliczył Sołżenicyna. Ale nie da się ukryć, że jego wspomnienia, nawet jeśli mocno ocenzurowane przez niego samego, były przełomem. Tak jak później "Czarna Księga Komunizmu". Przeczytanie "Pierwszego kręgu" byłoby takim specyficznym "uczczeniem rocznicy rewolucji październikowej".

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Zadziorny-Mietek 9 listopada 2017 01:55
9 listopada 2017 22:46

Idealizujesz nie te motywy działań tzw. rozgrywki i lokalne warianty czy wolty są bez znaczenia to tylko kreowanie materi w walce o kasę i rząd dusz tylko tyle każdą brednię da się pokazać jako istotę różnic

zaloguj się by móc komentować

DrzewoPitagorasa @pink-panther
10 listopada 2017 05:23

Z takimi życiorysami  oni powinni siedziec cicho i modlić się żeby ich nikt nie zauważył a nie książki pisać. 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @DrzewoPitagorasa 10 listopada 2017 05:23
10 listopada 2017 11:28

Oni nie będą siedzieć cicho, bo są dla kogoś "użyteczni", tak jak ich rodzice i dziadkowie w latach 30-tych czy 50-tych - też byli "dla kogoś użyteczni". To są mało zdolni, brutalni ludzie zadaniowani do "strzyżenia polskiego poczucia własnej wartości".  Pozwalają sobie na wiele wobec Polaków, bo  żywią wobec nich co najmniej małostkową niechęć i zazdrość - wytworzone w ich domach rodzinnych. "Polskie pany" - to miała być szydera, a tu dekady mijają i "polskie pany" to brzmi dumnie. A ma "nie brzmieć":))) Dlatego tak ich strasznie zdenerwował Różaniec do Granic. Nie tak miało być.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @A-Tem 7 listopada 2017 23:54
10 listopada 2017 23:21

To ci dopiero urwanie głowy z tym gramami i grainami. Po przeliczeniu zgadza się a kolorowy folder też kusić będzie: na manowce racz zboczyć ostrych rozrywek miłośniku miły.

W elektonicznym dostępie u producenta naboi stoi 7,5; 8; 10 gram przy Geco 9 mm Luger.

Do diaska z tymi detalami w kolorowych folderach.

Powróćmy więc ponownie do tej osobliwej historii o 9 gramach ołowiu. Balistyczne z prefiksem 'ka' jak klątwa jaka baluje nad głową i znikać nie zamierza.

Do wirtualnej gabloty rewolucyjnych naganów i mauzerów dołączy więc Genosse Walther? Ale ta historia z tą bratnią pomocą jakoś tak nie klei się jak powinna. My w Polsce swoje wiemy: Niemce i Ruskie czyli buissness as usal. Te 'towarzysze mauzery' owszem niemieckie ale z prywatnych zakupów lub z trofiejnego rzutu były i miały raczej elitarne rozpowszechnienie w Rossiji.

Więc co z tym Waltherem i gdzie te gramy w ilości dziewięć? Czyżby zawierało się w 9 mm? Znowu pudło? Docent maniakalnie upiera się, że Walthera można faszerować aż czteroma różnymi kalibrami, osobliwe, nieprawdaż?! Ale to i nie dziwota przecie ten kawałek gnata jest made in Germany. 

Naboje wchodzą ale żaden nie ma tego poszukiwanego wyjściowego dziewięć!

Szukajmy dalej. O kurcze!!!! Ruskie też szukają znaczy się są świadome swojej historii. 

Tarara, bum... Jest ślad i liczba gramów 9! Żadne tam europejskie głowy nie zmogły tej formuły 9 a Japończyk potrafił! Ex oriente lux? Więc mamy kaliber 6,5 × 50 мм Арисака.

Broń palna ... Pojawia się problem! Arisaka to karabin, który wyborowo się sprawdził w wojnie rosyjsko-japońskiej. Skośnookie strzelały a sołdaty na klatę przyjmowały. Strzał w klatę czyli w serce. Serca dotyczy rozpatrywana przez Rosjan formuła z 9 gramami. 

Jest broń i pocisku właściwa waga. I ta kombinacja w serce z oddali trafi ale jakoś tak mało poręczna, gdy chodzi o skrytą 'politykę potyliczną'!

By the way, te karabiny japońskie pojawiły się w dużej ilości w angielskich zrzutach dla walczącej w pierwszej światowej Rosji carskiej. Podawana jest liczba dostarczonych 600 tysięcy sztuk karabinów Arisaka. Tako rzecze wiki. Jaka celna liczba! Les Maîtres du Monde... mają wyostrzone zmysły lubo nieprzemożną potrzebę zamarkowania terenu. To jest zaprawde osobliwy akcent. 

A taki topos 9 gramów w potylicę albo serce, jak kto woli, w obieg powszechny odpalić... Chapeau! 

Jest i zachwyt nad liczbą, cytuję: Плюсом, можно сказать, что 9 грамм - чисто Российская лирика.

Liryczny stan i liczba 9. A po szczebelkach do góry myka aptekarka ...

Trudno jest się otrząsnąć ze stuporu mrocznego jaki nachodzi w trakcie przerzucania sieciowego kompostu w tym temacie z ołowiu.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować